"Patrząc dziś na policję, mamy pełen wgląd w życie psychiczne pana Kaczyńskiego"

Z policją dzieje się coś niepokojącego. Przestała być proobywatelska, a jest proautorytarna. Wypełnia potrzeby przełożonych, a nie społeczeństwa - komentował w TOK FM dr Paweł Moczydłowski.
Zobacz wideo

W ostatnich tygodniach na policję spadła fala krytyki. Funkcjonariuszom zarzuca się przede wszystkim przesadną brutalność wobec protestujących na ulicach. W ruch szły już pałki teleskopowe, a rozpylanie gazu i zamykanie demonstrantów w "kotle" staje się już niemal tradycją. Policjanci stosują przemoc także wobec dziennikarzy i parlamentarzystów i to nawet, gdy ci pokazują legitymacje. Sondaże wskazują, że policja radykalnie traci zaufanie wśród obywateli.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Zdaniem dra Pawła Moczydłowskiego, socjologa i kryminologa, to wszystko "wygląda niepokojąco". - W policji przez lata starano się budować model służby proobywatelskiej, otwartej na współpracę, na pomaganie ludziom. Próbowano wcielać w życie model zachodni, gdzie obywatele są przełożonymi policji. Tymczasem to dzisiaj robi fikołka - ocenił ekspert.

Tłumaczył dalej, że policjanci obecnie "stają tyłem do potrzeb obywatela" i patrzą tylko na to, czego oczekują ich przełożeni. - Policja realizuje potrzeby tych, którzy decydują o zwolnieniach czy wypłatach. Staje się służbą proautorytarną -  mówił dr Moczydłowski.

Jego zdaniem taka postawa służb będzie rezonować i w przyszłości stanie się dla nich sporym kłopotem. - Pamiętajmy, że zdecydowana większość przestępstw jest wykrywana dzięki współpracy z obywatelami. Policja, żeby być efektywna, potrzebuje wsparcia ludzi. A tego nie będzie. To będą straty, które nie wiadomo jak długo trzeba będzie odtwarzać, bo ludzie to zapamiętają. Nie będą chcieli współpracować i pomagać policji, skoro teraz odwraca się ona od obywateli i wali kobiety oraz młodzież na ulicach - alarmował ekspert.

Moczydłowski podkreślał, że uczestnicy protestów nie są żadnych zagrożeniem dla policji. Jak wskazywał, w innych krajach wobec podobnych manifestacji funkcjonariusze występują "niemal na galowo". - Trzymają ręce za plecami i są po to, żeby ich ochraniać - opisywał dr Moczydlowki.

- W Polsce ludzie nie wychodzą po to, żeby popisywać się przemocą. Tymczasem wyraźnie namawia się policję na agresję, co jest podłe - dodał.

Prowadzący audycję Piotr Najsztub przypomniał, że według wielu relacji medialnych to Jarosław Kaczyński, szef PiS i wicepremier ds. bezpieczeństwa, miał stać za tym, że policja zaostrzyła kurs wobec protestujących. - Źródło pchania policji w takim kierunku powinno zostać rozliczone. (…) To co się dzieje, to projekcja tego, jak on widzi dzisiaj świat zewnętrzny. Widzimy tą potworność. Mamy pełny wgląd w życie psychiczne pana Kaczyńskiego. Jego stanów: jak on goniłby tych, którzy tak by mu robili. Widzimy ten proces, jak buduje się nowy dyktator - podsumował dr Moczydłowski.

DOSTĘP PREMIUM