Polska "wygrała" w Brukseli, ale Zjednoczona Prawica się rozpadnie? "Widzimy państwo w chaosie"

Sprawy w Brukseli nie potoczyły się po myśli Zbigniewa Ziobry, dlatego pozostaje pytanie, czy Zjednoczona Prawica przetrwa. Odpowiedzi nie znał wiceminister i poseł PiS Artur Soboń, natomiast Andrzej Rozenek nie miał wątpliwości, że wewnętrzne spory w rządzie są dla Polski bardzo złe. - Widzimy państwo w totalnym chaosie - stwierdził poseł Lewicy.
Zobacz wideo

Goście "Wyborów w TOK-u" dyskutowali nie tylko o porozumieniu budżetowym zawartym podczas unijnego szczytu, ale również o tym, jak przez to mogą potoczyć się losy Zjednoczonej Prawicy. Dominika Wielowieyska dopytywała swoich gości, czy Zbigniew Ziobro, zdecydowany przeciwnik kompromisu, może teraz wyprowadzić swoją partię z rządzącej koalicji. Najpierw głos zabrała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, szefowa współpracującego z ruchem Polska2050 instytutu "Strategie2050", która sam kompromis nazwała "bezprecedensowym". - Liderzy unijnych państw zdecydowali się wspólnie zadłużyć na ogromne pieniądze, żeby ratować gospodarkę - zaznaczyła. 

Wtórował jej poseł PO Paweł Zalewski, który ocenił, że w ten sposób Unia "zdała egzamin w warunkach kryzysu". - Unia rozwija się od kryzysu do kryzysu i dzisiaj z takim etapem mamy do czynienia. Okazuje się, że państwa członkowskie zrozumiały, iż wyjść z tak gigantycznego kryzysy społecznego, gospodarczego, mogą tylko razem - ocenił. Dodał jednak, że Polska się skompromitowała przez to, co robiła przed szczytem, a nasz wizerunek "legł w gruzach". 

Wiceminister aktywów państwowych i poseł PiS Artur Soboń stwierdził, że to "dobry dzień dla całości Unii Europejskiej", a kompromis nazwał sukcesem Polski, Węgier i prezydencji niemieckiej, który korzystny jest dla wszystkich państwo członkowskich i zabezpiecza interesy Unii. - Polska ma to, co chciała, czyli duży budżet. (...) ma w znakomitej większości środki bezzwrotne - podkreślił. - Po trzecie Polska ma pewność prawa - zaznaczył, po czym wyjaśnił, że konkluzje będą określać ramy rozporządzenia, w związku z czym nie będzie miejsca na interpretacje. 

Dominika Wielowieyska dopytywała, czy przez to, co stało się w Brukseli, Solidarna Polska może opuścić Zjednoczoną Prawicę. - Muszę abdykować z braku wiedzy - odparł Soboń i dodał, że ma nadzieję, iż koalicjanci PiS-u są "racjonalni". Prowadząca przypominała jednak medialne doniesienia o tym, że Jarosław Gowin utrzymuje kontakt z PSL-em, na wypadek gdyby z rządzącej koalicji miała wyjść Solidarna Polska. Dziennikarka zauważała również, że odejść mogłaby część polityków PO, którzy uznają, że ich partia skręciła ostatnio za bardzo w lewo. W ten sposób mogłaby powstać szeroka, centrowa koalicja. 

 - To są scenariusze w rodzaju political fiction - stwierdził Michał Kamiński, wicemarszałek Senatu i członek klubu Koalicji Polskiej. - Nie ma żadnych planów, żeby Koalicja Polska wchodziła do rządu Prawa i Sprawiedliwości - podkreślił. Jak dodał, prędzej Koalicja Polska jest aktywna w "procesie odwrotnym", czyli rozmawia z politykami obozu rządzącego, aby go opuścili. - Żadnych rozmów wśród Koalicji Polskiej, żeby wchodzić do rządu PiS nie było i być nie mogło, to jest oczywiste - powtarzał. Zwracał też uwagę, że w każdym województwie, gdzie w Sejmiku nie rządzi PiS, rządzi koalicja PO i PSL. 

Andrzej Rozenek, poseł SLD z klubu Lewicy, odpowiadając na pytanie, czy ustalenia unijnego szczytu "zablokują PiS" i sprawią, że nie będzie mógł dalej wprowadzać zmian w sądownictwie, pokusił się o "szerszą konkluzję". - Widzimy państwo w totalnym chaosie i to trwa już bardzo długo, te wewnętrzne spory w rządzie bardzo źle wpływają na to, co się w Polsce dzieje - stwierdził. - Nasza dyplomacja jest praktycznie bezobjawowa, pan prezydent dawno już abdykował jeżeli chodzi o kwestie dyplomacji, MSZ nie widać, pan premier z doskoku zajmuje się dyplomacją, a w to wolne pole, z pełnym rozpędem, wkroczył pan Ziobro, który prowadzi naszą dyplomację i politykę zagraniczną - kontynuował. 

Zdaniem Rozenka w Brukseli nie wygrała Polska, tylko Viktor Orban, który zyskał czas, dzięki czemu najprawdopodobniej zdąży wygrać kolejne wybory. Z Kolei Michał Kamiński przypominał, że Zbigniew Ziobro nie chciał się zgodzić również na ratyfikację Traktatu Lizbońskiego, który negocjowany był za rządów braci Kaczyński i wtedy też groził rozłamem w PiS. - Jak może trwać rząd, w którym podmioty polityczne tego rządu zajmują diametralne różne stanowisko w ocenie tego, co jest interesem narodowym? - zastanawiał się wicemarszałek Senatu. 

DOSTĘP PREMIUM