Nie jesteś z PiS, to nie dostaniesz dotacji. "To karanie mieszkańców za 'złe' wybory. Ślepa uliczka"

Gminy rządzone przez polityków Prawa i Sprawiedliwości dostały nawet dziesięć razy więcej pieniędzy niż pozostałe samorządy. To wnioski z raportu przygotowanego przez Fundację Batorego, która wzięła pod lupę Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych. - Psucie państwa - tak działania władzy ocenił marszałek województwa zachodniopomorskiego Olgierd Geblewicz.
Zobacz wideo

Fundacja Batorego przygotowała analizę poświęconą sposobowi przekazywania środków II transzy Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Wynika z niej, że jeśli lokalny włodarz wywodzi się z tej samej opcji politycznej co władza centralna, to dużo łatwiej pozyskać mu większe środki dla swojego samorządu.

Dla porównania: gminie, w której wygrało PiS, średnia dotacja na głowę mieszkańca wyniosła ponad 250 złotych, tam gdzie rządzi opozycja tylko 25 złotych. "Bez najmniejszych wątpliwości trzeba stwierdzić, że niezależnie od charakteru samej gminy, przytłaczająca większość włodarzy z partii rządzącej jest "nagradzana" dotacjami, których wysokość w przeliczeniu na jednego mieszkańca jest wielokrotnie wyższa od średniej krajowej oraz drastycznie wyższa od dotacji otrzymywanych przez samorządy rządzone przez politycznych przeciwników" – czytamy w opracowaniu profesorów: Jarosława Flisa z UJ i Pawła Swianiewicza z UW.

Kulisy przyznawania dotacji ujawniła "Gazeta Wyborcza". Dziennikarze dotarli do potajemnie nagranej rozmowy działaczy PiS z przyznawania dotacji ze środków państwowej Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. "Temu damy, to nasz gościu jest" - tak pełnomocnik PiS w regionie wałbrzyskim podejmował decyzje o przyznaniu publicznych pieniędzy.

- Nikt nie ma wątpliwości, że takie praktyki występują – przyznał z żalem gość EKG Olgierd Geblewicz. Marszałek województwa zachodniopomorskiego podkreślił, że do tej pory wielu samorządowców nie zna podstaw oceny swoich wniosków do Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. – Jednak w rozdziale środków widać wskazania polityczne. Te mechanizmy powinny być w pełni transparentne, chodzi przecież o nasze wspólne pieniądze - podkreślił rozmówca Macieja Głogowskiego.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Geblewicz zwrócił uwagę, że w przypadku wnioskowania o środku z UE procedura jest całkowicie przejrzysta - odbywa się pod kontrolą Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych. - Oczekiwałbym tego samego od państwa polskiego – przyznał.

Kara za... wynika wyborów

Województwo zachodniopomorskie ubiegało się o dofinansowanie z Rządowego Funduszu Inwestycji Lokalnych. Jeden z wniosków dotyczył np. budowy kolei metropolitalnej, inne ochrony zdrowia.

– Jednak zostały ocenione negatywnie. Kilka innych samorządów też nie otrzymało wsparcia. Nie muszę tłumaczyć, że rządzą tam koledzy i koleżanki reprezentujący opozycję wobec rządu. Nie dopatruję się tu przypadku, to wynik uprzedzeń politycznych – uważa marszałek, który jest jednym z liderów PO w regionie.

Gość TOK FM ubolewał, że rząd wprowadza mętne reguły dotyczące podziału pieniędzy. – Jeśli mamy fundusz dróg lokalnych i tworzone są obiektywne kryteria przyznania dotacji, a potem dodaje się punkt, że niezależnie od nich, to premier może według uznania je zmieniać, to nie mamy do czynienia z państwem, które ma coś wspólnego z praworządnością, przyzwoitością i sprawiedliwością społeczną. To smutny obraz – ocenił Olgierd Geblewicz.

Dodał, że samorządowcom pozostaje tylko apelować o dobre praktyki i państwo. – Bo to jest karanie mieszkańców, za 'złe' wybory. To ślepa uliczka i zawsze źle się kończy. Szczególnie dla władzy, która stosuje takie mechanizmy - stwierdził gość Macieja Głogowskiego. 

Zdaniem marszałka upolitycznienie decyzji dotyczących podziału funduszy utrudnia "budowanie stabilnych podstaw zrównoważonego rozwoju". - Z drugiej strony, jeśli rząd będzie chciał psuć państwo, to i tak będzie to robił – podsumował Olgierd Geblewicz.

DOSTĘP PREMIUM