Andrzej Duda pojechał na narty. Prezydent ubolewał, że warunki są złe

Gdy tylko nadarzyła się okazja, czyli stoki zostały otwarte, prezydent Andrzej Duda pojechał do Wisły na narty. Gdy został przez TVN24 przyłapany na wyciągu, stwierdził tylko, że warunki są złe.
Zobacz wideo

Liczba zakażeń koronawirusem w Polsce rośnie, rząd ostrzega, że wkrótce mogą zostać przywrócone obostrzenia, a w tym czasie kamera TVN24 przyłapała Andrzeja Dudę na nartach. Prezydent nie był jednak zbyt rozmowny. Rzucił tylko, że warunki na stoku są "złe, jak widać". W czwartek rano, jak informowała stacja, Duda zjeżdżał na nartach na stacji Wisła Cieńków. 

Z kolei "Gazeta Wyborcza" zauważa, że wyjazd prezydenta na narty okryty był tajemnicą, a wizyty Dudy w Wiśle nie potwierdziła jak dotąd kancelaria. Także władze Wisły, przynajmniej oficjalnie, nic o wizycie prezydenta nie wiedzą. - Słyszałem coś, ale nikt ze mną o tym nie rozmawiał. Naprawdę, mam wiele innych rzeczy do załatwiania niż śledzenie, gdzie prezydent spędza czas wolny i gdzie jeździ - mówił gazecie Tomasz Bujok, burmistrz Wisły.

Co na to władze PiS? - Wszystko sprowadza się do odpowiedzialnego zachowania - komentował w rozmowie z Wirtualną Polską wicerzecznik partii Radosław Fogiel. - Jeśli pan prezydent zdecydował się wypoczywać w Wiśle, to dopóki nie ma tam tłumów ludzi, nie ma tam sytuacji, które widzieliśmy z nagrań z wyciągów, to nie sądzę, by to było w jakikolwiek sposób szkodliwe - stwierdził. 

Prezydent Duda znany jest ze swojego zamiłowania do narciarstwa, a w Wiśle mieści się jedna z prezydenckich rezydencji. Choć sama Wisła zwolennikiem Andrzeja Dudy nie jest, ponieważ jej mieszkańcy od lat głosują przeciwko PiS. W poprzednich wyborach, z miażdżącą przewagą, wygrał tu Rafał Trzaskowski, a wcześniej Bronisław Komorowski. 

DOSTĘP PREMIUM