Kinga Duda nie jest już społeczną doradczynią prezydenta Andrzeja Dudy

Kinga Duda nie pełni już żadnej funkcji i nie jest społecznym doradcą prezydenta RP. Poinformowała o tym, w rozmowie z "Wprost", doradczyni Andrzeja Dudy - Zofia Romaszewska.
Zobacz wideo

- Krótko z nią pracowałam. To niesłychanie kompetentna i bardzo sympatyczna dziewczyna. A przy tym chętna do nauki, robiła dobre wrażenie - powiedziała Zofia Romaszewska. Doprecyzowała, że córka prezydenta "nie piastuje żadnej funkcji i nie jest już społecznym doradcą".  

Rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, w rozmowie z Polską Agencją Prasową, podał, że "ma to związek z nowym etapem życia zawodowego córki prezydenta".

O tym, że Kinga Duda została społecznym doradcą swojego ojca, media poinformowały w połowie września. Wiadomość pojawiła się też na stronie internetowej kancelarii prezydenta i wywołała szeroką dyskusję. - Mamy własną Ivankę Trump, czyli prezydencką córkę, którą tato promuje u siebie - komentowała ironicznie Renata Grochal - komentowała w TOK FM Renata Grochal z "Newsweeka".

Prezydent Andrzej Duda precyzował, że jego córka - jako doradczyni - nie będzie pobierała żadnego wynagrodzenia. 

Kinga Duda ma 25 lat. Jest absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz studiów podyplomowych z zakresu prawa amerykańskiego na CUA Columbus School of Law w Waszyngtonie. 

Kinga Duda o LGBT i aborcji

Zarówno w poprzedniej, jak i w tej kadencji rzadko zabierała głos w sprawach publicznych. Szerokim echem odbiło się jej wystąpienie wygłoszone tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników drugiej tury wyborów prezydenckich. - Niezależnie od tego, w co wierzymy, jaki mamy kolor skóry, jakie mamy poglądy, jakiego kandydata popieramy, i kogo kochamy, wszyscy jesteśmy równi, i wszyscy zasługujemy na szacunek - mówiła córka Andrzeja Dudy. Trudno było tych słów nie odnieść do ostrej kampanii wyborczej i atakowania osób LGBT, których dopuszczał się sam prezydent oraz inni politycy Zjednoczonej Prawicy.

Kinga Duda wydała także oświadczenie po wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Zrobiła to po tym, jak wiele protestujących wówczas na ulicach kobiet otwarcie apelowało do córki oraz żony prezydenta, by zabrały głos w tej sprawie. 

Kinga Duda w owym oświadczeniu podkreśliła, że jej poglądy są jej "prywatną sprawą", ale też dodała, że jako młoda kobieta, która może kiedyś będzie matką, postanowiła przedstawić swoje stanowisko. Przyznała, że z jednej strony rozumie protestujące osoby. Z drugiej wspomniała, że nie podobają jej się niektóre formy tych protestów (np. w kościołach). Czytaj więcej tutaj. 

DOSTĘP PREMIUM