Daniel Obajtek przerwał milczenie. Przekonuje, że "nie ma nic do ukrycia" i żali się na posłów opozycji

Prezes PKN Orlen zabrał w końcu głos w sprawie zarzutów, które dotyczą m.in. jego majątku. Daniel Obajtek w dwóch wywiadach przede wszystkim zapewnia , że "nie ma nic do ukrycia" w sprawie swojego majątku, ale nie "da się terroryzować" posłom opozycji.
Zobacz wideo

"Od 2011 do 2013 roku miałem permanentną kontrolę prowadzoną również przez CBA i prokuraturę. W 2013 r. prokuratura umorzyła postępowanie. Sprawdzone zostały akty materialne, konta, przelewy, przepływy pieniędzy. To za mało?" - pytał Daniel Obajtek w rozmowie z "Super Expressem". Prezes PKN Orlen, a w przeszłości wójt Pcimia, wyjaśniał, że prokuratura umorzyła sprawę w 2013 r. "To była prokuratura Zbigniewa Ziobry? To były nieprawidłowości, które nie pozwalały im postawić jakiegokolwiek zarzutu. (...) To jest wielka manipulacja" - mówił.

"Super Express" zapytał też Daniela Obajtka, czy na każdą z nieruchomości, której jest właścicielem, ma fakturę. "Tak. Pragnę zaznaczyć, że oprócz moich dochodów, zarobków, mam też kredyty. Zostało mi około 1, 5 mln złotych do spłacenia" - odpowiedział.

Prezes Orlenu zapewniał też, że nie ma nic do ukrycia. "Ale nie będę na zawołanie ujawniał oświadczenia majątkowego. Od sprawdzania mojego majątku są organy ścigania, a nie posłowie PO" - dodał były wójt Pcimia. 

"Nie dam się sterroryzować"

Kilka godzin przed tym, jak ukazał się dzisiejszy numer "SE", Daniel Obajtek udzielił wywiadu portalowi Wirtualna Polska.

- Mamy na koncie wiele sukcesów: przejęliśmy grupę Energa, spółkę Ruch, finalizujemy przejęcie Lotosu i pracujemy nad akwizycją PGNiG. Każdy z tych projektów to element większej układanki. Jej sfinalizowanie nie jest na rękę wielu środowiskom. To jest kwestia potężnych interesów, kwestia dywersyfikacji dostaw ropy. To są wielkie interesy, którym idziemy w poprzek - mówił prezes PKN Orlen.

Jak dodał, "w momencie kiedy zorientowano się, że zakończenie procesu fuzji Orlenu z Lotosem jest bardzo prawdopodobne, obudziły się wszystkie demony". - Za tę skuteczność i determinację jestem teraz atakowany i to w sposób niedopuszczalny. Nie boję się powiedzieć wprost - to zlecenie, które realizuje m.in. "Gazeta Wyborcza". Od trzech tygodni słyszę na swój temat kłamstwa i zmanipulowane informacje, które mają wyłącznie jeden cel - wstrzymanie kluczowych dla Orlenu i polskiej gospodarki projektów - ocenił Daniel Obajtek.

Odnosząc się do zarzutów w sprawie wysokości swojego majątku, szef PKN Orlen zaznaczył, że ciężko pracował, zaczynając jeszcze jako nastolatek. - Mówimy o 25 latach doświadczenia zawodowego i zarobków. Mój ojciec prowadził działalność gospodarczą, mój teść również i to od nich dostałem pierwsze nieruchomości - dodał.

- Teraz niektóre media i niektórzy politycy uznali, że są one warte miliony. To absurd. Zaraz okaże się, że Daniel Obajtek był odpowiedzialny najpierw za kryzys, a potem za skokowy wzrost na rynku nieruchomości. Wartość mieszkania w Myślenicach, które zostało nabyte w 1998 roku, szacowana jest na podstawie wycen nieruchomości kilka lat później - zauważył szef najbogatszej polskiej firmy.

Prezes PKN Orlen podkreślił, że obecne ataki odbiera personalnie, ponieważ dotyczą one nie tylko jego, ale też jego rodziny. - Od kiedy podaje się prywatne dane adresowe prezesa strategicznej spółki, który prowadzi ważne inwestycje do publicznej wiadomości? Czy panowie posłowie Tomczyk i Sowa zapewnią teraz bezpieczeństwo mnie i mojej rodzinie w moim własnym domu? Czy ochronią mojego syna przed obcymi ludźmi, którzy teraz przyjeżdżają pod mój dom? To jest państwo prawa? To są nasi parlamentarzyści? Skoro już tak wnikliwie szukali moich nieruchomości, to może powinni wszystko szczegółowo pokazać. A nie prezentować wycinki, które pasują do ich opowieści. Mój majątek ma pełne pokrycie w osiąganych dochodach, kredytach. Nie boję się tego ujawnić - oświadczył.

Na uwagę, że może rozwiązaniem byłaby pełna jawność jego majątku, Obajtek zaznaczył, że nie da się "sprowokować kilku posłom", przez których działania musi teraz "obawiać się o bezpieczeństwo swoje i swoich najbliższych". - Jeszcze raz powtórzę - nie mam nic do ukrycia. Tylko odkąd to przychody prezesów Orlenu są poddawane pod publiczną dyskusję? Niech mi pan powie, czy któremukolwiek prezesowi Orlenu urządzono taki koszmar? Ja się nie dam sterroryzować. Obciążę kosztami ochrony Platformę Obywatelską. To, że moje dziecko płacze, tego im nie podaruję - podkreślił Daniel Obajtek.

Także w poniedziałek prezes Orlenu udzielił wywiadu TVP Info. 

Afera wokół Daniela Obajtka

Cezary Tomczyk i Marek Sowa ujawnili kolejne działki, z którymi powiązany jest prezes PKN Orlen Daniel Obajtek. Posłowie PO zapowiadają również, że wkrótce ujawnią kolejne nieruchomości, a do zbadania majątku Obajtka powołają poselski zespół śledczy. - Na czele Orlenu stoi człowiek, który w żaden sposób nie może wyjaśnić pochodzenia swojego majątku - mówił Cezary Tomczyk.

W piątek również "Newsweek" napisał o kolejnych nieruchomościach mających należeć obecnie lub w przeszłości do Daniela Obajtka. Ich łączną wartość szacuje się na prawie 3 mln zł. Część z nich Obajtek miał zakupić jeszcze jako samorządowiec, niektóre miał przepisać na członków rodziny. Willa w Sasinie, domki w Kopalinie, posiadłość w Stróży, dwa mieszkania w Myślenicach, dworek w Borkówku, dom i działki w Lanckoronie, willa w Łężkowicach - wymieniał "Newsweek".

Z kolei w sobotnim artykule portal OKO.press wskazywał aż 15 posiadłości, które miały należeć do Obajtka. 

W niedzielę "Wyborcza" ujawniła informację, że Obajtek dostał milion zł zniżki na apartament w Warszawie, a w tym samym roku kierowany przez niego koncern został sponsorem piłkarskiego przedsięwzięcia dewelopera.

Zamieszanie wokół Daniela Obajtka zaczęło się od publikacji przez "Wyborczą" taśm z jego udziałem. Według nich obecny prezes Orlenu przed laty stanowisko wójta Pcimia wbrew prawu łączył z prowadzeniem działalności gospodarczej. Z zarządzaniem firmą TT plast. Czemu zaprzeczał zeznając pod przysięgą w sądzie. 

Posłuchaj podcastu!

DOSTĘP PREMIUM