Wiceminister Woś: Są podstawy do tego, by prokuratura zajęła się sprawą szczepień w WUM

Solidarna Polska, której lider nadzoruje prokuraturę, zamierza sprawą szczepień na WUM zainteresować właśnie prokuraturę. - Są podstawy prawne do tego, by prokuratura zajęła się sprawą. Rektor publicznej uczelni ma określone obowiązki i może odpowiadać za ich przekroczenie lub niedopełnienie - powiedział wiceszef sprawiedliwości Michał Woś.
Zobacz wideo

Wiceminister sprawiedliwości w Polskim Radiu 24 pytany był o to, czy należy ujawnić pełną listę osób spoza grupy "0", które zaszczepiły się przeciwko koronawirusowi w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

- Przyzwoitość powinna nakazywać tym ludziom przyznanie się, ale rzeczywiście jest to informacja medyczna. Zgodnie z prawem jest to na tyle wrażliwa informacja, że pozostaje ona w dyspozycji odpowiednich instytucji - odparł Michał Woś. Jak dodał, o liście wie Ministerstwo Zdrowia oraz prokuratura, do której trafiło zawiadomienie w tej sprawie.

Polityk przekonywał, że są podstawy prawne do tego, by prokuratura zajęła się sprawą szczepień w WUM. - Zawsze ocena podstaw prawnych należy do śledczego, do prokuratora, ewentualnie do sądu (...), ale rektor uczelni publicznej jest związany szeregiem przepisów i w związku z tym odpowiada za ich przestrzeganie. Ma obowiązki przed sobą postawione i za ich przekroczenie lub niedopełnienie każda z osób działających publicznie może odpowiadać - podkreślił zastępca Zbigniewa Ziobry.

- Co do zakresu tego przekroczenia potrzebne jest właśnie śledztwo, które wyjaśni i wskaże osoby odpowiedzialne, być może szerzej niż rektor, być może nie rektor, a ktoś inny, ale nie może być tak, że państwo nie reaguje w takiej sytuacji - dodał.

W sprawie ew. wniosków do prokuratury dotyczących sytuacji, do jakiej doszło w placówce podległej Warszawskiemu Uniwersytetowi Medycznemu, wypowiedział się w TOK FM dr Grzegorz Makowski z Forum Idei Fundacji Batorego. - Cały program szczepień nie ma podstawy prawnej. Mamy rozporządzenie powołujące Michała Dworczyka na pełnomocnika i wygląda na to, że on może robić, co chce. Nie ma aktu prawnego normującego grupy szczepionych - wyliczał.

Program szczepień. Będzie kara za szczepienie poza kolejnością?

Szczepienia przeciw COVID-19 w Polsce rozpoczęły się 27 grudnia. W pierwszej kolejności szczepieni są m.in. pracownicy sektora ochrony zdrowia.

O zaszczepieniu poinformował jednak w ostatnich dniach m.in. były premier, a obecnie europoseł SLD Leszek Miller. Zaszczepieni zostali też m.in. aktorzy: Krystyna Janda, Maria Seweryn i Wiktor Zborowski, satyryk Krzysztof Materna, dyrektor programowy TVN Edward Miszczak oraz aktor, piosenkarz Michał Bajor i inni. Pełna lista osób zaszczepionych poza kolejnością nie została upubliczniona.

W jednostkach związanych z WUM w poniedziałek (4 stycznia) rozpoczęła się szczegółowa kontrola Narodowego Funduszu Zdrowia. Jak poinformował dziś minister zdrowia, ustalono, że "doszło do celowego złamania zasad programu szczepień". Osoby, które zostały zaszczepione miały zostać zarejestorwane jako personel niemedyczny.

Jak powiedział Niedzielski, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne WUM powinno liczyć się z karą finansową, która wyniesie minimum 250 tys. zł. Kontrola NFZ wciąż trwa, więc - jak mówił minister - "kwota może ulec zwiększeniu".

Wczoraj (4 stycznia) o swoich ustaleniach poinformowała, przypomnijmy, komisja powołana przez rektora. Stwierdzono "złą organizację akcji szczepień i brak należytego doboru osób, który zaproponowano i wykonano szczepienia".

DOSTĘP PREMIUM