Gowin: W drugiej połowie stycznia dojdzie do rozluźnienia rygorów. Jeżeli poziom zachorowań utrzyma się na obecnym poziomie

Jarosław Gowin ocenił, że działania policji podczas demonstracji nie są sprzeczne ze "standardami demokratycznego państwa prawa", a funkcjonariusze nie działają "z motywów politycznych". Współczuł również przedsiębiorcom, zapowiedział jednak, że na zluzowanie obostrzeń mogą liczyć najwcześniej w połowie stycznia. - Dzisiaj nie widać podstaw do tego, żeby zluzować reżim sanitarny - stwierdził wicepremier w TOK FM.
Zobacz wideo

W 39. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w całej Polsce odbywały się protesty, przez Warszawę przeszedł wielotysięczny marsz organizowany przez Ogólnopolski Strajk Kobiet, brali w nim udział również przedsiębiorcy i górale. Protestujący dotarli w okolice domu Jarosława Kaczyńskiego, który został szczelnie otoczony przez policję.

Prowadząca "Poranek Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska zaczęła od zacytowania wpisu Włodzimierza Czarzastego, który pisał wczoraj (13 grudnia), że symptomatycznym jest to, iż policja nie ochraniała :domu generała Jaruzelskiego, tylko dom wicepremiera Kaczyńskiego".

- Jeżeli to jest symptomatyczne, to raczej dla stanu opozycji, a nie dla Jarosława Kaczyńskiego - odparł Jarosław Gowin. - Istnieje coś takiego jak mir domowy w polskiej kulturze, szacunek dla prywatności. Ten szacunek jest ostatnio naruszany - stwierdził wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii.

Mówiąc o ulicznych protestach, Gowin ocenił, że "to nie są demonstracje wielomilionowe", kiedy można byłoby mówić o "czymś w rodzaju pokojowej rewolucji". - Nie odmawiam nikomu prawa do tego, żeby protestować, nie odmawiam nikomu prawa do kontestowania naszej polityki, nie wszystkie nasze działania przynoszą zamierzone efekty - przyznał.

Ale zaraz też dodał, że "właściwą formą sporów rozstrzygnięcia politycznych jest karta wyborcza", a podczas ulicznych protestów policja nie przekracza swoich uprawnień. - Nie mam poczucia, żeby policja zachowała się w jakikolwiek sposób wbrew standardom demokratycznego państwa prawa. Policja jest od tego, żeby utrzymywać porządek - ocenił. - Uważam, że nie ma jakichkolwiek podstaw do tego, żeby oskarżać policję o działanie z motywów politycznych - podkreślił gość TOK FM.

Przedsiębiorcy są wściekli. Ale na luzowanie obostrzeń nie ma co liczyć

Dominika Wielowieyska zwróciła uwagę, że liczba osób niezadowolonych z działań rządu rośnie. Po decyzjach dotyczących ferii i zamknięciu hoteli do tego grona dołączyli również przedsiębiorcy. Szczególnie ci z górskich miejscowości turystycznych. - Na pewno nie chcemy doprowadzić do bankructwa - zaznaczył Gowin. - Uruchamiamy cały szereg środków, pomoc na skalę naprawdę bezprecedensową. Ja głęboko współczuję, jako człowiek i minister odpowiedzialny za gospodarkę, wszystkim przedsiębiorcom, nie tylko z branży hotelowej - stwierdził. 

Wicepremier podkreślił jednak, że sytuacja epidemiczna nie poprawia się na tyle, żeby znosić obostrzenia. - Znamy codzienne statystyki, one są niestety ciągle bardzo wysokie. Mam na myśli nie tylko statystyki zachorowań, ale te dużo bardziej wymierne statystyki śmierci - powiedział.

- Nie widać podstaw do tego, żeby zluzować reżim sanitarny. Tego typu restrykcje, a nawet zaostrzenie restrykcji, dokonuje się w kolejnych krajach europejskich - zauważał, a jako przykład podał Niemcy, gdzie od 16 grudnia do 10 stycznia będzie obowiązywał lockdown.

Gowin dodał, że jeżeli poziom zachorowań utrzyma się na takim poziomie, jak obecnie, to "w drugiej połowie stycznia dojdzie do pewnego rozluźnienia rygorów, czyli powrotu dzieci z klas 1-3 do szkół". Zastrzegł też od razu, że "dzisiaj jeszcze za wcześnie przesądzać", czy będzie można wtedy odmrozić te branże, które decyzją administracyjną zostały zamrożone.

Solidarna Polska przeciwko ustaleniom unijnego szczytu. "Będziemy liczyć na głosy opozycji"

Porozumienie Jarosława Gowina inaczej niż Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry jest zadowolone z ustaleń unijnego szczytu, który zakończył się w piątek. SP, choć domagała się weta w Brukseli, to nie zamierza opuszczać koalicji rządowej. Będzie za to, jak poinformowano w sobotę,  głosować w Sejmie przeciwko ustaleniom unijnego szczytu. - W kwietniu byłem przeciwnikiem wyborów korespondencyjnych (...), też byłem gotów głosować przeciwko temu rozwiązaniu. Skoro sam przyznaje sobie, mojej partii, takie prawo, byłbym hipokrytą, gdybym odmawiał takiego prawa innym partiom koalicyjnym - komentował Gowin.

Dominika Wielowieyska zauważała uwagę, że jeżeli Solidarna Polska zagłosuje przeciwko, to rządzący będą musieli prosić o wsparcie opozycję. - W tym konkretnym głosowaniu rzeczywiście będziemy liczyć na głosy opozycji. Nie mam żadnego problemu z tym, żeby prosić o poparcie partii opozycyjnych w danej sprawie, tak jak nie mam problemu z tym, żeby konsultować (...) swoje plany i działania z klubami opozycyjnymi - stwierdził wicepremier.

Jarosław Gowin zaprzeczył medialnym doniesieniom, że utrzymywał kontakt z liderami PSL, na wypadek gdyby ze Zjednoczonej Prawicy wyszła Solidarna Polska. Stwierdził, że różnice zdań w koalicji są naturalne, a Zbigniew Ziobro "przemyślał swoje stanowisko" i doszedł do "racjonalnych konkluzji", bo jego wyjście z rządu "oznaczałoby przedterminowe wybory". - Nie jest też tajemnicą, tego się nie wypieram, że jestem w kontakcie z liderami wszystkich partii opozycyjnych, od Konfederacji po Lewicę - stwierdził. Wyjaśnił, że jego obowiązkiem jako ministra jest utrzymywanie takich kontaktów. 

Orlen przejmie "Rzeczpospolitą"?

Jarosław Gowin na koniec skomentował jeszcze przejęcie Polska Press przez PKN Orlen. - Zacznijmy od tego, że niedobre jest to, że ponad 90 proc. mediów regionalnych jest w jednych rękach, do tej pory to była dłoń zagranicznego koncernu - ocenił. Jak dodał, koncertowanie tych mediów w rękach państwowej spółki również nie jest korzystne. I przyznał, że "nie miał wiedzy" o kupnie Polska Press przez PKN Orlen, tak samo nie ma wiedzy o tym, że koncern mógłby teraz przejąć Rzeczpospolitą, o czym donoszą media. Jak przekonywał, nie ma nic dziwnego w tym, że o tej transakcji nie wiedział. - Bardziej niebezpieczne byłoby to, gdyby prezes dużej spółki giełdowej uzgadniał swoje działania z wicepremierem rządu - podsumował gość Poranka Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM