Izabela Leszczyna: Na miejscu premiera Morawieckiego bałabym się wrócić do Polski

- Nie wyobrażam sobie, żeby premier wrócił do swojej ojczyzny i powiedział: "drodzy obywatele, właśnie w waszym imieniu powiedziałem, że 100 miliardów żywej gotówki jest nam niepotrzebne" - mówiła w Poranku TOK FM Izabela Leszczyna, posłanka Koalicji Obywatelskiej.
Zobacz wideo

Na cztery dni przed unijnym szczytem premier Mateusz Morawiecki utrzymuje twarde stanowisko w sprawie polskiego weta dla unijnego budżetu na najbliższe lata. Jednak zdaniem byłej wiceminister finansów Izabeli Leszczyny z Koalicji Obywatelskiej, do weta ostatecznie nie dojdzie.

- Negocjacje, jakie prowadzi premier Morawiecki przypominają skok do pustego basenu na główkę. Nie wyobrażam sobie, żeby premier wrócił do swojej ojczyzny i powiedział: "drodzy obywatele, właśnie w waszym imieniu powiedziałem, że 100 miliardów żywej gotówki jest nam niepotrzebne" - mówiła w Poranku TOK FM Leszczyna. I przypomniała, że środki te mogłyby zasilić polski budżet już w przyszłym roku.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Aby słuchacze lepiej wyobrazili sobie, o jakich pieniądzach mowa, posłanka odniosła się do finasowania Narodowego Funduszu Zdrowia przez rząd. - My finansujemy NFZ z własnych składek, ale rząd z pieniędzy budżetowych, czyli z naszych podatków, każdego roku jeszcze do niego dokłada. W przyszłym roku, w czasie pandemii, rząd PiS chce dołożyć do NFZ 11 miliardów złotych - mówiła.

- Czyli premier Morawiecki powie, że 10 razy tyle, ile rząd przeznaczy na zdrowie w czasie pandemii, to są pieniądze, których my nie potrzebujemy - podsumowała.

Zdaniem polityczki, "to byłoby samobójstwo". - Ja na miejscu premiera bałabym się wrócić do Polski, bo usprawiedliwione będzie słowo "zdrajca" - stwierdziła Leszczyna.

Unijny szczyt ws. budżetu

Przypomnijmy, unijny szczyt ws. budżetu na lata 21-27 i funduszu odbudowy po "koronakryzysie" odbędzie się już w najbliższy czwartek 10 grudnia. Polska i Węgry to jedyne dwa państwa członkowskie UE, które zapowiadają weto. Sprzeciwiają się powiązaniu wypłat unijnych środków z przestrzeganiem praworządności. 

Według wyliczeń ekspertów Polska z powodu weta straciłaby miliardy z unijnych dotacji. Oprócz tego zablokowany zostałby szereg programów - w tym dotacji na projekty naukowe i zdrowotne, czy program Erasmus.

DOSTĘP PREMIUM