"PiS w takie historie umie grać". Komentatorzy o tym, jak to opozycja winna jest aferze ze szczepieniem aktorów

Niezależnie od tego, jakie intencje za tym stały, w społecznym odbiorze mamy do czynienia z sytuacją, że celebryci wpychają się przed kolejkę - tak o zaszczepieniu poza kolejką grupy aktorów mówił w TOK FM Michał Sutowski. Zwrócił też uwagę na to, że sprawa skutecznie przykryła ważne pytania dotyczące tego, jak będą wyglądać powszechne szczepienia w Polsce. - Prawu i Sprawiedliwości znowu udało się pokazać, że winni są wszyscy tylko nie partia rządząca - oceniła Dominika Długosz.
Zobacz wideo

Ledwie rozpoczął się rok 2021, a już mamy pierwszą aferę. Uwaga nie tylko mediów skupiła się na tym, że poza kolejnością zaszczepionych zostało kilkanaście osób. To głównie aktorzy (m.in. Krystyna Janda, Wiktor Zborowski, Andrzej Seweryn), ale też politycy (np. dwóch starostów z PiS). Jeden z zaszczepionych polityków Prawa i Sprawiedliwości wczoraj (2 stycznia) został wyrzucony z partii.

Sprawę szczepionek dla aktorów zbadać mają i NFZ, i komisja powołana przez rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Aktorzy przekonują, że szczepienie miało być częścią akcji promującej szczepienia wśród Polaków. Ale zdaniem Michała Sutowskiego to mało przekonujące tłumaczenia.

- Pomysł z "ambasadorami szczepień" byłby uzasadniony, gdyby wszystko działo się publicznie. Pamiętamy o takiej akcji z lat 50. ze Stanów Zjednoczonych, kiedy Elvis Presley został zaszczepiony publicznie, by promować szczepienia przeciwko polio, żeby przekonywać do tego młodych. Ale tam towarzyszyła temu cała oprawa medialna (szczepienie odbyło się w studio stacji CBS - red.), a u nas o wszystkim dowiedzieliśmy się za sprawą dość spontanicznego chyba wpisu Krystyny Jandy - komentował w TOK FM publicysta "Krytyki Politycznej".

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jak dodał, kluczowy w całej sprawie jest odbiór społeczny.  - Niezależnie od tego, jakie intencje za tym stały, w społecznym odbiorze mamy do czynienia z sytuacją, że celebryci wpychają się przed kolejkę - podkreślił.

Wyszło... jak zawsze. PiS prowadzi rozgrywkę

- Wystarczyło chwilę poczekać i nie byłoby się do czego przyczepić - oceniła z kolei Dominika Długosz. Bo, jak mówiła dziennikarka portalu Newsweek.pl, gdyby ze szczepieniami poczekać kilkanaście dni, do czasu, gdy będą mogli zgłaszać się ludzie starsi, to np. przykład Krystyny Jandy mógłby zdopingować osoby starsze, które np. nie są przekonane, czy się szczepić.

Osoby starsze oraz m.in. pracownicy służb mundurowych będą szczepieni po pracownikach służby zdrowia. Zapisy mają ruszyć w połowie stycznia.

Rozmówcy Karoliny Głowackiej zwrócili też uwagę na to, jak sprawę rozgrywają rządzący.I odwraca uwagę od tego, że to w ich rękach leży odpowiedzialność za organizację szczepień w Polsce.

- W państwie rządzonym przez PiS winna jest opozycja. To przedziwny mechanizm, który bardzo sprawnie zastosowało Prawo i Sprawiedliwość. Winna jest opozycja, bo to celebryci, którzy opozycję popierają. To kolejny absurd, ale PiS w takie historie umie gra. Prawu i Sprawiedliwości znowu udało się pokazać, że winni są wszyscy dookoła tylko nie partia rządząca - podkreśliła Długosz.

Zdaniem Michała Sutowskiego sprawa szczepień dla m.in. aktorów i celebrytów, to dla rządzących "doskonały prezent". - Teraz rzeczywiście przestajemy się zastanawiać, w jakim tempie będziemy w Polsce szczepić ludzi. Wiemy, że w Izraelu szczepi się dziennie nawet ponad 100 tys. ludzi, w Polsce to najwyżej kilkanaście tysięcy. Jak to dalej będzie trwało w tym tempie, to możemy się nie zdążyć wyszczepić do końca tej kadencji (parlamentu) jako populacja - ocenił.

Publicysta cytował też wpisy wiceministra spraw wewnętrznych Pawła Szefernakera, który napisał m.in., że "afera ze szczepieniem poza kolejnością elit III RP, z europosłem Koalicji Obywatelskiej na czele, pokazuje jak by wyglądał system szczepień gdyby oni dzisiaj rządzili".

- To przekaz głęboko obłudny, przykrywający rzeczywiste wyzwanie, czyli to, jak rząd zamierza zorganizować masowe szczepienia. Ale to przekaz niewątpliwie bardzo nośny - uważa Sutowski. Jak dodał, po całej sprawie w głowach wielu osób, a szczególnie wyborców PiS, zostanie przekonanie, że "ci, co nami rządzą, to może są nieudolni, może to złodzieje, ale oni przynajmniej są nasi - nie są jak ta wyalienowana elita".

DOSTĘP PREMIUM