Poseł Girzyński tłumaczy, dlaczego nominacja dla Greniucha była błędem. I nie hajlowanie jest według polityka najważniejsze

- Nawet nie chodzi o to, że doktor Greniuch w młodości robił rzeczy, których robić nie powinien, bo były po prostu głupie. Ale dlatego, że w mojej opinii, on nie ma dorobku, który by go predestynował do tak wysokiego stanowiska - tak poseł Zbigniew Girzyński mówił w TOK FM o sprawie kontrowersyjnego historyka, który kilkanaście dni kierował wrocławskim oddziałem IPN.
Zobacz wideo

Tomasz Greniuch nie będzie pełnił obowiązków dyrektora wrocławskiego IPN. W poniedziałek szef Instytutu Jarosław Szarek poinformował, że Greniuch złożył rezygnację, która została przyjęta.

Zdaniem posła i historyka Zbigniewa Girzyńskiego, nominacja była błędem. 

- Ale nawet nie chodzi o to, że pan doktor Greniuch w młodości robił rzeczy, których robić nie powinien, bo były po prostu głupie. Ale dlatego, że w mojej opinii, a trochę znam środowisko naukowe, bo jako historyk zajmuje się właśnie XX wiekiem, on nie ma dorobku, który by go predestynował do tak wysokiego stanowiska i stąd cieszę się, że już się z tym stanowiskiem rozstał - wyjaśniał w Poranku Radia TOK FM.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Jan Wróbel, który także jest historykiem, zwrócił uwagę, że związki Greniucha z ONR to nie była rzecz incydentalna. Zdaniem dziennikarza TOK FM nie można mówić też w tym przypadku o "błędach młodości".

- Gdyby Tomasz Greniuch szedł pod sztandarem z hasłem "Róża Luksemburg - nadzieja ludzkości", to prędzej by zobaczył odcięte własne uszy niż mianowanie na dyrektora wrocławskiej delegatury IPN - komentował. - Czy nie drażni pana fakt, że dziś lewicowe, "PO-wskie" afiliacje powodują, że człowiek może się pożegnać z nominacjami, natomiast afiliacje z ONR czy naziolami się wybacza? - pytał Girzyńskiego.

Polityk nie udzielił jasnej odpowiedzi. Zaczął za to przekonywać, że mógłby podać szereg nazwisk osób, które w przeszłości też były związane ze skrajnie prawicowym Narodowym Odrodzeniem Polski, a dziś popierają raczej inną niż PiS stronę politycznego sporu. I wymienił Michała Kamińskiego, obecnie senatora Koalicji Polskiej, a w przeszłości wpływowego polityka PiS. 

- Nie wiem, kto podsunął kierownictwu IPN nominację Greniucha. To był błąd, ale robienie z tego problemu zasadniczego byłoby uproszczeniem. Nie róbmy tego - apelował Girzyński. - Moi studenci czy nawet koledzy ze studiów też w młodości robili rzeczy, których dziś w życiu by nie zrobili, ale ja bym z tego powodu (...) nie przekreślał ich - dodał. 

Nominacji Greniucha na stanowisko dyrektora wrocławskiego oddziału IPN od początku sprzeciwiali się m.in., politycy opozycji oraz część historyków. Początkowo bronił jej jednak prezes Instytutu  Jarosław Szarek. Pytany w ubiegłym tygodniu, czy nie widzi niczego kontrowersyjnego w tym, że dyrektorem oddziału IPN został człowiek, który w przeszłości używał symboli nazistowskich i był liderem Obozu Narodowo-Radykalnego, Szarek przypomniał, że Greniuch "za ten czyn przeprosił i wielokrotnie, już przed laty, powiedział, że ten czyn był błędem".

Prezes IPN przywołał też wcześniejszy komunikat, w którym IPN odniósł się do zarzutów wobec Greniucha, zaznaczając, że "dotyczą jego zachowań z czasów młodości".

DOSTĘP PREMIUM