Posłanka uderzona torebką przez starszą kobietę. Policja informuje, że w czasie protestów zatrzymano w sumie trzy osoby

Jak poinformowała warszawska policja, posłanka Lewicy Joanna Scheurin-Wielgus została uderzona torebką przez starszą kobietę. W sumie podczas niedzielnych protestów w stolicy zatrzymano trzy osoby. - Nigdy nie ma za dużo policji. Policja jest od tego, żeby było bezpiecznie - mówił Sylwester Marczak.
Zobacz wideo

Joanna Scheuring-Wielgus w rozmowie z "Wysokimi Obcasami" mówiła, że została zaatakowana na ul. Mickiewicza - niedaleko domu Jarosława Kaczyńskiego. "Dowiedziałam się, że jestem komunistką, że źle zachowujemy się na ulicach i że to wszystko, co się dzieje, to moja wina" - powiedziała polityczka Lewicy.

Jak poinformował rzecznik stołecznej policji, zatrzymane w czasie niedzielnych protestów Warszawie osoby, to sprawczyni ataku na posłankę Lewicy (jak stwierdził, kobieta był "zmęczona tym, co dzieje się w Warszawie) oraz dwóch mężczyzn: jednego za zniszczenie (pomalowanie) radiowozu, drugiego za atak na policjanta.

Dodał też, że na placu Piłsudskiego zatrzymano mężczyznę z nożem, jak się okazało był pijany. Trafił do izby wytrzeźwień.

"Nigdy nie ma za dużo policji"

Rzecznik KSP podkreślał podczas konferencji prasowej, że niedzielne protesty były nielegalne. Odpierał też zarzuty, że policji było nieproporcjonalnie dużo, biorąc pod uwagę skalę niedzielnych manifestacji.

- Nigdy nie ma policji za dużo. Policja jest od tego, żeby było bezpiecznie. My mamy być gotowi na sytuacje, które się pojawią, stąd z naszej strony odpowiednie siły i środki, żeby było bezpiecznie - stwierdził. Przekonywał też, że silne zabezpieczenie miało związek m.in. z groźbami, jakie pojawiły się przed manifestacjami. Nadkom. Marczak powoływał się na opublikowane na policyjnym Twitterze nagrania, w których nawoływano do przyniesienia na protesty m.in. koktajli Mołotowa.

Materiały  opublikowane przez policję to zanonimizowane wpisy z mediów społecznościowych. Nie wiadomo nawet, czy funkcjonariusze zajęli się już dotarciem do tych osób.

- Nie możemy sobie pozwolić na to, by się coś złego wydarzyło - mówił, komentując opublikowany materiał.

Protesty w 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

Niedzielna manifestacja - w 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego - odbywała się pod hasłem "Idziemy po wolność! Idziemy po wszystko".

Z centrum Warszawy uczestnicy protestu przeszli na Żoliborz, w pobliże domu Jarosława Kaczyńskiego. Tradycyjnie teren pilnowany był przez kordony policji i radiowozy. Jak poinformował Onet, na miejscu było ponad 80 policyjnych samochodów.

Protesty organizowane przez Strajk Kobiet odbyły się też w innych miastach, m.in. w Szczecinie, Łodzi i Bydgoszczy.

DOSTĘP PREMIUM