Biejat: Dopóki rządzi PiS nie ma szans, żeby kobiety miały pełnię praw. Jeśli chcą wyjść z tego z twarzą, to mamy ofertę

Cały parlament powinien poprzeć naszą ustawę ratunkową. Nie damy utopić go w komisjach. Arytmetyka sejmowa jest, jaka jest, ale rzeczywistość społeczna zaczyna pukać do drzwi PiS - mówiła w TOK FM Magdalena Biejat. Na razie projekt Lewicy trafił do tzw. sejmowej zamrażarki.
Zobacz wideo

W środę opublikowano w Dzienniku Ustaw kontrowersyjny wyrok upolitycznionego Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji. Wyłącza on legalność terminacji ciąży ze względu na ciężkie wady płodu. Decyzja rządzących po raz kolejny wyprowadziła na ulice protestujących.

Jacek Żakowski zarzucił opozycji opieszałość w związku z protestami. Posłanka Lewicy Magdalena Biejat uważa, że jej ugrupowanie nie może być adresatem takich uwag, bo uczestnicy w manifestacjach.

- Wczoraj na proteście byłam razem z Joanną Scheuring-Wielgus i Maciejem Kopcem. Wiem, że inny osoby były u siebie w okręgach na protestach - mówiła posłanka w Poranku Radia TOK FM.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Polityczka przypominała, że klub Lewicy już w październiku złożyło w Sejmie projekt "ustawy ratunkowej", zakładający zniesienie kar za przeprowadzenie i pomoc w dokonaniu aborcji. Według obowiązujących przepisów grożą za to nawet trzy lata więzienia. – Ten projekt wylądował w zamrażarce jesienią, ale teraz zwróciłam się marszałkini Elżbiety Witek o to, bo natychmiast nadać mu numer druku i włączyć go do porządku posiedzenia najbliższego Sejmu – mówiła Biejat.

Jej zdaniem w tej chwili to najrozsądniejszy sposób, który oficjalnie może pomóc kobietom w Polsce. – Dopóki rządzi Prawo i Sprawiedliwość, to nie ma najmniejszych szans, żeby kobiety miało pełnię praw i były traktowane jako pełnoprawne obywatelki. Teraz możemy im choć trochę ulżyć w tej niezwykle trudnej sytuacji – wskazywała polityczka.

W szpitalach nie wykonuje się już legalnych aborcji

Magdalena Biejat nie ma wątpliwości, że po wyroku upolitycznionego TK, drastycznie zmalały szanse na przeprowadzenie legalnej aborcji. Posłanka nie zgadza się z argumentami, przytaczanymi przez polityków PiS, że furtką do dokonywania takiego zabiegu są zapisy o zagrożeniu życia i zdrowia kobiety.

– Bo, co się wydarzy, jeśli kobieta z taką ciążą trafi do lekarza? On może bać się skorzystać z tej furtki, bo doskonale wiemy, jaki jest teraz klimat w kraju. Za chwilę pojawiłby się na pewno ktoś z Ordo Iuris oraz prokurator wyznaczony przez Zbigniewa Ziobrę i groziłoby lekarzowi więzieniem, zakazem wykonywania zawodu. Ta niby furtka istniała cały czas, jeszcze przed wyrokiem TK, ale medycy się bali zaszczucia – wyjaśniła rozmówczyni Jacka Żakowskiego.

Jak podkreśliła posłanka, już w mediach pojawiły się historie kobiet, którym odmówiono zaplanowanego już legalnego zabiegu, ze względu na opublikowanie wyroku. 

– Mówimy o trzech przypadkach w ciągu 24 godzin od publikacji orzeczenia. To się dzieje tu i teraz. Dlatego tak potrzebna jest nasza ustawa ratunkowa. Bo ona wyłącza też odpowiedzialność osób, które pomagają kobiecie w aborcji, a często to ich najbliższa rodzina. Cała opozycja, ale też PiS musi w tej sprawie opowiedzieć się za zmianami. Z empatii i z przyzwoitości – apelowała posłanka Lewicy.

Magdalena Biejat uważa, że PiS już zdaje sobie sprawę, że wyrok TK, którym kieruje Julia Przyłębska, to bubel. – Już pojawiają się propozycje niuansowania tej decyzji, tylko, że to wywoła więcej szkody niż pożytku. Wyrok jest, jaki jest, tak samo jak TK. Dzielenie włosa na czworo tylko zwiększa niepewność sytuacji kobiet - oceniła.

- Jeśli PiS chce z tego wyjść z twarzą, to mamy dla nich ofertę – dodała posłanka. Polityczka zapewniła, że Lewica nie pozwoli zapomnieć władzy o tym projekcie. – Nie damy utopić go w komisjach. Arytmetyka sejmowa jest, jaka jest, ale rzeczywistość społeczna zaczyna pukać do drzwi PiS – podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM