Dziemianowicz-Bąk spytała MZ o zapasy na drugie szczepienia. Zwróciła uwagę na sporą różnicę

- Zapytałam ministerstwo dla kogo, dlaczego, z jakiego powodu odkładamy na drugie szczepienie więcej szczepionek - poinformowała w TOK FM Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Na razie wyjaśnienia z MZ nie ma.
Zobacz wideo

Choć rząd chwali się, że tempo szczepień przeciwko COVID-19 jest coraz większe, to zdaniem Agnieszki Dziemianowicz-Bąk strategia rządu budzi sporo wątpliwości.

- Tempo szczepienia powinno być lepsze. Strategia, którą przyjął rząd, jeśli chodzi o dystrybuowanie szczepionek, budzi poważne wątpliwości - mówiła w Poranku Radia TOK FM posłanka Lewicy. Przypomniała wypowiedzi min. Michała Dworczyka, że dostawy szczepionek dzielone są na pół: połowa planowana jest na pierwsze szczepienia, druga na drugie.

Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę, że na drugą dawkę szczepień odkładanych jest o ponad 122 tys. więcej szczepionek. - Co w ogóle już nie trzyma się kupy, bo nie da się zaszczepić dawką drugą, jeśli nie zaszczepiło się pierwszą - przypomniała. - Dlatego zapytałam wczoraj (12 stycznia) ministerstwo dla kogo, dlaczego, z jakiego powodu odkładamy na drugie szczepienie więcej - poinformowała posłanka.

Do tej pory polityczka nie dostała odpowiedzi z resortu zdrowia.

- Agencja Rezerw Materiałowych zaczyna twierdzić, że dane prezentowane przez ministra Dworczyka po prostu się nie spinają - dodała posłanka.

Dzieci do szkół. Nauczyciele czekają na szczepienia

Dominika Wielowieyska dopytywała swoją rozmówczynię, co sądzi o otwarciu szkół dla uczniów najmłodszych klas.

- We wrześniu, kiedy rząd otwierał szkoły, było 550 zakażeń dziennie. Wszyscy wiemy, jak bardzo ta decyzja przyczyniła się do wzrostu drugiej fali. Dziś mamy około 10 tysięcy wykrywanych zakażeń dziennie, dodatkowo wiadomo, że jest z nami nowa mutacja wirusa - zauważała. I przyznała, że gdyby to od niej zależała decyzja, to nie otwierałaby szkół. - Odpowiedzialność za trzecią falę pandemii spadnie właśnie na dzisiejszych decydentów - oceniła. 

Dziemianowicz-Bąk przyznała też, że rozumie bunt przedsiębiorców przeciwko restrykcjom i zamknięciu gospodarki. Oceniła, że to  "akt desperacji i ogromnego wymęczenia". I zwróciła uwagę na niekonsekwencje rządu i chaos we wprowadzaniu kolejnych obostrzeń. - Przedsiębiorcy widzą, że jeżeli nie mają telefonu do prezesa, nie mają kolegi w rządzie, nie mają lobbystów, to nie mogą liczyć na to, że ich branża zostanie potraktowana racjonalnie - powiedziała. 

- Pretensje mam do rządu o to, że stracił zaufanie. To jest w trakcie kryzysu najważniejszy kapitał, jakim dysponuje władza. To, że rząd go postanowił wytracić w trakcie kampanii prezydenckiej, wprowadzając chaotyczne obostrzenia, cenę za to zapłacimy my wszyscy, naszymi zakażeniami - oceniła posłanka. 

"Niepublicznych wypowiedzi publicznie komentować nie będę"

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk odniosła się również do opublikowanego w sieci fragmentu rozmowy, w którym Marta Lempart oskarża ją o kradzieże pomysłów. Dominika Wielowieyska dopytywała, czy jest konflikt pomiędzy środowiskiem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet a Lewicą. - Niepublicznych i niekierowanych bezpośrednio do mnie wypowiedzi publicznie komentować nie będę - odparła, po czym zasugerowała, żeby po komentarz zgłosić się do TVP lub Szymona Hołowni, bo on także skomentował już wpisy.

- Chciałabym jednoznacznie powiedzieć, że niezależnie od tego, jakie toczą się znane mi lub nie animozje (..), najważniejsze jest to, żeby nie dać się podzielić. Łączy nas jedna wspólna sprawa, która nie ma imienia i nazwiska żadnej polityczki, liderki, aktywistki - podsumowała posłanka Lewicy.

DOSTĘP PREMIUM