Solidarna Polska zostaje w koalicji. Oświadczenie Zbigniewa Ziobry

Zakończyło się spotkanie zarządu Solidarnej Polski, na której politycy omawiali skutki przyjęcia przez premiera unijnego porozumienia ws. budżetu. Ziobro i jego ludzie zostają w koalicji.
Zobacz wideo

- Odbyło się głosowanie (…), było ono tajne i głosami 12 do 8 odrzuciło wniosek jednego z naszych kolegów o wyjście z koalicji w związku z decyzją, jaka zapadła na szczycie, gdzie polski premier wbrew rekomendacjom Ministerstwa Sprawiedliwości i Solidarnej Polski, która konsekwentnie stała na tym samym stanowisku, zdecydował się wyrazić zgodę na ustalenia pakietu budżetowego zawierające m.in. rozporządzenie o warunkowości - poinformował Zbigniew Ziobro, na konferencji po spotkaniu zarządu Solidarnej Polski. 

Spotkanie to trwało około czterech godzin. Jak przekazywali przedstawiciele ugrupowania, dotyczyło ono skutków porozumienia zwartego na szczycie UE i bieżącej sytuacji. Po południu media podały, że podczas obrad złożony został wniosek o wyjście z koalicji Zjednoczonej Prawicy. Złożył go wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski.

Ziobro wskazał, że wraz z innymi politykami SP uznali, że wyjście z koalicji - a w konsekwencji zapewne wcześniejsze wybory - nie polepszyłyby sytuacji, w jakiej znalazła się Polska. - Oceniliśmy, że pozostając w ramach koalicji będziemy mogli środkami prawnymi podjąć działania, by przeciwdziałać decyzjom, które zapadły [na szczycie UE - red.] - powiedział minister sprawiedliwości. 

Powtórzył to, co mówił od dawna - że jego zdaniem przyjęte rozporządzenie, które zakłada powiązanie wypłat unijnych środków z praworządnością jest sprzeczne z traktatami UE. - Będziemy konsekwentni w ocenie naszego stanowiska i jako Solidarna Polska będziemy głosować przeciwko ustaleniom szczytu - poinformował.

- Rozporządzenie to stwarza realne zagrożenie dla polskiej suwerenności, bardzo daleko idąc, może pozwolić Komisji Europejskiej radykalnie tę suwerenność ograniczać, ograniczać też mechanizmy polskiej demokracji, odbierając de facto polskim obywatelom prawo do zajmowania stanowiska w formie wyborów i rekomendowania określonych formacji politycznych do tego, by rządziły według ustalonego programu naszą ojczyzną, Polską - podkreślił.

- Dlatego, że arbitralnie Komisja Europejska przez ogromną siłę sankcji, jakie może zastosować wobec każdego rządu, niezależnie od barwy politycznej, jest w stanie taki rząd de facto zmusić, zaszantażować, jeśli by się opierał, doprowadzić do jego upadku - dodał.

Ziobro miękiszonem?

Dziennikarze dopytywali ministra, czy pozostanie w rządzie, który zaakceptował takie rozporządzeniem nie spełnia definicji słynnego "miękiszona". - Miękiszon to ten, który się poddaje wtedy, kiedy można jeszcze walczyć - odparł Ziobro i dodał, że to "opozycja była miękiszonem".

"Weto albo śmierć"

Politycy ugrupowania Zbigniewa Ziobry od początku apelowali do premiera Mateusza Morawieckiego, by nie zgadzał się na powiązanie wypłat z unijnego budżetu i funduszu odbudowy z praworządnością. Mówili wprost: "weto albo śmierć". Kiedy już stało się jasne, że weta nie będzie - minister sprawiedliwości wydał oświadczenie, w którym nazwał decyzję premiera błędną

To już kolejny kryzys Zjednoczonej Prawicy w tym roku. Ledwie kilka miesięcy temu obserwowaliśmy ostry spór między Zbigniewem Ziobrą a Prawem i Sprawiedliwością, m.in. o tzw. piątkę dla zwierząt czy ustawę zezwalającą na urzędniczą bezkarność. Politycy PiS - między innymi Marek Suski - mówili wprost, że to koniec koalicji, a Polską będzie rządzić prawdopodobnie rząd mniejszościowy. 

Ostatecznie liderzy Zjednoczonej Prawicy doszli do porozumienia i pod koniec września podpisali nową umowę koalicyjną, w efekcie której między innymi prezes PiS Jarosław Kaczyński znalazł się w rządzie. 

DOSTĘP PREMIUM