Jan Lityński nie żyje. Utonął, ratując psa. "Janek nie spóźnił się na żadną rewolucję"

- Janek się na nic nie spóźniał, na żadną rewolucję. Takich biografii nie ma tak wiele - mówił na antenie TOK FM o Janie Lityńskim jego przyjaciel Seweryn Blumsztajn. Legendarny opozycjonista czasów PRL utonął, ratując ukochanego psa. Goście TOK FM wspominali Lityńskiego - w różnych okresach jego politycznej aktywności.

"Janek Lityński utonął, ratując psa. Janek, kochany, mądry, bojowy przyjaciel. Walczył o demokrację, prawdę, godność robotników. Straszny smutek" - napisała na Twitterze Lena Kolarska-Bobińska. O wielkiej miłości Lityńskiego do jego psów mówił na antenie TOK FM również Seweryn Blumsztajn. 

Goście Macieja Zakrockiego wspominali Jana Lityńskiego i jego niezwykle bogatą opozycyjną biografię. - Poznaliśmy się w celi aresztu śledczego Pałacu Mostowskich w latach 70. - opowiadał były prezydent Bronisław Komorowski, w którego kancelarii Jan Lityński był doradcą do spraw kontaktu z partiami i środowiskami politycznymi. Komorowski podkreślał, że Lityński był człowiekiem, który swą pryncypialność ideową i szczery antykomunizm potrafił połączyć ze zdolnością współdziałania z ludźmi o bardzo różnych życiorysach. - Nie jest żadną tajemnicą, że w wyborach prezydenckich w 2005 roku głosował na Lecha Kaczyńskiego - przyznał i dodał, że Lityński miał rozległe kontakty w świecie politycznym. 

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

- On lubił życie, lubił ludzi. Miał wielu przyjaciół w kręgach niepolitycznych - wyliczał Komorowski. - Jestem przekonany, że pamięć o Janku będzie żywa w wielu środowiskach politycznych, ale najżywsza będzie w środowiskach, które własnym życiem potwierdzały umiłowanie wolności - dodał były prezydent. 

Jan Lityński nie żyje. "Wchodzili i pytali o Katyń"

O czasie wydarzeń marcowych 1968 roku mówił, z kolei, historyk, prof. Jan Skórzyński. Wskazał, że 30 stycznia po ostatnim spektaklu "Dziadów" to właśnie Jan Lityński zainicjował pierwszą demonstrację. Przypominał, że jako młody człowiek Lityński był członkiem grupy młodzieży, która uważała się za ludzi lewicy, coraz krytyczniej patrzących na system. Założyli "Klub poszukiwaczy sprzeczności", a już w czasach studenckich chodzili wraz z grupą studentów na spotkania z oficjelami, np. z Mieczysławem Rakowskim, i zadawali trudne pytania: o zbrodnię w Katyniu czy o Pakt Ribbentrop-Mołotow. Nazywani byli Komandosami. 

Zofia Romaszewska, działaczka opozycyjna w okresie PRL, przyznała, że w okresie Solidarności drogi jej i jej męża oraz Jana Lityńskiego się rozeszły. - Ale nigdy tak, żebyśmy nie mogli ze sobą rozmawiać - podkreślała. Przyznała, że w wielu kwestiach się spierali - pytana o konkrety, wspomniała czas, kiedy Lityński był wiceministrem w resorcie pracy i polityki socjalnej kierowanym przez Jacka Kuronia. - Zaczął pracować z Kuroniem jako ministrem, to byliśmy bardzo zdenerwowani, że to tak wygląda. I wtedy bardzo nam się rozeszły drogi. Ale zawsze się sobie kłanialiśmy - wspominała.

Jan Lityński nie żyje. "Janek się na nic nie spóźniał"

O tym, że biografia Lityńskiego jest tak bogata, że starczyłoby jej na kilka osób, Maciej Zakrocki rozmawiał również z dziennikarzem Sewerynem Blumsztajnem. - Janek się na nic nie spóźniał, na żadną rewolucję. Takich biografii nie ma tak wiele - przyznał. I dodał, że Lityński był bardzo "ruchliwy", był wszędzie, w mnóstwo inicjatyw się angażował.

W ostatnich latach cała ta nasza radość i duma się zawaliła. A Janek reagował tak, że jak coś się działo, to siadał i pisał jakiś list i kazał nam go podpisywać. Miałem poczucie, że to nie ma znaczenia, irytowałem się tym. A on pisał te protesty przeciwko temu, co robił PiS - przyznał Blumsztajn.

Jan Lityński zmarł w wieku 75 lat. 

DOSTĘP PREMIUM