"Liczba zgonów obciąża pana" kontra "Panie prezesie, dziękuję panu za pana drogę". Wniosek o odwołanie Jarosława Kaczyńskiego odrzucony

Wieczorem w Sejmie odbyła się dyskusja nad wotum nieufności dla wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Wniosek złożyła Koalicja Obywatelska. Za odwołaniem wicepremiera głosowało 216, 233 było przeciw. Jedna osoba się wstrzymała - był to Jarosław Kaczyński. Nie głosował Andrzej Sośnierz. Jeden poseł KO głosował przeciw odwołaniu: Tadeusz Aziewicz.
Zobacz wideo

Kto i dlaczego złożył wniosek o odwołanie Kaczyńskiego?

Wniosek o odwołanie wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego złożyła Koalicja Obywatelska, podpisali się pod nim także parlamentarzyści Lewicy. Jest on pokłosiem wydarzeń podczas protestu Strajku Kobiet 18 listopada. Policja użyła wówczas gazu pieprzowego wobec demonstrantów, m.in. posłanki Lewicy Magdaleny Biejat. W interwencji uczestniczyli m.in. nieumundurowani funkcjonariusze, uzbrojeni w pałki teleskopowe.

Borys Budka, prezentując w listopadzie wniosek KO, zarzucił Kaczyńskiemu, popełnienie "pięciu grzechów": doprowadzenie do "gwałtownego pogorszenia się bezpieczeństwa Polek i Polaków", "nieprzewidywalność", "zniszczenie instytucji państwowych", "pięć lat wyprowadzania Polski z UE" oraz "dzielenie i skłócenie Polaków". - Przyszłość Polski, rozwój Polski, uzależnione są od tego, czy Kaczyński straci władzę - mówił szef PO.

Burzliwa i emocjonalna dyskusja nad wotum w Sejmie

W Sejmie w trakcie debaty nad wotum nieufności Borys Budka przypomniał, że do końca listopada w Polsce zmarło 47 tys. więcej osób niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. - To osobiście obciąża pana, bo pan jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo Polaków. Chciałbym, żeby te liczby śniły się panu po nocach - mówił. Wspomniał też, że PiS miał czas, by przygotować Polskę do drugiej fali pandemii, a zamiast tego wybrał partyjne gierki i walkę o stołki. - Zamiast doposażyć szpitale, wynagradzać medyków, zająć się tym, do czego powołani są odpowiedzialni politycy. Na pana sumieniu ciążą również tysiące zwalnianych pracowników - stwierdził Budka. Odniósł się też do brutalnie tłumionych protestów kobiet. - Rozpętał pan w Polsce piekło kobiet, uzależniony od pana pseudo-TK wydał nieludzkie orzeczenie, które godzi w godność i elementarne prawo kobiet, które nakazuje heroizm ponad ludzką miarę. Tylko dlatego, że nie potrafiliście sobie poradzić z pandemią i kryzysem. Urządził pan sobie na ulicach Polski rekonstrukcję stanu wojennego. Nie chcę przypominać, kto 39 lat temu spał do południa - mówił przewodniczący PO. 

O protestach mówił też Krzysztof Gawkowski z Lewicy. - Kiedy protesty w obronie praw kobiet się nasilają, zamyka się pan premier w domu i otacza kordonem tysięcy policjantów. Zamiast kroku wstecz, postanawia pan podkręcić śrubę. Dla tłumienia protestów wysyła pan uzbrojone po zęby oddziały policyjne, które często mają charakter antyterrorystyczny - wypomniał Kaczyńskiemu. 

- Dzięki polityce wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego zdecydowana większość obywateli czuje się bezpiecznie - przekonywał z kolei poseł PiS Sylwester Tułajew. Zaapelował też do opozycji, by skupiali się mniej na prezesie Jarosławie Kaczyńskim i PiS, a więcej na Polsce.

Tułajew ocenił, że wniosek o wotum nieufności wobec wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego jest "całkowicie bezzasadny, niemerytoryczny, niepoważny i całkowicie nie ma sensu". "Kolejny raz nie macie nic do zaproponowania poza atakiem" - mówił w stronę opozycji.

- Pana prywatne imperium, które pod przykrywką dobrej zmiany buduje pan przez ostatnie lata, trzeszczy w szwach. A pan, dalej niby imperator, rządzi i dzieli, a przydziela głównie swoim. O bezpieczeństwo układu zamkniętego pana partii dba upolityczniona prokuratura, izba dyscyplinarna SN i skompromitowany TK Julii Przyłębskiej - mówiła Hanna Gill-Piątek, posłanka niezrzeszona, od niedawna w ruchu Szymona Hołowni. Zwróciła się też do Kaczyńskiego: jego ekscelencja. 

Po niej na sejmową mównicę wyszedł Jarosław Kaczyński, posłowie PiS-u skandowali wtedy: Jarosław, Jarosław, Jarosław. - Kiedy będą wybory? Lubiliście się odwoływać do konstytucji. O tym decyduje konstytucją - zaczął wicepremier ds. bezpieczeństwa. - Okazuje się, że obrona konstytucji, która została przez was przy końcu VII kadencji brutalnie złamana, to jest demontaż państwa. Okazało się, że demonstracje całkowicie nielegalne, skrajnie szkodliwe dla ludzi, wzywanie do zabójstwa z wymienieniem nazwiska i odwoływaniem się do tego, że ci, którzy są wzywani, mają broń. To wszystko jest w porządku, natomiast przeciwstawianie się temu to zbrodnia, że atakowanie Kościołów to jest element pokojowej demonstracji, ale wzywanie do ich obrony, to jest w gruncie rzeczy dzielenie narodu i wręcz przestępstwo - mówił Jarosław Kaczyński. Po prezesie PiS na mównicę wyszedł premier Mateusz Morawiecki. - Wasza postawa świadczy o tym, że jesteście opozycją opozycją totalną i zewnętrzną wobec polskich interesów, racji stanu - stwierdził i zajął się wskazywaniem zasług Jarosława Kaczyńskiego. Ich lista jest bardzo długa, m.in. finanse publiczne w stanie tak dobrym jak nigdy, wzrost eksportu, spadek zadłużenia zagranicznego, spadek bezrobocia i wzrost wynagrodzenia. - Polskość dla was to nienormalność, dla Jarosława Kaczyńskiego za Polskę trzeba dziękować, Bogu, przeszłym pokoleniom i każdej matce, każdemu ojcu, którzy starają się dobrze wychowywać swoje dzieci. Panie prezesie, dziękuję panu za pana drogę, która doprowadziła do fundamentalnej zmiany w naszej ojczyźnie - zakończył swoje przemówienie premier i dodał też, że pamięć o Lechu Kaczyńskim jest święta.

Kaczyński odpowiada w rządzie za bezpieczeństwo

Jarosław Kaczyński został zaprzysiężony na ministra w randze wicepremiera 8 października. Kieruje nowo utworzonym komitetem do spraw bezpieczeństwa.

Jego obecność w rządzie od początku budzi od początku kontrowersje, zwłaszcza, że Kaczyński po nominacji pozostał prezesem PiS. Zdaniem Bronisława Komorowskiego spowodowało to "lekko schizofreniczną sytuację", w której Kaczyński jest jednocześnie szefem i podwładnym Mateusza Morawieckiego. - Odnoszę wrażenie, że całe zamieszanie z rządem służy między innymi temu, żeby w dalszym ciągu Jarosław Kaczyński sprawował władzę - mówił w TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM