Na "pełzającej pacyfikacji" Gowina najbardziej zyska Ziobro. "To problem dla Morawieckiego i jego planów"

Jarosław Kaczyński dokonuje "pełzającej pacyfikacji" Jarosława Gowina, na której może zyskać drugi koalicjant PiS, czyli Zbigniew Ziobro. Ale na tym wszystkim stracić może nie tylko Jarosław Gowin, ale też premier Mateusz Morawiecki - tak tarcia w Zjednoczonej Prawicy komentował w TOK FM Andrzej Bobiński.
Zobacz wideo

W Zjednoczonej Prawicy cały czas trzeszczy, a w Porozumieniu doszło do rozłamu. Decyzją krajowego sądu koleżeńskiego Adam Bielan oraz Kamil Bortniczuk zostali wykluczeni z partii. Obaj politycy przekonują jednak, że informacja o ich wykluczeniu nie jest prawdziwa, a samo wykluczenie jest nieskuteczne. - Uważam, że wszystkie strony tego konfliktu doprowadziły trochę do sytuacji bez wyjścia, ten bałagan i chaos narasta - oceniał w TOK FM Andrzej Bobiński, dyrektor zarządzający Polityki Insight. 

Prowadząca audycję Karolina Lewicka przypominała sytuacje, które świadczą o pamiętliwości Jarosława Kaczyńskiego i dopytywała, czy to, co dzieje się dzisiaj, może być zemstą prezesa PiS za blokowanie wyborów kopertowych. - Myślę, że na pewno chęć i żądza zemsty musi odgrywać jakąś rolę - zgodził się Bobiński. - Druga rzecz, która mogła spowodować te wydarzenia, to są te plotki o spotkaniu Jarosława Gowina i Donalda Tuska w Berlinie, które są rozpowiadane przez ludzi w Zjednoczonej Prawicy - dodał. 

Bobiński zauważał, że może być jeszcze trzeci, najważniejszy powód. - Wiemy, że Jarosław Kaczyński najlepiej czuje się i funkcjonuje w atmosferze konfliktu, lubi zarządzać przez konflikt. Natomiast w tej kadencji ewidentnie potrzebne byłoby przejście do takiej kultury kompromisu - zaznaczał. I oceniał, że PiS powinien wypracowywać z koalicjantami wspólne stanowiska, żeby iść do przodu. - Mam wrażenie, że Jarosław Kaczyński nie potrafi się przestawić na te tory. Nie potrafi zarządzać w ten sposób ugrupowaniem, na czele którego stoi, więc wraca do sprawdzonych recept z poprzednich lat - oznajmił. 

- Natomiast na dłuższą metę to bardzo zużywa tę władzę, męczy wszystkich uczestników tych konfliktów i może doprowadzić do krachu tego projektu - stwierdził. 

Karolina Lewicka z kolei przywoływała sytuację z 2019 roku, kiedy Jarosław Kaczyński mówił po wyborach, że "zasłużyli na więcej". Później, jak zauważała, prezes PiS mógł rozczarować się kolejny raz, kiedy zobaczył, że samo PiS nie ma samodzielnej większości, tylko musi polegać na Porozumieniu i Solidarnej Polsce. - Może chodzi jeszcze o te wydarzenia z maja, kiedy były dyskusje Jarosława Gowina z opozycją? - zastanawiała się prowadząca. 

- Myślę, że dokonuje się tutaj taka pełzająca pacyfikacja - stwierdził Bobiński. - Co więcej, myślę, że Jarosław Kaczyński sprytnie, jeśli mogę użyć tego słowa, kalkuluje. Wychodzi z założenia, że nikomu z koalicji rządzącej, a tak naprawdę trochę nikomu po za Szymonem Hołownią (...), nie opłacają się wybory - zauważał. Jak dodał, każda z obecnych w tej chwili w Sejmie partii mogłaby dzisiaj więcej stracić niż zyskać na wyborach. - Jarosław Kaczyński ma takie poczucie, że może pozwolić sobie, rękami Adama Bielana, na taką pacyfikację Jarosława Gowina - wyjaśniał. 

Gość TOK FM zwracał też uwagę, że choć Jarosław Gowin ma kontrolę nad swoimi posłami w Sejmie, to jednak w lokalnych strukturach mógłby mieć z tym problem. Domyślał się, że część członków partii poszłaby za Adamem Bielanem lub Kamilem Bortniczukiem. Zauważał też, że sama Solidarna Polska też jest poniżej progu wyborczego. - Jarosław Kaczyński wykorzystuje tę słabość i wykorzystuje taką obawę przed tym, co może się zdarzyć, jeżeli do wyborów by doszło - mówił Bobiński. 

- Z drugiej strony w momencie, kiedy pewna suma tych gier i gierek zostanie przekroczona, to wydaje mi się, że ktoś może pęknąć i to jest moment, kiedy do wyborów dojdzie. Nie jest powiedziane, że to nie Jarosław Kaczyński straci najwięcej - zastrzegał. 

Na konflikcie zyska Ziobro

Zdaniem Bobińskiego to, co dzieje się teraz w Porozumieniu i Zjednoczonej Prawicy, najbardziej wzmacnia Zbigniewa Ziobrę i Solidarną Polskę. - Wydawało się, że bardzo dużo stracił na tych różnych działaniach wokół budżetu europejskiego w grudniu zeszłego roku. Solidarna Polska wydawała się kurczyć w oczach, a z drugiej strony w tym momencie, przy kompletnym bałaganie na linii PiS-Porozumienie, Solidarna Polska sprawia wrażenie jedynego, możliwego, pewnego partnera w tym układzie - zauważał. 

- Wydaje mi się, że to olbrzymi problem dla Mateusza Morawieckiego i jego planów, czyli nadchodzącego ogłoszenia "nowego ładu" - stwierdził. - W tej sytuacji, kiedy zostanie de facto jeden koalicjant, bo Jarosław Gowin będzie kompletnie rozbity, to bardzo wiele będzie zależało od Ziobry. I to nas może wpuścić w kolejną odsłonę narastającego konfliktu pomiędzy Mateuszem Morawieckim a Zbigniewem Ziobro - podsumowywał. 

DOSTĘP PREMIUM