"PSL sam wstydzi się współpracy z Konfederacją, skoro marszałek Zgorzelski wycinał ze zdjęć ich posłów"

- Zgłoszenie Roberta Gwiazdowskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich jest zaskakującą decyzją. Przypominam, że to jest człowiek, który w temacie praw kobiet miał do powiedzenia tyle, że wolność to kobieta ma w chwili ściągania majtek. Ostatnio żartował sobie z gwałtu - mówiła w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, posłanka Lewicy.
Zobacz wideo

We wtorek po południu minął termin na zgłaszanie kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich. W efekcie zarekomendowane zostały trzy kandydatury: Piotra Wawrzyka - zgłoszonego przez Prawo i Sprawiedliwość, Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz - popieranej przez Koalicję Obywatelską, Lewicę i ponad 1000 organizacji pozarządowych oraz Roberta Gwiazdowskiego - zarekomendowanego przez PSL i Konfederację. 

Ten ostatni jest dla wielu dużym zaskoczeniem. Ludowcy dopiero kilka dni temu zapowiedzieli, że nie będą już popierać Rudzińskiej-Bluszcz i wystawią własnego kandydata. - Ta decyzja jest w wielu wymiarach bardzo zła. Zarówno merytorycznie, jak i politycznie - komentowała w Wywiadzie politycznym TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

- Po pierwsze złe jest w ogóle odejście od popierania kandydatki obywatelskiej, zgłoszonej przez ponad 1000 organizacji, z ogromnym doświadczeniem w obronie praw osób z niepełnosprawnościami, lokatorów, pracowników czy osób zatrzymanych - dziwiła się posłanka Lewicy. Jej zdaniem argument podnoszony przez ludowców, że PiS już dwa razy tę kandydaturę odrzucił, więc odrzuci też i trzeci, jest raczej "wymówką" niż realnym powodem zmiany decyzji. 

Dlaczego więc PSL postąpił tak, a nie inaczej? - Konia z rzędem temu, kto wskaże inny powód niż chęć chwilowego zaistnienia i przypomnienia o sobie - stwierdziła posłanka.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Wystawienie Roberta Gwiazdowskiego polityczka oceniła jako krok "zaskakujący" i po prostu "zły". - To człowiek, który nie ma nic wspólnego z prawami obywatelskimi i nie może poszczycić się wymaganą na tym stanowisku nienaganną postawą moralną - powiedziała. - Przypominam, że to jest człowiek, który w temacie praw kobiet miał do powiedzenia tyle, że wolność to kobieta ma w chwili ściągania majtek. Ostatnio żartował sobie z gwałtu, sprowadzając do absurdu jego definicję - dodała.

Prowadzący rozmowę Roch Kowalski zauważył, że sam Gwiazdowski raczej nie wierzy w to, że zostanie Rzecznikiem Praw Obywatelskim, co przyznał zresztą na wtorkowej konferencji, podczas której prezentowano jego kandydaturę. Dopytywany przez dziennikarzy, po co ogóle startuje, odparł, że "chce spróbować, tak samo jak spróbował półtora roku temu startować do PE".

- Jeżeli to zabawa, to jest nie tylko szkodliwe dla obywateli i obywatelek, ale też szkodliwe dla urzędu, o którym tutaj rozmawiamy - skomentowała Dziemianowicz-Bąk.

"PSL wstydzi się współpracy z Konfederacją"

Posłanka ostro krytykowała także sam fakt współpracy ludowców z Konfederacją. Przekonywała, że PSL zdaje się być ugrupowaniem, które można zaliczyć do opozycji demokratycznej, tymczasem Konfederacja jest "skrajnie prawicowa, antydemokratyczna, antyeuropejska, antyszczepionkowa i antynaukowa". Dziwiła się, że PSL znalazł sobie takiego "przyjaciela" akurat w momencie, gdy wszystkie siły powinny być rzucone na to, by zachęcać Polaków do szczepień przeciwko koronawirusowi. 

Z drugiej strony posłanka powiedziała, że obserwując wtorkową konferencję oraz to, co działo się po niej, ma wrażenie, że "PSL sam wstydzi się nieco tej współpracy". - Marszałek Zgorzelski wręcz wyciął ze zdjęć posłów Konfederacji [we wpisie zamieszczonym w mediach społecznościowych - red.] - powiedziała.

Na koniec redaktor Roch Kowalski przypomniał wtorkową wypowiedź wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego, który poinformował, że jeżeli zgłoszony przez PiS Piotr Wawrzyk nie zostanie wybrany na Rzecznika Praw Obywatelskich, cała procedura ruszy po raz czwarty. Zdaniem Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, "wszystko jest obliczone na to, żeby tę funkcję albo skompromitować, albo politycznie przejąć".

Przypomnijmy, kandydat na RPO musi uzyskać poparcie zarówno Sejmu, jak i Senatu.

DOSTĘP PREMIUM