PO rozmawia z Gowinem? Borys Budka kluczy: W okresie świątecznym odbywa się dużo spotkań

- Każdy wariant, który pozwoli zakończyć rządy Zjednoczonej Prawicy, jest dla kraju lepszy, niż trwanie w tym, co się dzieje - tak Borys Budka odpowiedział na pytanie o ewentualne poparcie PO dla stworzenia tzw. rządu technicznego z premierem Jarosławem Gowinem. Dominika Wielowieyska pytała szefa PO o rozmowy z liderem Porozumienia.
Zobacz wideo

Platforma Obywatelska rozpocznie dziś zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy likwidującej TVP Info oraz znoszącej abonament radiowo-telewizyjny. To pierwsza inicjatywa w ramach ogłoszonej w sobotę nowej strategii politycznej partii. W ramach Koalicji 276 Platforma chce doprowadzić do współpracy całej opozycji. 

Dominika Wielowieyska, prowadząca Poranek Radia TOK FM pytała, czy wobec buntu Adam Bielana i Kamila Bortniczuka w Porozumieniu i fermentu w całej Zjednoczonej Prawicy do nowej koalicji mógłby zostać zaproszony też Jarosław Gowin. - Wszystko w polityce jest możliwe. Trzeba zbudować silne, ale bezpieczne i stabilne państwo. Jeśli pojawi się taka możliwość, a pracujemy nad nią, to oczywiście nie wykluczam takiego scenariusza - powiedział Budka.

- Rozmawiacie z Gowinem? - dopytywała Wielowieyska. Budka po długiej pauzie stwierdził, że nie będzie zdradzał politycznej kuchni, ale "w polityce zawsze trzeba rozmawiać".

Nie chciał też wprost odpowiedzieć, czy Jarosław Gowin spotkał się z Donaldem Tuskiem. O takie spiskowanie z opozycją oskarżają wicepremiera buntownicy z Porozumienia. - W okresie świątecznym  odbywa się dużo spotkań. Często jest tak, że przy okazji życzeń świątecznych można porozmawiać o polityce. Więcej do powiedzenia nie mam - uciął szef PO.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Wielowieyska nie odpuszczała i zapytała, czy Jarosław Gowin mógłby zostać premierem rządu technicznego do czasu rozpisania nowych wyborów.

- Każdy wariant, który pozwoli zakończyć rządy Zjednoczonej Prawicy, premiera Morawieckiego, Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry, jest dla kraju lepszy, niż trwanie w tym, co się dzieje. Razem z Gowinem udało się przesunąć wybory kopertowe i zrobić je bezpieczniej. Rozmowy mają sens - ocenił Budka. 

Opozycja musi iść razem

W drugiej części rozmowy Budka opowiadał o koncepcji koalicji, którą zaprezentował w sobotę z Rafałem Trzaskowskim. - Pokazaliśmy konkretne badania. Blisko 60 procent wyborców poparłoby wspólną listę opozycji. To dałoby ponad 270 mandatów. To najlepsza i najpewniejsza droga, żeby zmienić zły rząd i zabezpieczyć się przed wetem prezydenta. Przeprowadzić szereg zmian w kraju - przekonywał lider Platformy.

Jego zdaniem rozproszona opozycja nie ma szans na wyborczy sukces. - W Polsce liczy się skuteczność. Jeśli ktoś myśli, że da się zmienić rząd, gdy na scenie będzie 10 ugrupowań z kilkuprocentowym poparciem, to robi prezent Kaczyńskiemu. Wśród wyborców KO, Lewicy, Hołowni, PSL przeważają zwolennicy wspólnego pójścia do wyborów. Jeśli ktoś ma inny pomysł, to jestem otwarty - tłumaczył Budka. 

Prowadząca Poranek Radia TOK FM przypomniała, że już raz doszło do zjednoczenia opozycji i jej klęski. Chodzi o wybory do europarlamentu w 2019 roku. 

- W wyborach europejskich zrobiono to, przed czym przestrzegamy. Jedno z ugrupowań (Wiosna lub Razem - red.) pozostało poza szeroką formułą opozycji. Dzisiaj to ugrupowanie tworzy Lewicę. Przeważyła inna kalkulacja. Tych siedmiu procent zabrakło do pokonania PiS. Rozmawiajmy o wspólnym mianowniku, a nie o personaliach. Te władze trzeba rozliczyć - przekonywał szef PO. 

Budka podkreślał, że wspólny pomysł na pokonanie PiS jest ważniejszy od osobistych animozji. - Pamiętam te sytuacje z 2015 roku. Do rozmów po lewicowej stronie doszło tak późno, że zabrakło im głosów, żeby znaleźć się w parlamencie, i PiS zaczął rządzić. Jeśli ktoś się będzie obrażał, zajmował logo czy innymi uszczypliwościami, to nie tędy droga. Rozmawiajmy o programie, pokazujmy, co jest wspólne. Wyborcy chcą skuteczności - dodał polityk.

DOSTĘP PREMIUM