Politycy PiS odcinają się od Greniucha. "Nie da się bronić hajlowania". Ale dymisji nie ma

- Niezależnie od tego, ile pan Tomasz Greniuch miał wtedy lat, nie powinien gestów hajlowania się dopuszczać - mówił w TOK FM Artur Soboń z Prawa i Sprawiedliwości. Inni politycy partii rządzącej także krytycznie wypowiadają się o nominacji p.o. dyrektora we wrocławskim IPN. Mimo to Greniuch na razie zostaje na stanowisku.
Zobacz wideo

Znany z radykalnych poglądów Tomasz Greniuch objął stanowisko p.o. dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. O sprawie IPN poinformował oficjalnie w ubiegłym tygodniu, co spotkało się z szerokim sprzeciwem m.in. części historyków. Greniuch w przeszłości był bowiem działaczem Obozu Narodowo-Radykalnego, wykonywał gesty nazistowskiego pozdrowienia, co zostało uwiecznione na wielu fotografiach.

W piątek na stronie internetowej IPN opublikowany został komunikat, w którym Greniuch zapewnia, że - tu cytat - "nigdy nie był nazistą", a za "nieodpowiedzialny gest sprzed kilkunastu lat przeprasza i uważa to za błąd". 

Oświadczenie Greniucha wywołało równie ożywioną dyskusję w mediach społecznościowych, co sama jego nominacja. "To są naprawdę ciekawe czasy, gdy komunikat traktujący o regionalnym szefie IPN trzeba rozpoczynać od oświadczenia: 'nigdy nie byłem nazistą'. IPN-u. W Polsce. Jaki to jest kompletny upadek" - dziwił się dziennikarz WP Marcin Makowski.

"Nie wiem, co jest bardziej żenujące - ta nominacja czy to usilne trzymanie się stołka" - stwierdził z kolei Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej". Podobnych komentarzy było więcej.

W sobotnim wydaniu "Gazety Wyborczej" red. Jacek Harłukowicz udowadnia, że w ciągu ostatniej dekady Tomasz Greniuch wielokrotnie dawał wyraz swoim poglądom i nie odcinał się od bliskich kontaktów z ONR, a co za tym idzie - trudno zachowanie historyka odczytywać wyłącznie jako "błędy młodości".

"Skaza na wizerunku Polski"

Tomaszowi Greniuchowi poświęcona była znaczna część sobotnich "Wyborów w TOK-u". 

Posłanka Hanna Gill-Piątek przekonywała, że powołanie go na stanowisko p.o. dyrektora w IPN to "ogromna skaza na wizerunku Polski". - To się nigdy nie powinno w Polsce zdarzyć. To przecież człowiek, który podnosił rękę w geście faszystowskiego pozdrowienia i nie był to jednostkowy przypadek. Cały jego dorobek świadczy o tym, że jest związany ze skrajnie nazistowskimi poglądami - mówiła posłanka ruchu Polska 2050.

W podobnym tonie wypowiadał się Krzysztof Śmiszek z Lewicy. - To jest jakiś potworny policzek wymierzony tym nielicznym osobom, które jeszcze żyją i pamiętają potworności drugiej wojny światowej - powiedział. 

Powołując się na wspomniany wyżej tekst "GW", podkreślał, że Tomasz Greniuch na forach internetowych posługiwał się nickiem "100%Aryan". - Kiedy w Polsce słyszymy, że ktoś określa siebie jako stuprocentowego Aryjczyka, to się włos na głowie jeży - komentował. Śmiszek również ostro krytykował cały Instytut Pamięci Narodowej. Mówił, że już dawno stał się on "siedliskiem i rozsadnikiem fanatycznych, wręcz skrajnych poglądów" i "dawno minął się z misją, jaką jest badanie historii". 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Katarzyna Lubnauer i Piotr Zgorzelski podkreślali zaś zgodnie, że za nominację Greniucha odpowiada Prawo i Sprawiedliwość. - To wy tego człowieka wciągnęliście na pokład, dając mu posadę. IPN jest kierowany przez osoby związane z PiS, to jest wasza nominacja i was to obciąża - mówił w kierunku wiceministra z PiS Artura Sobonia wicemarszałek Zgorzelski. 

Soboń już na wstępie swojej wypowiedzi zaznaczył, że "nie da się bronić hajlowania" i zapewniał, że on "nie zamierza tego robić". - Niezależnie od tego, ile pan Greniuch miał wtedy lat, nie powinien tego typu gestów się dopuszczać - stwierdził. 

Z drugiej strony jednak zarzucił swoim rozmówcom hipokryzję i - jak mówił - będzie śledził, czy politycy opozycji równie ostro będą wypowiadać się chociażby na temat Romana Giertycha, założyciela Młodzieży Wszechpolskiej. Stwierdził też, że mówienie o działaczach ONR jako o "naziolach" (bo takiego sformułowania wcześniej użył poseł Śmiszek) "jest czymś kompletnie nieprzyzwoitym". 

Politycy PiS odcinają się od Greniucha

Od piątku politycy partii rządzącej dość krytycznie wypowiadają się na temat powołania Tomasza Greniucha na szefa wrocławskiego oddziału IPN.

"W IPN nie powinno być miejsca dla ludzi, którzy hajlowali. To oczywiste. Im szybciej ta sprawa zostanie zamknięta dymisją, tym lepiej dla Polski" - stwierdził w mediach społecznościowych na przykład minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

"Brak mi słów. Nie ma miejsca dla hailujący idiotów w naszej przestrzeni publicznej. Liczę na szybką reakcje kierownictwa IPN" - napisał z kolei wiceszef MSWiA Maciej Wąsik. 

Wicerzecznik PiS Radosław Fogiel przyznał, że "powołanie Greniucha na szefa wrocławskiego IPN co najmniej kontrowersyjne".

Warto przypomnieć, że jeszcze kilka dni temu wicemarszałek Sejmu i szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki "nie widział przeszkód", by Greniuch pełnił wyżej wspomnianą funkcję. - Jest dobrym historykiem, okazał się bardzo dobrym organizatorem - przekonywał w rozmowie z TVN24 Terlecki. 

DOSTĘP PREMIUM