Niebezpieczna gra Ziobry ws. miliardów z UE. "Pozuje na fiskalnego jastrzębia, ale to fałsz"

- W sprawie Funduszu Odbudowy po koronawirusie Zbigniew Ziobro gra w bardzo niebezpieczoną grę. Pozuje na eksperta i wykorzystuje to do doraźnych interesów - przekonywali goście "Magazynu EKG" w TOK FM.
Zobacz wideo

Rząd w tym tygodniu rozpoczął dyskusję nad ratyfikacją ustaleń unijnych szczytów z lipca i grudnia ubiegłego roku. Chodzi o Fundusz Odbudowy po koronakryzysie. Solidarna Polska od trzech miesięcy zgłasza swój stanowczy sprzeciw, bo nie akceptuje porozumienia, które wypracował premier Mateusz Morawiecki, a którego elementem jest mechanizm praworządności. - Jesteśmy przeciwko bezprawiu jakie narzuca Komisja Europejska przy okazji unijnego Funduszu Odbudowy - powiedział w piątek minister sprawiedliwości i szef Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro. A chodzi o naprawdę duże pieniądze. W przypadku Polski to nawet około 57 mld euro w dotacjach i pożyczkach.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

- Zastanawiam się, jak jakoś inteligentnie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego potrzebujemy unijnych miliardów na odbudowę gospodarki w recesji - ironizowała w "Magazynie EKG" w TOK FM Aleksandra Karasińska z "Forbes Women". Podkreślała, że postawa Ziobry wynika z politycznych, a nie gospodarczych pobudek. - Pytanie, dlaczego Zbigniew Ziobro i Solidarna Polska grają sprawą, która jest tak istotna dla setek tysięcy przedsiębiorców w kraju, nas wszystkich. Czy osuniemy się w przepaść i przez lata będziemy się z niej wygrzebywać - dodała.

Jej zdaniem to "bardzo niebezpieczna gra". - Wiemy, że Ziobro rozgrywa sobie swoją polityczną pozycję na dalsze lata i walczy z Morawieckim, ale robi to kosztem bezpieczeństwa, zdrowia i przyszłości Polaków - oceniła komentatorka.

Z kolei Rafał Hirsch, autor podcastu "Cotygodniowe podsumowanie roku" na tokfm.pl, starał się wcielić w adwokata diabła i bronić Ziobry. Jego zdaniem minister sprawiedliwości bardzo solidnie przygotował swoje argumenty w tej dyskusji. - Ziobrze chodzi o to, że tak właściwie nie wiemy, jak będziemy spłacać te długi. Bo tego faktycznie nie wiadomo i tej części porozumienia można się czepiać. Kto by się spodziewał, ze Zbigniew Ziobro będzie tu pozował na jastrzębia fiskalnego. Pobrzmiewa w nim trochę Leszek Balcerowicz i jego troska o finanse publiczne - mówił Hirsch i dodawał jednocześnie, że taki obraz lidera Solidarnej Polski jest jednak fałszywy. - Bo chodzi tutaj o doraźne kwestie polityczne, choć sposób jaki sobie wybrał, jest cwany - wskazał komentator.

Hirsch podkreślał, że nie jest w ogóle pewne, czy faktycznie te długi trzeba będzie spłacać. - Zwroty mają się rozpocząć za bodajże 30 lat, a do tego czasu mają zostać wprowadzone nowe instrumenty podatkowe, np. ten od cyfrowych gigantów. Jest duże ciśnienie ze strony ekonomistów w UE, żeby to nie była jednorazowa akcja. Choć takie kraje jak Austria, Holandia czy Szwecja postawiły warunek, że pomoc ma być incydentalna, ze względu na pandemię, to z drugiej strony Mario Draghi, premier Włoch, tłumaczy cierpliwie, że Unia Europejska ma tak dużą wiarygodność na rynkach i jest tak dużym organizmem gospodarczym, przy tak niskich stopach procentowych, iż grzechem byłoby nie wykorzystywać tej sytuacji i nie sięgać po pieniądze, żeby się rozwijać - przekonywał dziennikarz ekonomiczny.

DOSTĘP PREMIUM