Poseł Porozumienia o szczepieniach: To nie jest żadna przyjemność czy zabawa, to ważenie korzyści

Poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk do szczepienia przeciwko koronawirusowi się nie spieszy. W TOK FM wyjaśniał, że kiedy przyjdzie jego kolej - podejmie decyzję, w oparciu o dane dotyczące epidemii. - Szczepienie się to też nie jest żadna przyjemność czy zabawa. To jest zawsze ważenie korzyści do ryzyk - mówił.
Zobacz wideo

W poniedziałek Europejska Agencja Leków (EMA) ma wydać opinię na temat szczepionki przeciwko COVID-19, która wyprodukowana została przez firmy Pfizer i BioNTech. Jeśli ocena będzie pozytywna, to szczepienia w całej Unii Europejskiej ruszą zaraz po świętach. Zgodnie z rządową strategią, w Polsce najpierw mają być szczepieni pracownicy ochrony zdrowia, podopieczni DPS-ów i osoby starsze. Pozostali będą mogli przyjmować szczepionkę w późniejszych terminach.

W Poranku Radia TOK FM red. Dominika Wielowieyska pytała Kamila Bortniczuka, czy ma zamiar się zaszczepić. - To zależy od sytuacji, jaka będzie występowała, kiedy przyjdzie moja kolej. Na pewno nie będę wystawiał ręki, bo są osoby, które tego zdecydowanie bardziej potrzebują - odparł dyplomatycznie poseł Zjednoczonej Prawicy.

I dodał: "Jak przyjdzie moja kolej, to wówczas - biorąc pod uwagę sytuację epidemiczną i dane na temat szczepień - podejmę taką decyzję. Jeśli ta sytuacja cały czas będzie zła, to pewnie się zaszczepię".

Dość ostrożną odpowiedzią posła zaskoczona była prowadząca audycję. Przypomniała opinie ekspertów, wedle których zaszczepić się powinno około 70 procent społeczeństwa, żeby można było mówić o pokonaniu epidemii i porzuceniu widma lockdownu.

Poseł Bortniczuk upierał się przy swoim stanowisku. Podkreślał, że - żeby podjąć decyzję - musi wiedzieć więcej na temat sytuacji związanej z koronawirusem. - Szczepienie się to też nie jest żadna przyjemność czy zabawa. To jest zawsze ważenie korzyści do ryzyk i jeżeli korzyści przewyższają ryzyka, to wówczas podejmuje się decyzje o szczepieniach - stwierdził polityk Porozumienia.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Prezydent obiecuje, że się zaszczepi

W związku ze zbliżającym się początkiem szczepień przeciw COVID-19 dużo mówi się o tym, by zachęcać obywateli do zaszczepienia się oraz o tym, kto mógłby to skutecznie zrobić. Jak pokazują badania, mniej więcej połowa Polaków nie zamierza się szczepić. Rząd zapowiedział szeroką akcję informacyjną w tej sprawie - na razie ruszyła infolinia i strona internetowa.

Przyjęcie szczepionki zadeklarował m.in. prezydent Andrzej Duda, choć zaznaczył, że z racji tego, iż jest ozdrowieńcem - nie zrobi tego raczej w żadnym z pierwszym terminów. 

Podczas dyskusji o szczepionkach prezydentowi często wypominana jest jego wypowiedź z kampanii wyborczej, kiedy mówił, że nigdy nie szczepił się na grypę ("bo nie") i nie jest raczej wielkim fanem obowiązkowych szczepień. 

Szczepionka przeciwko COVID-19 ma być darmowa i nieobowiązkowa. 

>> Czytaj także: Wiceminister Warchoł koronawirusa leczył amantadyną przepisaną komuś innemu. "Nie rozumiem, po co on to powiedział"

DOSTĘP PREMIUM