Kamil Bortniczuk w TOK FM: Wiem, że parę rzeczy z opozycją Jarosław Gowin miał dogadane

Kamil Bortniczuk uważa, że cały czas jest politykiem Porozumienia, choć w piątek został z partii wyrzucony. W TOK FM krytykował Jarosława Gowina. - Mam wątpliwości co do niektórych zachowań części parlamentarzystów Porozumienia na czele z Jarosławem Gowinem, w kontekście rzekomej współpracy z opozycją - mówił.
Zobacz wideo

Rozłam w jednym z filarów rządzącej Zjednoczonej Prawicy - Porozumieniu. Decyzją krajowego sądu koleżeńskiego Adam Bielan oraz Kamil Bortniczuk zostali wykluczeni z partii. Jednak obaj politycy przekonują, że informacja o ich wykluczeniu nie jest prawdziwa, a samo wykluczenie jest nieskuteczne. 

- To moje wykluczenie to kolejny element domina zdarzeń, które już od października się zaczęło i nie ma nic wspólnego ze statutem partii. Gdy włączył się w to sąd koleżeński - na zasadzie zbijania termometru, który pokazuje, że się ma temperaturę - koledzy postanowili odwołać członków sądu koleżeńskiego - powiedział w Poranku Radia TOK FM Bortniczuk. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

"Nie zaprzeczam, że to jest zabawne"

Przez spór w Porozumieniu opinia publiczna dowiedziała się, że Jarosław Gowin może nie być szefem partii od 2018 roku. Wtedy bowiem miała skończyć się jego trzyletnia kadencja, której - jak przekonuje m.in. Bortniczuk i Bielan - nikt nie przedłużył. Dominika Wielowieyska nie kryła zdziwienia, że dopiero teraz politycy odkryli tę informację. - To już nawet nie jest refleks szachisty - ironizowała dziennikarka.

Bortniczuk podkreślił, że sprawę braku wyboru prezesa zauważył nie on, a sąd koleżeński. - Na swoją obronę mam to, że w 2018 roku byłem poza Warszawą i poza polityką. Nie byłem wtedy nawet członkiem prezydium partii - argumentował gość TOK FM. Jak dodał, nawet "nie zastanawiał się nad tym", kiedy miał miejsce ostatni kongres i czy wszystko jest, pod względem prawnym, w porządku. 

- Nie zaprzeczam temu, że to jest zabawne czy groteskowe - przyznał. - To jest zabawne, że przez tyle czasu nikt nie zauważył, że nie wybrano lidera, na czele z samym liderem - dodał.

Polityk przekonywał, że zarówno on, jak i Bielan "nie chcą dokonywać żadnej rebelii" w Porozumieniu, ale chcą doprowadzić po prostu do kongresu i wyboru nowych władz partii. 

Już pod koniec ubiegłego tygodnia większość parlamentarzystów Porozumienia opowiedziała się za Jarosławem Gowin. Bortniczuk, jak podkreślił, "nie mógł sobie na to pozwolić". 

Gowin gra na dwa fronty?

- A może chodzi o to, że Jarosław Kaczyński i PiS podejrzewają Jarosława Gowina o grę na dwa fronty i to, że Gowin mógłby przejść na drugą stronę barykady i zawrzeć porozumienie z opozycją? - pytała Wielowieyska.

- To zapewne jest fakt. Ja sam mam wątpliwości co do niektórych zachowań części parlamentarzystów Porozumienia - niestety z Jarosławem Gowinem w składzie - w kontekście tej rzekomej współpracy z opozycją - potwierdził poseł. - Ale przecież Jarosław Kaczyński nie kazał nikomu pozastatutowo pompować kół, a dziś wyrzucać członków sądu koleżeńskiego czy nie zorganizować przez trzy lata kongresu - dopowiedział.

Wielowieyska pytała dalej, czy to prawda, że Jarosław Gowin miał "dogadane" z opozycją, by wiosną zostać marszałkiem Sejmu. Bortniczuk nie zaprzeczył.

- Mam wiedzę na temat tego, co się działo na wiosnę i rzeczywiście tak było, że parę rzeczy z opozycją Jarosław Gowin miał dogadane - przyznał gość Poranka Radia TOK FM. - Gdy się tego dowiedziałem,  zrobiłem odwrót. Kiedy ja i kilku kolegów dowiedzieliśmy się, na jaką "wycieczkę" Jarosław Gowin próbuję nas zabrać, wykonaliśmy trochę pracy nad resztą parlamentarzystów. Uświadomiliśmy ich, do czego ma to wszystko dążyć i oni postawili tamę [planom Gowina - red.] - opisywał dalej poseł Zjednoczonej Prawicy. 

Bortniczuk mówił wprost, że wie, iż "Gowin ma ambicję, żeby być premierem". - Przez długi okres to wspierałem - przyznał. Podkreślając równocześnie, jego zdaniem bycie szefem rządu powinno się wiązać "z długą i ciężką pracą", a nie intrygami politycznymi. 

- Podobno odbyło takie spotkanie, w którym pan brał udział i Jarosław Gowin, miał powiedzieć do pana i innych polityków: "Gdybyście nie byli mięczakami, to ja byłbym premierem, wy ministrami". To prawda? - pytała swojego gościa Dominika Wielowieyska.

- Jestem zaskoczony, że pani to wie. Ale to prawda, nie mam zamiaru kłamać - odparł.  Pytany, czy Jarosław Gowin mógłby przejść do opozycji i prowadzi rozmowy w tej sprawy, poseł powiedział: "Na dziś nie mam takiej wiedzy, w kwietniu to po prostu wiedziałem".

- Dziś mogę mieć tylko domysły. Pojawiają się różne plotki, ale nie wydaje mi się to [współpraca Gowina z opozycją - red.] political fiction, ale wydaje mi się to realne - podsumował.

W drugiej części redaktor Dominika Wielowieyska pytała swojego gościa o sprawę aborcji i jego słowa o tym, że o tym, że przerwanie ciąży "z niskich pobudek" należy traktować jak morderstwo - słuchaj całej rozmowy:

DOSTĘP PREMIUM