Czy w Polsce mamy Youthquake? "Młodzi ludzie czują, że nie mogą stać z boku"

W Polsce po raz pierwszy od 20 lat więcej jest młodych o poglądach lewicowych niż prawicowych. Z czego to wynika? Na to pytanie odpowiadał w TOK FM dr hab. Radosław Marzęcki.
Zobacz wideo

Z najnowszego badania CBOS wynika, że niemal co trzeci młody Polak ma poglądy lewicowe. Po raz pierwszy od 20 lat wśród młodych jest więcej zwolenników lewicy niż prawicy. Zaledwie w ciągu roku procent młodych osób, które zadeklarowały poglądy lewicowe, wzrósł z 17 do 30 proc. I to w kraju, w którym rządzący od lat robią bardzo wiele, by w szkołach krzewić tradycyjne, konserwatywne wartości, a w mediach rządowych pokazywać lewicę, jako jedno z największych zagrożeń.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

- Moim zdaniem to, co teraz obserwujemy, jest rodzajem buntu wobec porządku społeczno- politycznego, który się kształtował po 2015 roku – tłumaczył w TOK FM dr hab. Radosław Marzęcki z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej.

- W 2015 obserwowaliśmy w tego typu badaniach wzrost tendencji prawicowych, co było rodzajem buntu wobec poprzedniego ładu społeczno-politycznego. Wtedy poczucie marginalizacji w młodzieżowym środowisku nabrzmiewało na innym poziomie – kontynuował.

Naukowiec podkreślił, że jego zdaniem nie jest to efekt zwiększającej się świadomości. - Coś przeskoczyło na poziomie emocji. Rozpatrywałbym to w kontekście bardzo antagonistycznego stylu uprawiania polityki – mówił.

Zdaniem dra Marzęckiego, wyników badania nie można ignorować.

- Ono po pierwsze ujawnia historyczny poziom identyfikacji z lewicą. Po drugie, temu zjawisku towarzyszy spadek identyfikacji z centrum i spadek odsetka osób, które nie chcą lub nie potrafią wyrazić poglądów, więc zaznaczają „trudno powiedzieć”. Mamy do czynienia ze zjawiskiem radykalizacji, polaryzacji. Młodzi ludzie czują, że muszą się zapisać do jakiegoś obozu i nie mogą stać z boku  - interpretował.

Spór o aborcję radykalizuje młodych wyborców

Dr Marzęcki zauważył, że katalizatorem takich przemian jest toczący się spór o prawo aborcyjne. Jak mówił, obecna sytuacja to lustrzane odbicie wydarzeń z 2016 roku, kiedy w polskim społeczeństwie również toczył się spór na temat prawa do przerywania ciąży.

- Wtedy CBOS dwukrotnie – w marcu i w październiku diagnozował podejście Polaków do aborcji. W marcu w grupie wiekowej 18-24 odsetek osób, które popierały zaostrzenie prawa aborcyjnego wynosił 65 procent. W październiku już tylko 40 procent. W tym samym czasie odsetek osób, które chciały liberalizacji wzrósł z 12 do 16 procent, a odsetek osób, które chciały obronić tzw. „kompromis aborcyjny” wzrósł z 21 do 41 procent – przypomniał dr Marzęcki.

- Dziś obserwujemy, że to zjawisko wystąpiło ponownie, tylko w bardziej radykalnej formie.  Młodzi ludzie nie bronią już „kompromisu”. 36 procent ludzi w wielu 18-24 lat chce rozszerzenia prawa aborcyjnego w Polsce. To największy odsetek spośród wszystkich grup wiekowych – dodał.

Mamy Youthquake?

Prowadząca audycję Agnieszka Lichnerowicz pytała, czy oznacza to, że polską scenę polityczną czeka rewolucja, czy obserwujemy tzw. Youthquake?

- To pojęcie pojawiło się najsilniej w brytyjskim dyskursie publicystycznym, politycznym, prywatnym, W 2017 zostało ogłoszone nawet słowem roku. Wtedy w wyborach parlamentarnych odnotowano rekordową frekwencję w młodzieżowej grupie wyborców – 64 proc. Frekwencja w młodzieżowej grupie wyborców w Polsce w 2020 roku wygląda podobnie.

Naukowiec zauważył, że podobnie jak w UK, w Polsce w ostatnich wyborach również można było zauważyć gwałtowny przyrost  frekwencji właśnie w tej grupie wiekowej. Zwrócił uwagę na drugą turę wyborów prezydenckich w 2019 roku, w której najmłodsi wyborcy nie mieli już „swoich” kandydatów, a mimo to zagłosować poszło ich jeszcze więcej niż w pierwszej.

DOSTĘP PREMIUM