Górale nie chcą wpuścić Dudy na Podhale. Na tym nie koniec. Będzie blokada Warszawy?

Przedsiębiorcy z Podhala zapowiadają walkę z rządowymi pomysłami, które mają uchronić kraj przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Choć rządzący zapowiedzieli, że będzie można szusować po stokach, to nadal mają być zamknięte hotele i restauracje. Górale planują więc m.in. wywrzeć presję na prezydencie Dudzie.
Zobacz wideo

Restauracje nie działają od ponad miesiąca, hotele - zgodnie z rządowymi wytycznymi - mogą przyjmować tylko gości podróżujących służbowo. Z tych obostrzeń rząd nie chce rezygnować. A do tego zmienił kalendarz ferii - i chce, by w tym roku dzieci i młodzież z wszystkich województw wypoczywały w tym samym terminie.

Rząd chciał też zamknąć stoki narciarskie, ale po negocjacjach z przedsiębiorcami zmienił plan. Nie bez znaczenia był zapewne fakt, że wiceminister rozwoju, który brał udział w rozmowach, sam (wraz z żoną) jest współwłaścicielem stacji narciarskiej.

Ale otwarcie stoków nie uspokoiło samorządowców i przedsiębiorców. Bo, jak argumentują, bez otwartych pensjonatów, restauracji, hoteli i innych firm, które żyją dzięki turystyce, wielu ludzi - właścicieli i pracowników tych przedsiębiorstw - nie będzie miało z czego żyć.

Przedsiębiorcy z Podhala zapowiadają, że "prezydent Andrzej Duda nie wjeździe na Podhale". Jak informuje krakowska "Wyborcza", chcą w tym celu zablokować zakopiankę. Prezydent jest zimą częstych gościem w górach, bo bardzo lubi jeździć na nartach.

Na blokadzie nie kończą się pomysły. Przedsiębiorcy chcą też pojawić się w Warszawie, by w ten sposób wymóc na rządzie zmianę planów. Blokadę szykują na 6 grudnia.

DOSTĘP PREMIUM