Co z sędziami Sądu Najwyższego? Jest ważny wyrok TSUE w sprawie polskiej reformy sądownictwa

Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu wydał we wtorek wyrok ws. pytań prejudycjalnych dot. kontroli sądowej oceny kandydatów na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego. Uznał, że polska ustawa narusza unijne prawo. - Wyrok ma charakter instrukcyjny i to Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie wskazanych kryteriów, dokona finalnej oceny - wyjaśnił mec. Michał Wawrykiewicz.
Zobacz wideo

Chodzi o sprawę, w której Naczelny Sąd Administracyjny w Polsce wystąpił z pytaniem prejudycjalnym do TSUE. Pytali o kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, którzy zgłosili się w 2018 roku. Kandydaci ci wnieśli odwołania od uchwał Krajowej Rady Sądownictwa, która postanowiła nie przedstawiać Prezydentowi RP wniosków o powołanie ich na stanowisko sędziego SN, a jednocześnie przedstawiła szefowi państwa wniosek o powołanie innych kandydatów.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował, że: "kolejne nowelizacje polskiej ustawy o KRS, które doprowadziły do zniesienia skutecznej kontroli sądowej rozstrzygnięć KRS o przedstawieniu Prezydentowi RP wniosków o powołanie kandydatów do pełnienia urzędu sędziego Sądu Najwyższego, mogą naruszać prawo Unii". 

Co to oznacza, tłumaczył mec. Michał Wawrykiewicz.

- To Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie kryteriów wskazanych w dzisiejszym wyroku dokona finalnej oceny. Jeśli uzna, z wykładnią dokonaną dziś przez TSUE, że przepisy zakwestionowane naruszają prawo UE, to ma obowiązek pominięcia tych regulacji - zgodnie z zasadą pierwszeństwa prawa unijnego. I ma zastosować przepisy wcześniej obowiązujące, które umożliwiały odwoływanie się kandydatom, którzy ubiegali się o stanowisko sędziego Sądu Najwyższego, w konkursie przeprowadzonym w 2018 roku - wyjaśnił członek Inicjatywy Wolne Sądy i współautor podcastu tokfm.pl - „Na prawo patrz!”.

Jesienią 2018 roku prezydent Duda powołał do nowych izb Sądu Najwyższego najpierw 10 osób do Izby Dyscyplinarnej, a potem kolejne 27 do Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz do Izby Cywilnej i Karnej. Wszystkich do awansu rekomendowała nowa Krajowa Rada Sądownictwa. Jednocześnie osoby odrzucone przez KRS odwołały się od tej decyzji. 

Naczelny Sąd Administracyjny w ich sprawie wydał zabezpieczenie. Zalecił, by nie powoływać nowych członków SN do czasu, aż sprawa zostanie ostatecznie wyjaśniona. Zabezpieczenie zignorowano, sędziów powołano, a oprócz tego PiS wprowadził ustawę, na mocy której odrzuceni przez KRS stracili możliwość odwołania się. I w tej sprawie właśnie NSA skierował do TSUE pytania prejudycjalne - chciał wiedzieć, czy procedura, w której nie można odwołać się od decyzji KRS jest zgodna z prawem UE.

Krytyczna opinia rzecznika

Przypomnijmy, już w grudniu w opinii rzecznik generalny TSUE, w odpowiedzi na pytania prejudycjalne, stwierdził, że "polska ustawa wprowadzona w celu wykluczenia możliwości poddania kontroli sądowej oceny kandydatów na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego przeprowadzanej przez Krajową Radę Sądownictwa narusza prawo UE". Opinia ta jest wstępem do wyroku. Trybunał może się z nią zgodzić i zwykle tak się dzieje, może jednak wydać zupełnie inny wyrok.

Oprócz tego, w TSUE odbędzie się we wtorek jeszcze inna rozprawa - dot. pytań prejudycjalnych, jakie w 2019 r. zadała Izba Cywilna Sądu Najwyższego ws. niezawisłości i bezstronności sądu, w którym zasiada sędzia powołany jeszcze przez Radę Państwa PRL lub poprzednią Krajową Radę Sądownictwa.

18 grudnia 2019 r. Izba Cywilna Sądu Najwyższego w składzie jednoosobowym sędziego Kamila Zaradkiewicza przekazała do Trybunału Sprawiedliwości siedem pytań prejudycjalnych dotyczących niezawisłości i bezstronności sądu, w którym zasiada sędzia powołany jeszcze przez Radę Państwa PRL lub poprzednią Krajową Radę Sądownictwa.

Pytania dotyczą m.in. tego, czy sądem niezawisłym i bezstronnym oraz mającym odpowiednie kwalifikacje w rozumieniu prawa UE jest organ, w którym zasiada osoba powołana do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego przez polityczny organ władzy wykonawczej państwa o totalitarnym, niedemokratycznym, komunistycznym systemie władzy - Radę Państwa PRL. Jak dodano, chodzi głównie o brak transparentności kryteriów takiego powołania oraz brak udziału w procedurze nominacyjnej samorządu sędziowskiego.

DOSTĘP PREMIUM