"W naszym projekcie różnice poglądów nie powodują wyciągania toporów wojennych". Joanna Mucha zachwala różnorodność Polski 2050

Czułam się outsiderką od długiego czasu i trzeba było coś z tym zrobić. Albo wycofać się z polityki, albo zaangażować się w projekt, w który wierzę - tak o opuszczeniu PO mówiła w Poranku Radia TOK FM Joanna Mucha. Była ministra sportu jest teraz posłanką ugrupowania Polska 2050 Szymona Hołowni.
Zobacz wideo

Joanna Mucha wczoraj (20 stycznia) ogłosiła, że opuszcza szeregi Platformy Obywatelskiej. Jest drugą posłanką reprezentującą Polskę 2050, bo wcześniej do ruchu dołączyła Hanna Gill-Piątek z Lewicy. Ugrupowanie Szymona Hołowni jest też reprezentowane w Senacie, po tym jak klub KO opuścił senator Jacek Bury.

Prowadząca Poranek Radia TOK FM Karolina Lewicka zwróciła uwagę na to, że dołączający do Polski 2050 parlamentarzyści mają inne poglądy niż lider. – Hanna Gill-Piątek chce liberalizacji aborcji, a Szymon Hołownia nie. Z kolei Jacek Bury życzyłby sobie zmian w programie 500 plus, na co nie ma zgody Hołowni. Czy ruch Polska 2050 nie będzie partią przypadkowych ludzi, który łączy tylko lider? – pytała Joannę Muchę.

Jak przekonywała polityczka, w przypadku nowych projektów politycznych zwykle uwagę opinii publicznej koncentrują różnice poglądów. – Mnogość pomysłów jest zaletą, a nie wadą. Polska 2050 to szeroki projekt, który jest rozpięty w tej chwili na trzech osobach. Szymon Hołownia jest bardziej konserwatywny, Hanna Gill-Piątek reprezentuje lewicowe poglądy, a Jacek Bury liberalne. Ja jestem tak bardziej pośrodku - mówiła Mucha.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

- W naszym projekcie różnice poglądów nie powodują wyciągania toporów wojennych, ale są początkiem kreatywnego napięcia. Rozmawiamy, aż znajdziemy wspólne punkty – podkreśliła, dodając, że zdecydowanie więcej kwestii łączy członków ruchu Polska 2050, niż ich dzieli.

– Tworzy się fajne napięcie, w którym szukamy wspólnych rozwiązań – przekonywała Joanna Mucha.

Była posłanka Koalicji Obywatelskiej tłumaczyła też, dlaczego zdecydowała się dołączyć do ruchu Szymona Hołowni. Jak stwierdziła, już od kilku lat czuła się w partii outsiderką.

– Jest jedna potwierdzona zasada. Z populistami, takimi jak PiS, nie da się wygrać tylko poprzez krytykowanie ich pomysłów. Trzeba przedstawić alternatywną wizję i próbowałam to robić przez wiele lat. Teraz żałuję, że wycofałam się z kandydowania na szefa PO, być może miałabym większy wpływ na to co się dzieje  w partii – mówiła.

Zdaniem Muchy największym błędem PO było przestawienie się na bycie totalną opozycją wobec PiS. – Mam wrażenie, że to Grzegorz Schetyna tymi słowami wsadził partię w koleinę, z której trudno wyjść. (…) W partii stworzył się mechanizm, żeby na każdą propozycję PiS nie wyrażać zgody. Poza tym niewiele innego się działo. Mówiłam, że to nie wystarczy i taką strategią nie da się wygrać wyborów. Poszliśmy z PO w inne strony – podsumowała rozmówczyni Karoliny Lewickiej.

Polityczka jednocześnie przyznała, że dobrze życzy Platformie Obywatelskiej. – Ona jest potrzebna, bo są ludzie, którzy chcą na nią głosować. Zostajemy w przyjaźni, ale mam nadzieję, że to Polska 2050 wygra kolejne wybory – podsumowała Joanna Mucha.

DOSTĘP PREMIUM