Bury o odejściu z KO: Wszystkie moje propozycje pomijano milczeniem lub mówiono "daj spokój, to bez sensu"

Senator Jacek Bury w poniedziałek odszedł z Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej i rozpoczął współpracę z ruchem Szymonem Hołowni Polska2050. O przyczynach swojej decyzji opowiadał w TOK FM Karolinie Lewickiej.
Zobacz wideo

Jacek Bury na samym początku rozmowy  zaznaczył, że nie jestem członkiem stowarzyszenia Polska 2050, "tylko umówił się z nim na bardzo ścisłą współpracę".

- To jak pana przedstawiać? Senator niezależny, który umówił się na ścisłą współpracę z Szymonem Hołownią z Polski 2050? - dopytywała swojego gościa Karolina Lewicka.

- Może ułatwię: senator Jacek Bury. Koniec kropka - odpowiedział senator. Wytłumaczył, że jest "zwolennikiem pracy dla Polski, pracy dla obywateli a nie dla partii". Stwierdził również, że przystąpienie do jakiegokolwiek ruchu politycznego w trakcie tej kadencji byłoby dla niego złamaniem obietnicy danej wyborcom.

Bury nie był członkiem Koalicji Obywatelskiej. Do Senatu dostał się jako kandydat bezpartyjny, gdzie został członkiem klubu KO. Dlatego o swojej decyzji nie rozmawiał osobiście z Borysem Budką. - Rozmawiałem z Tomaszem Grodzkim oraz Marcinem Bosackim, który jest szefem takiego naszego podklubu. Poinformowałem ich o moich zamiarach i pożegnaliśmy się w bardzo dżentelmeński sposób - powiedział Bury.

Czym rozczarował go klub KO? - Obiecywano mi, że będziemy pracować. Że będziemy myśleć, jak Polskę można usprawnić - merytorycznie, z werwą, z energią. Że zaproponujemy coś konkretnego dla Polski, a nie tylko anty-PiS. Nic takiego się nie wydarzyło. Nawet moje propozycje były pomijane milczeniem albo mówiono "daj spokój, to nie ma sensu, to się nie przebije, żadna partia się na to nie zgodzi" - skarżył się Bury.

Polska 2050 okazała się nastawiona bardziej przychylnie do jego pomysłów. - Już jestem umówiony z Szymonem Hołownią na pracę głównie nad projektami gospodarczymi. Dlatego, że na gospodarce się znam - od 29 lat prowadzę własną działalność - oświadczył senator. Dodał, że "ma nadzieję, że głos rozsądku, którym chce być, będzie słyszany".

DOSTĘP PREMIUM