Złamana ręka protestującej. Maciej Wąsik nie widzi przekroczenia uprawnień przez policjanta. "Działania są adekwatne"

Wiceminister MSWiA Maciej Wąsik odpowiadał w Sejmie na pytania posłów dotyczące działań policji wobec osób biorących udział w protestach, które odbywały się od 22 października, czyli od dnia ogłoszenia orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.
Zobacz wideo

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przekonywał dziś, że działania policji wobec protestujących prawidłowe, i nie doszło do przekroczenia uprawnień. 

Przypomnijmy, że 9 grudnia podczas protestu ws. katastrofy klimatycznej doszło do złamania ręki jednej z uczestniczek warszawskiego. Według relacji 19-latki policjant wykręcił jej rękę tak mocno, że złamał ją w kilku miejscach. Miało to też stać się w tzw. kotle. Później nie udzielił jej pomocy i zostawił samą na ulicy.

- Potem zostałam przyduszona, poprzez ciągniecie mnie przez funkcjonariusza za szalik, następnie zaprowadzona siłą do radiowozu. Po drodze wykręcona została mi zupełnie niepotrzebnie lewa ręka - i tak byłam eskortowana przez kilku z nich, nie stawiałam oporu. Policjant, który to zrobił, zrobił to z taką siłą, że złamał mi rękę. Konkretniej, zacytuję, jest to: złamanie spiralne z odłamem pośrednim trzonu kości ramiennej lewej - kwalifikujące się do leczenia operacyjnego - poszkodowana opowiadała "Gazecie Stołecznej".

Gdy trafiła do szpitala, konieczna okazała się operacja. Rzecznik stołecznej policji Sylwester Marczak, komentując sprawę 19-latki, stwierdził, że dziewczyna stawiała opór i uniemożliwiała działania policjantom.

Wiceminister Wąsik dopytywany, czy w ocenie kierownictwa MSWIA nie doszło do przekroczenia uprawnień przez policjantów w trakcie działań przed komisariatem na Wilczej, oznajmił, że "na tym etapie (prowadzenia wyjaśnień - red.) nie ma powodów do tego, żeby uważać, że policjanci użyli środków przymusu niezgodnie z przepisami".

- To była sytuacji blokady ulicy Wilczej. Ta pani siedziała na ulicy. Policjanci używali siły fizycznej. I rzeczywiście, stosując dźwignie lub chwyty, doszło do tej sytuacji, nad którą ubolewam. Chciałbym, żeby do niej nie doszło - wyjaśnił.

- Wczoraj poprosiłem Komendanta Głównego Policji o przedstawienie mi tej sytuacji. Postępowanie trwa, ta młoda dama, młoda pani będzie jeszcze przesłuchiwana jeżeli się stawi i będzie chciała złożyć swoje zeznania. Jej zeznania będą ważnym elementem tego postępowania. W tej chwili, na tym etapie nie ma powodów do tego, żeby uważać, że policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego niezgodnie z przepisem - tłumaczył się dziś Maciej Wąsik.

Barbara Nowacka z KO oceniła, że od połowy listopada zauważalna jest brutalizacja działań policji. Wskazała, że działania podejmowane przez funkcjonariuszy wobec protestujących w całej Polsce są nieadekwatne. "Kto decyduje, że przed jednym domem stoi 80 radiowozów?" zapytała, odnosząc się w ten sposób do ochrony policji podczas demonstracji przed domem wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego w niedzielę 13 grudnia.

- Działania policji w ocenie ministra spraw wewnętrznych i administracji są adekwatne i prawidłowe, a wszystkie kontrowersje, gdzie zarzuca się policji przekroczenie uprawnień w związku z użyciem środków przymusu bezpośredniego, są wnikliwie badane. Cześć z nich się zakończyła, inne trwają. Chciałbym podkreślić, że kierownictwu MSWIA i policji niezwykle zależy, żeby wszystkie takie sprawy były "do imentu" wyjaśnione. Jeśli chodzi o sytuacje od 22 października, ja takich sytuacji przekroczenia uprawnień przez policję nie znalazłem - powiedział Maciej Wąsik.

Wiceszef MSWiA poinformował, że w protestach odbywających się od 22 października rannych zostało łącznie ponad 50 policjantów. - Wliczam w to 11 listopada, natomiast nie jest to tak, że większość jest z 11 listopada. Jest z 11 listopada i ze strajków kobiet - powiedział.

DOSTĘP PREMIUM