Szef ZNP tłumaczy się ze swojego wpisu o szczepionkach. "Nie mam kompetencji, by to oceniać"

Do stanowczej wymiany zdań doszło między dziennikarzem TOK FM Jakubem Janiszewskim a Sławomirem Broniarzem. Szef ZNP tłumaczył się ze swojego wpisu na Twitterze, w którym sugerował, że szczepionka firmy AstraZeneca nie jest tak skuteczna jak preparaty innych koncernów. W TOK FM starał się przekonywać, że miał na myśli zupełnie co innego.
Zobacz wideo

Zgodnie z decyzją rządu, szczepionkami firmy AstraZeneca mają być w pierwszej kolejności szczepieni nauczyciele. To ze względu na zalecenie Rady Medycznej działającej przy premierze, by akurat tę szczepionkę podawać osobom do 60. roku życia. Nie ma jeszcze bowiem szerokich badań potwierdzających dużą skuteczność preparatu u osób starszych.

To nie zadowala jednak lidera Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomira Broniarza. W środę w mediach społecznościowych napisał: "Żądamy skutecznej szczepionki a nie eksperymentowania na nauczycielach i pracownikach oświaty!! Którą szczepionką szczepił się rząd?".

Wpis szefa ZNP wzbudził kontrowersje. Część osób komentowała, że Broniarz deprecjonuje szczepionkę brytyjskiego koncernu i zniechęca do szczepień. - O co panu w tym wpisie chodziło? - zapytał szefa związku Jakub Janiszewski, prowadzący audycję "Połączenie" w TOK FM. 

- To była chyba najkrótsza nie tyle recenzja, ale streszczenie tego, co w mediach społecznościowych pojawiło się w nocy i porankiem. Po komunikacie pana ministra Michała Dworczyka [o tym, że nauczyciel będą szczepieni preparatem AstraZeneca - red.], który jest przyczyną tych emocji, w sieci zawrzało - próbował tłumaczyć się Broniarz. 

Przekonywał, że wielu nauczycieli w mediach społecznościowych "wyrażało dezaprobatę" dla "takiego sposobu zakomunikowania faktu, że nauczyciele będą szczepieni". Utrzymywał, że gdyby rząd zrobił to w inny sposób, wszystkie strony by się z tego cieszyły i mogły potraktować sprawę jako "swój wielki sukces". 

- Dla nas jest to o tyle problem, że od czerwca zabiegamy o to, poprzez różnego rodzaju apele, żebyśmy byli środowiskiem zaszczepionym. I nagle otrzymujemy komunikat od ministra Dworczyka trzy tygodnie temu, że niestety nie ma możliwości zaszczepienia wcześniej nauczycieli aniżeli na początku drugiego kwartału, czyli kwiecień-maj. (...) Co się w międzyczasie wydarzyło? - pytał na antenie TOK FM Broniarz. 

Prowadzący audycję red. Janiszewski zwrócił uwagę, że cytowanym wyżej wpisem na Twitterze Broniarz "podbił nastroje antyszczepionkowe i niechęć do tej konkretnej szczepionki". - Które szczepionki zdaniem pana są skuteczne? - pytał dziennikarz. 

- Nie wiem, nie mam kompetencji, by to oceniać - odparł Sławomir Broniarz.

- To dlaczego pan to napisał? Wczoraj pan miał te kompetencje? - dziwił się dalej redaktor.

W odpowiedzi szef ZNP stwierdził, że "szczepionka Pfizera czy Moderny ma zupełnie inny poziom skuteczności, czyli tych negatywnych konsekwencji niż AstraZeneca". Jak dodał, "można na ten temat znaleźć bardzo jednoznaczne opinie" i "nie wymaga to wielkiego wysiłku intelektualnego".

Gość TOK FM utrzymywał, że nauczyciele chcą być jak najszybciej zaszczepieni przeciwko COVID-19 i nie kwestionują skuteczności szczepień. Z drugiej strony podkreślał, że wielu przedstawicieli tego zawodu (mówił o 170 tysiącach) to osoby powyżej 55. roku życia, które obawiają się, że preparat firmy AstraZeneca może wywołać u nich jakieś negatywne konsekwencje. Stąd - jak tłumaczył - wziął się jego wpis w mediach społecznościowych (choć w samym wpisie Broniarz nie wyróżnia żadnej konkretnej grupy - pisze ogólnie o "nauczycielach" i "pracownikach oświaty").

W środę na konferencji prasowej główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban poinformował, że "nauczyciele w wieku powyżej 60 lat będą szczepieni równolegle z młodszymi nauczycielami - z tym, że szczepionkami Pfizera i Moderny".

DOSTĘP PREMIUM