Ekspertki rozczarowane "nowym" PO. Wyliczają "absolutnie podstawowe błędy"

Platforma Obywatelska przekonuje, że chce zmian i dlatego proponuje - po raz kolejny - zjednoczenie opozycji. - Choć PO kreuje się na partię nowoczesną, to przez takie akcje jak ta wczorajsza, pokazuje, że faktycznie robi to samo od 20 lat - oceniła w TOK FM Karolina Kowalska z "Rzeczpospolitej".
Zobacz wideo

Platforma Obywatelska chce zmian, a by móc je zrealizować zaprasza do współpracy innych przedstawicieli opozycji. Szef PO Borys Budka i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski zaproponowali stworzenie "Koalicji 276", czyli platformy współpracy opozycji: Koalicji Obywatelskiej, Polski 2050 Szymona Hołowni, Lewicy i PSL-u. Taka liczba posłów – 276 - pozwoliłaby przełamywać prezydenckie weto. Potencjalni koalicjanci przyjęli propozycję szefów PO bardzo chłodno, podobnie jak Estera Flieger z ngo.pl. – Znów powtarzano zaklęcie o zjednoczonej opozycji. Taka koncepcja nie jest odpowiedzią na to, dlaczego Polacy głosują na PiS. Platformie brakuje zaopiekowania się swoimi pomysłami, mało kto już pewnie pamięta, jak miał się nazywać ten słynny ruch Rafała Trzaskowskiego. Oni coś zaczynają, ale rzadko kiedy kończą – mówiła dziennikarka w niedzielnym poranku TOK FM. Dodała, że partia Budki nie pokazała żadnych nowych pomysłów na to, co zrobiłaby w Polsce, jeśli faktycznie doszłaby do władzy.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Karolina Kowalska z "Rzeczpospolitej" przypomniała, że w ostatnich latach jednoczenie się opozycji oznaczało głównie porażki, jak na przykład w ostatnich eurowyborach. – To prowadzi do utraty głosów. Wyborcy nie godzą się na takie kompromisy – mówiła Kowalska, a Flieger dodała, że PO sama zniechęca do siebie potencjalnych koalicjantów. – Na scenie nie było Katarzyny Lubnauer z Nowoczesnej, Barbary Nowackiej z Inicjatywy Polskiej, czy Małgorzaty Tracz z Zielonych. PO pokazuje tym samym, że ewentualni partnerzy rozpuściliby się w strukturach partii. A nikt nie chce być przystawką – podkreśliła Estera Flieger.

Gdzie były kobiety?

W tym kontekście Karolina Kowalska zauważyła, że choć PO kreuje się na partię nowoczesną i chce zmian, to w swoim przekazie utrwala stereotypy. – W środku sporu o aborcję i protestów kobiet nowe pomysły PO przedstawiają dwaj mężczyźni. Jaki to daje przekaz? To są absolutnie podstawowe błędy – powiedziała Kowalska.

Karolina Głowacka, prowadząca audycję przyznała jej rację, ale wskazała, że Budka to szef PO, a Trzaskowski to człowiek, który był niezwykle blisko pokonania Andrzeja Dudy w prezydenckiej dogrywce w ubiegłym roku. – Gdyby by iść kluczem prezydium, to jedyną wiceprzewodniczącą partii kobietą jest Ewa Kopacz. Czy powinna znaleźć się w sobotę na scenie? – dopytywała Głowacka. 

Kowalska odpowiadała, że byłoby to wskazane. – Nawet jako ta "trzecia" osoba, mówiąca o prawach kobiet. Brak kobiety w takiej sytuacji pokazuje, że PO robi to samo od 20 lat, czyli marginalizuje panie. Nie wyciąga ręki do pań, nie jest za nowoczesnością – podsumowała dziennikarka "Rzeczpospolitej".

DOSTĘP PREMIUM