Posłanka Lewicy wstępuje do partii Gowina. "Jedyne ugrupowanie zainteresowane ponadpartyjną współpracą dla dobra Polski"

Monika Pawłowska weszła do Sejmu jako polityczka Wiosny Roberta Biedronia. W niedzielę ogłosiła, że porzuca klub Lewicy, by zostać członkinią Porozumienia Jarosława Gowina. "To decyzja zgodna z moim sumieniem i tym, do czego zobowiązałam się wobec moich wyborców" - zapewniła na Twittera.
Zobacz wideo

Przejście z Lewicy do Porozumienie wydaje się bardzo radykalną zmianą, ale posłanka Monika Pawłowska zapewnia, że "decyzja jest podyktowana rozmowami z moimi wyborcami".

- Wiem, że to decyzja odważna. Pewnie spadnie też na mnie fala hejtu. Trudno. Chcę postępować zgodnie z własnym sumieniem. I zgodnie z tym, do czego zobowiązałam się wobec moich wyborców. Z przykrością stwierdzam, że dzisiejsza Lewica zupełnie nie przypomina ugrupowania, z którym się kiedyś związałam. Przed laty łączyła nas społeczna wrażliwość. Przekonanie, żeby robić coś konkretnego dla ludzi. Niestety dzisiejsza Lewica niemal wyłącznie stawia na sprawy światopoglądowe. To nie jest moja droga, nie po to wchodziłam do polityki - powiedziała w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Na Pawłowskiej działania Porozumienia musiały zrobić bardzo duże wrażenie, bo jak zadeklarowała, "jedyne dziś ugrupowanie szczerze zainteresowane ponadpartyjną współpracą dla dobra wspólnego". Dodała też, że znacznie bliżej jej do Gowina "niż do Zandberga" pod względem poglądów gospodarczych.

Posłanka przypomina, że od lat uczestniczyła w obchodach upamiętniających Żołnierzy Wyklętych, a także ich ofiary. Przyznała też, że różniła się z koleżankami i kolegami z klubu Lewicy w wielu sprawach: "np. zatrzymania Margot albo działań policji. Ja uważam, że policji należy się szacunek".

Ale równocześnie Pawłowska przekonuje, że w Porozumieniu wierna będzie swoim poglądom dotyczącym aborcji, a prezentowała się do tej pory jako zwolenniczka liberalizacji obowiązujących w Polsce przepisów. Np. ochoczo fotografowała się i prezentowała w mediach społecznościowych np. zdjęcia w koszulce z napisem "Żądam legalnej aborcji".

W wywiadzie dla "Rz" mówi o wierności swoim poglądom oraz o tym, że popiera pomysł referendum ws. przepisów aborcyjnych. Choć to pomysł raczej centrowej i konserwatywnej części polityków niż przedstawicieli lewicy.

- Chciałabym jednak podkreślić, że w Sejmie nie wchodzę do klubu PiS. Wszyscy doskonale wiedzą, że Porozumienie i np. Solidarną Polskę Zbigniewa Ziobry dzielą lata świetlne. Naturalnie polityka w koalicji jest trudna, rozumiem to. Ale chciałabym zachować pewną swobodę - zapowiedziała w rozmowie z "Rz".

Polityczka zapewniła, że powodem wstąpienia do Porozumienia nie jest oferta pracy w ministerstwie czy spółce państwowej.

Wejście posłanki Pawłowskiej do Porozumienia, nawet jeśli nie wstąpi do klubu parlamentarnego, to dobra wiadomość dla prezesa PiS. Bo w związku z tym, że politycy Solidarnej Polski nie są lojalnym koalicjantem w wielu ważnych dla PiS sprawach, każdy głos się liczy.

Wolta posłanki pomoże też zapewne Jarosławowi Gowinowi w walce z Adamem Bielanem. Pawłowska deklaruje, że szefem Porozumienia jest cały czas Gowin.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM