"Gowin musi szukać sobie nowego miejsca". Szułdrzyński wskazuje potencjalnego koalicjanta

- Jarosław Gowin stoi przed fundamentalnym pytaniem, co dalej. Jeśli Jarosław Kaczyński był w stanie uwierzyć, że Gowin spiskuje z Tuskiem, to nieufność między panami Jarosławami jest tak duża, że koalicja nigdy nie wróci na stare tory - stwierdził Michał Szułdrzyński w Poranku TOK FM.
Zobacz wideo

Rządząca Zjednoczona Prawica targana jest kolejnym konfliktem, ponieważ Porozumienie Jarosława Gowina opowiedziało się przeciwko rządowym pomysłom obłożenia podatkiem od reklam mediów, co uderzyłoby przede wszystkim w niezależne od władzy redakcje. Samo Porozumienie również jest w rozkroku, a to w związku z próbą przejęcia władzy w partii przez Adama Bielana i jego stronników. W weekend sąd koleżeński Porozumienia zdecydował o usunięciu z ugrupowania ośmiorga polityków, w tym trojga posłów. 

Zdaniem Michała Szułdrzyńskiego, publicysty "Rzeczpospolitej", Adam Bielan nie wykonałby swojego ruchu bez co najmniej wiedzy i akceptacji Jarosława Kaczyńskiego. - Bielan mógł być przekonany, że ma możliwość wywierania presji na posłów Porozumienia. Zaproponował Jarosławowi Kaczyńskiemu koalicjanta w postaci Porozumienia bez nielubianego Gowina - wskazywał komentator. I dodał, że Jarosław Gowin, w przeszłości polityk Platformy Obywatelskiej, zawsze był traktowany przez prawicowe portale jak "ciało obce". 

A może posłuchasz? Ten podcast, podobnie jak wszystkie inne w TOK FM, czekają - wystarczy 1 zł

Zdaniem gościa Dominiki Wielowieyskiej obecna sytuacja ma swoje źródło w wydarzeniach sprzed niemal roku, kiedy to Gowin i jego partia sprzeciwili się przeprowadzeniu tzw. wyborów kopertowych. Chodziło o wybranie prezydenta drogą korespondencyjną, co obsłużyć miała Poczta Polska. Finalnie do głosowania nie doszło. - Gowin rok temu postanowił sprzeciwić się woli Jarosława Kaczyńskiego, który chciał przeprowadzić wybory kopertowe, które z kolei były oczkiem w głowie samego Adama Bielana - mówił Szułdrzyński. 

W związku z tym posłowie lojalni wobec szefa Porozumienia znaleźli się pod olbrzymią presją. - Jeżeli te 12 osób nie poddało się jej przez tyle miesięcy, to znaczy, że to są ludzie, na których Gowin może liczyć - skomentował dziennikarz. I choć politycy zdali egzamin z lojalności, to - jego zdaniem - nie ma szans na to, by wyszli ze Zjednoczonej Prawicy i zabrali się za budowanie rządu z PO. - Ci ludzie nie zgadzają się w 100 proc. z PiS, ale to nie czyni z nich polityków opozycji - dodał. 

Co dalej z Porozumieniem? "Koalicja jak małżeństwo, które łączy tylko kredyt"

Dziennikarz "Rzeczpospolitej" stwierdził, że Jarosław Gowin stoi teraz przed fundamentalnym pytaniem, co dalej. - Jeśli Jarosław Kaczyński był w stanie uwierzyć, że Gowin spiskuje z Tuskiem, to nieufność między panami Jarosławami jest tak duża, że koalicja nigdy nie wróci na stare tory - dodał. A koalicję Zjednoczonej Prawicy porównał do "małżeństwa, które trwa już tylko ze względu na wspólny kredyt", którym w tym przypadku jest lęk przed utratą władzy. 

To spoiwo może wystarczyć jeszcze na jakiś czas, ale zdaniem Szułdrzyńskiego Gowin wie, że musi sobie szukać nowego miejsca w polityce. Jako możliwy scenariusz podał koalicję Porozumienia z PSL, które nie tak dawno rozstało się z Kukiz'15. - Nie wierzę w powrót Gowina do PO, choć politycy PO mają interes w podsycaniu takich plotek, bo to chwieje Zjednoczoną Prawicą - dodał publicysta. 

Wtórowała mu Agata Kondzińska z "Gazety Wyborczej", która zwracała uwagę, że problemem Jarosława Kaczyńskiego nie jest tylko Gowin, ale również Zbigniew Ziobro, który kontestował działania zagraniczne premiera Mateusza Morawieckiego w kwestii unijnego budżetu i powiązania go z przestrzeganiem praworządności. - Ziobro buduje tożsamość własnej formacji, Gowin próbuje budować zbrojną armię, która stanie za nim murem. Moim zdaniem to jest szykowane pod przyszłą koalicję z PSL, bo sądzę, że z PiS Porozumienie do wyborów już raczej nie pójdzie - stwierdziła dziennikarka. 

DOSTĘP PREMIUM