Jarosław Kaczyński wydał oświadczenie ws. respiratorów od handlarza bronią. "Nie ma przesłanek do nadużyć"

"Służby specjalne nie dostrzegały przeciwwskazań do zakupu respiratorów w kwietniu 2020 roku", a po stronie Ministerstwa Zdrowia "nie ma przesłanek do nadużyć czy działań korupcyjnych" - przekonuje wicepremier Jarosław Kaczyński w oświadczeniu dotyczącym zakupu respiratorów od handlarza bronią.
Zobacz wideo

Oświadczenie prezesa PiS, wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego zostało w piątek opublikowane na stronie kancelarii premiera.

"Oświadczam, że po zapoznaniu się ze sprawą zakupu respiratorów w kwietniu 2020 r., mogę stwierdzić, iż decyzja o skorzystaniu z firmy E&K została podjęta w oparciu o informacje przekazane przez służby specjalne, które nie dostrzegały przeciwwskazań do podjęcia takiej współpracy" - czytamy w oświadczeniu.

"Należy podkreślić, że służby specjalne w związku z występującymi trudnościami, w tym niepełną realizacją zamówienia przez kontrahenta, podjęły również działania wyjaśniające ex post, które nie wykazały po stronie Ministerstwa Zdrowia żadnych przesłanek wskazujących na możliwość nadużyć, działań korupcyjnych lub innych czynów zabronionych przy zakupie respiratorów" - dodał J. Kaczyński.

Respiratory od handlarza bronią

Przypomnijmy krótko, na początku pandemii resort zdrowia zdecydował się na zakup respiratorów od firmy E&K sp. z o.o. prowadzonej przez Andrzeja Izdebskiego. Firma nie miała wcześniej doświadczenia w sprzedaży tego typu urządzeń. Zajmowała się m.in. handlem bronią.  

Jak pisała "Gazeta Wyborcza", zamówione przez Ministerstwo Zdrowia respiratory miały być niezwykle drogie (blisko 200 tysięcy zł za sztukę, kiedy Agencja Rezerw Materiałowych za podobny sprzęt płaciła około 70 tysięcy). "Kierowany wówczas przez Łukasza Szumowskiego resort przelał na konto E&K 160 mln zł jako zaliczkę za 1241 respiratorów. Urządzenia miały dotrzeć do Polski w czerwcu" - pisała "GW". Ostatecznie z tych ponad 1200 sztuk do kraju dotarły ledwie 200.

W związku z niedotrzymaniem terminu dostaw sprzętu, który miał trafić do MZ w kwietniu i w maju, resort odstąpił od umowy i otrzymał zwrot przedpłaconych pieniędzy w kwocie ponad 14 mln euro. Na firmę nałożono też kary umowne w wysokości 10 proc. wartości niezrealizowanego zamówienia, a za opóźnienie w dostawie w wysokości 0,2 proc. wartości dostawy za każdy dzień zwłoki. 

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM