Poncyljusz o procesie gnilnym w PiS: Liczę na Ziobrę, że jak potrząśnie łódką, to niektórzy zaczną z niej wypadać

Pod adresem opozycji padło wczoraj w Sejmie wiele epitetów, jednak poseł KO Paweł Poncyljusz przyznał, że nie dotyka go już nic, co pada z ust polityków PiS. Spekulował też, że część posłów może wkrótce opuścić rządzącą koalicję, a do rozmów z nimi będzie gotowy Borys Budka. - Bardzo liczę na Zbigniewa Ziobrę, że jak potrząśnie łódką Zjednoczonej Prawicy, to niektórzy zaczną z niej wypadać - powiedział w TOK FM.
Zobacz wideo

Opozycji nie udało się, zgodnie z przewidywaniami, doprowadzić do dymisji wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego. Burzliwą debatę nad wnioskiem o wotum nieufności komentował w TOK FM Paweł Poncyljusz, poseł Koalicji Obywatelskiej. A opozycja usłyszała wczoraj, że jest "opozycją totalną" i "partią zewnętrzną wobec polskiej racji stany". 

- Mnie już nic nie dotyka, co pada z ust polityków PiS-u - przyznał poseł KO w rozmowie z Karoliną Lewicką. Dodał jednak szybko, że epitety padające z ust rządzących mają poważny wpływ na obniżenie poziomu debaty publicznej.

Zdaniem gościa Poranka Radia TOK FM politycy PiS-u tylko "narzekali" i "próbowali obrażać" opozycję, ale nie odnosili się do samego wniosku, nie oceniali, czy zarzuty wobec Jarosława Kaczyńskiego są słuszne, czy nie. Karolina Lewicka zwracała jednak uwagę, że wniosek opozycji również nie był pełen konkretów. - Pojawiały się konkretne liczby, konkretne zarzuty, na to odpowiedzi były tylko ogólnikowe - bronił wniosku Poncyljusz. - Od któregoś momentu miałem poczucie, że to był konkurs, kto bardziej nadskoczy prezesowi Kaczyńskiemu (...), kto powie lepiej, kto przypomni jego myśli z dawnych lat - ocenił przemówienia polityków PiS.

Karolina Lewicka przypominała też, co Jarosław Kaczyński mówił o działalności swojego komitetu do spraw bezpieczeństwa, który ma m.in. zabiegać o to, by była w Polsce "normalna opozycja", nie taka, która "wysługuje się obcym". - Trzy razy odsłuchałem tego fragmentu. Początkowo myślałem, że mówi o komitecie politycznym - stwierdził Poncyljusz. I dodał, że brzmiało to "trochę jak z PRL-u". - Szczerze mówiąc, wiele działań PiS-u trochę przypomina PRL, choćby kupowanie Polska Press przez Orlen - stwierdził.

Zbigniew Ziobro broni nie złoży?

Podczas debaty w oczy rzucił się również moment, kiedy Zbigniew Ziobro podszedł do marszałka Ryszarda Terleckiego i, najprawdopodobniej, nie został dopuszczony do głosu. - Jest to zabawne, szczególnie że jesteśmy w takim szczególnym momencie - ocenił poseł KO. I wyjaśnił, że chodzi o decyzję dotyczącą negocjacji na temat unijnego budżetu. Bo wszystko wskazuje na to, że mimo nacisków ze strony Ziobry i Solidarnej Polski, by Polska zawetowała wcześniejsze ustalenia, jest porozumienie i weta nie będzie.

Polityk KO uważa, że lider Solidarnej Polski nie zrezygnuje z gry antyunijnymi hasłami, a tym samym podkopywania pozycji premiera Morawieckiego. Dlatego, według gościa TOK FM, w najbliższym czasie będziemy obserwować "przepychanki" w obozie władzy. - Nie sądzę, żeby Ziobro tak łatwo zrezygnował z mocnego argumentu, jaki zyskał przy tych przepychankach wokół budżetu, gdzie Jarosław Kaczyński w którymś momencie przyjął jego narrację - powiedział Poncyljusz.

I dodał, że będziemy mieć do czynienia z "procesem gnilnym w PiS". - To nie będzie kwestia z dnia na dzień, jakichś radykalnych decyzji, że Ziobro wychodzi ze Zjednoczonej Prawicy albo jest wyrzucany - ocenił. Rozmówca Karoliny Lewickiej uważa, że zwiększać się może grupa polityków Zjednoczonej Prawicy, którzy z "absmakiem" patrzą na to, co robi Prawo i Sprawiedliwość. I rozważają, czy dalej trwać w koalicji rządowej. - Bardzo liczę na Zbigniewa Ziobrę, że jak potrząśnie tą łódką Zjednoczonej Prawicy, to zaczną niektórzy z niej wypadać - podsumował.

I szybko zauważył, że Borys Budka jest "gotowy do rozmów" z takimi politykami, choć niekoniecznie oznacza to, że będą oni przyjmowani w szeregi opozycji. 

DOSTĘP PREMIUM