Poszli z kontrolą poselską do komisji ds. pedofilii. Nie zostali wpuszczeni. "Wrócimy tu"

Posłowie Koalicji Obywatelskiej kolejny raz nie zostali wpuszczeni do Państwowej Komisji ds. Pedofilii, w której chcieli przeprowadzić kontrolę poselską. - Nie odpuścimy tej kontroli, wrócimy tu w czwartek - zapowiedziała Katarzyna Piekarska.
Zobacz wideo

We wtorek Dariusz Joński, Katarzyna Piekarska oraz Kamila Gasiuk-Pihowicz udali się do biurowca Spektrum Tower, gdzie komisja ma swoją siedzibę, ale szybko zostali zatrzymani przez ochronę. 

- Spotkaliśmy się więc na dole z panem przewodniczącym komisji [Błażejem Kmieciakiem] oraz wiceprzewodniczącą, ale usłyszeliśmy wyjaśnienie, że nie możemy kontrolować komisji, bo jest ona niezależna - mówiła na krótkiej konferencji posłanka Piekarska. - Potem się jednak okazało, że być może możemy wejść do środka, ale tylko jedna osoba, z przyczyn związanych z pandemią - dodała.

Takie wyjaśnienie, jak mówiła dalej posłanka, jest zaskakujące, ponieważ przedstawiciele komisji spotykają się z policją i z prokuraturą. - Dlaczego więc nie mogą spotkać się z trójką posłów? Zwłaszcza, że zaznaczyliśmy, że nie musimy spotykać się z całą komisją, ale z jej przedstawicielem - nadmieniła.

Piekarska przypomniała, że to już drugie podejście posłów Koalicji Obywatelskiej do kontroli komisji i - jak wspomniała - "na pewno nie ostatnie". - Wrócimy tu w czwartek - zapowiedziała, podkreślając, że po artykule "Gazety Wyborczej" wobec pracy komisji rodzą się nowe pytania.

We wtorek "GW" ujawniła, że zaraz po tym, jak Państwowa Komisja ds. Pedofilii zaczęła pracę (czyli na początku grudnia), jej szef Błażej Kmieciak wystąpił do prezydenta o podwyżkę wynagrodzenia dla jej członków. Andrzej Duda zgodził się. W efekcie, jak podał dziennik, pensja ta wynosi obecnie 12,6 tys. zł plus dodatki, a członkowie komisji nazywani są "ministrami". 

Posłowie KO wskazywali, że komisja, na czele której stoi przewodniczący Kmieciak "konsumuje olbrzymie środki z budżetu państwa", a co za tym idzie - parlamentarzyści mają prawo sprawdzić, czy realizuje nałożone na nią zadania. 

Po poprzedniej próbie kontroli poselskiej kilka dni temu Państwowa Komisja ds. Pedofilii wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że "jest w swojej działalności organem niezależnym od innych organów władzy państwowej" i "nie należy do katalogu podmiotów wskazanych w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora jako podlegających kontroli w trybie interwencji poselskiej".

"Z uwagi na zakres przedmiotowy zgłaszanych spraw do Państwowej Komisji, a także troskę o osoby poszkodowane, ich cześć i godność, na Komisji ciąży szczególny obowiązek ochrony danych tych osób" - podkreślali przedstawiciele komisji.

We wtorek Kamila Gasiuk-Pihowicz zaznaczała, że posłom nie zależy na ingerowaniu w treść jakichkolwiek spraw czy danych osobowych. - Chodzi o to, by sprawdzić, jak ta komisja rzeczywiście działa i jak wydatkowane są publiczne pieniądze - powiedziała. 

DOSTĘP PREMIUM