Daniel Obajtek o nowej publikacji "GW": "Konfabulacje gangstera. Dość pomówień"

Na jaw wyszły szczegóły aktu oskarżenia, w którym przed laty śledczy opisali powiązania Daniela Obajtka z przywódcą grupy przestępczej Maciejem C. Prezes Orlenu twierdzi, że to pomówienia. Zdaniem posła Marka Sowy Obajtek mógłby tak mówić, gdyby sprawa została rzetelnie rozpatrzona przez sąd. Ale nie doszło do tego, bo jak podkreślił poseł, dla obecnego prezesa Orlenu zmieniono za czasów PiS prawo.
Zobacz wideo

Szczegóły aktu oskarżenia, który prokuratura za czasów rządów PiS wycofała z sądu, ujawniła dzisiaj "Gazeta Wyborcza". Jak czytamy, Daniel Obajtek nie zaprzeczał, że spotykał się i kontaktował z przywódcą grupy przestępczej Maciejem C., ps. "Prezes". "Spotykali się w restauracjach na południu Polski, a wójt Pcimia poinformował go m.in. o szczegółach ważnego gminnego przetargu, który szef grupy przestępczej chciał wygrać. Według śledczych dostał od niego łapówkę, wcześniej razem oszukiwali firmę Elektroplast" - pisze "GW". Akt oskarżenia prokuratura wysłała do sądu w Sieradzu w 2013 roku. 

Na publikację "Wyborczej" błyskawicznie zareagowała prokuratura. "Poniedziałkowa publikacja pt. 'O co oskarżono Daniela Obajtka' dotyczy zdarzeń, które nigdy nie miały miejsca. Ich opis znalazł się w akcie oskarżenia, który został przez sąd zwrócony na wniosek prokuratury z uwagi na ułomność materiału dowodowego" - napisała Prokuratura Krajowa w specjalnym oświadczeniu.

"Mroczna postać"

Sam Daniel Objatek napisał na Twitterze, że "Gazeta Wyborcza" kolejny raz "feruje własne wyroki". "Konfabulacje gangstera mające na celu złagodzenie kary uznaje za bardziej wiarygodne niż ustalenia prokuratury i wyroki niezależnych sądów. Dość pomówień. Podejmuję kroki prawne" - zapowiedział prezes Orlenu.

Sprawę komentował w Poranku Radia TOK FM poseł Marek Sowa, przewodniczący parlamentarnego zespołu śledczego ds. działalności Daniela Obajtka.

- Gdybyśmy nie mieli całej historii po roku 2016, kiedy to dla Daniela Obajtka zmieniono prawo tak, aby mógł być bezkarny; i mielibyśmy sprawę rozpoznaną przez sąd, to byłby on uprawniony do takich wniosków, do takich wpisów - stwierdził. 

- Ale ta historia Daniela Obajtka ukazuje nam postać bardzo mroczną. Jeżeli złożymy sobie te wszystkie elementy, z jednej strony pomnażanie majątku, jego działalność publiczną, którą prowadził w samorządzie gminy, później w ARiMR i to, co dzisiaj wiemy, to tych znaków zapytania jest naprawdę bardzo dużo - uważa Sowa. Dlatego, jak dodał, sprawa wymaga rzetelnego rozpatrzenia a nie wpisów prezesa Orlenu, w których zapewnia on o swojej niewinności.

Jak podkreślił rozmówca Dominiki Wielowieyskiej, z analiz oświadczeń majątkowych prezesa Orlenu wynika jasno, że ukrywał część swojego majątku. - Akurat z tego aktu oskarżenia wynikałoby, że w latach 2003-2004, tak to sformułował prokurator, Daniel Obajtek dysponował dodatkowymi dochodami z nielegalnego procederu, które przekraczały 700 tys. zł - dodał poseł.

Sowa ocenił, że zaangażowanie prokuratury i CBA w "proces oczyszczania" Obajtka, to sprawa "zadziwiająca".  - Musimy prześwietlić zaangażowanie aparatu państwa w pomoc na rzecz Daniela Obajtka. I prześwietlić majątek Daniela Obajtka, jak to w ogóle było możliwe, że człowiek o tak mrocznej przeszłości, takiej reputacji, doszedł na szczyty gospodarcze władzy. To są pytania, na które musimy znaleźć odpowiedzi i leży to w interesie państwa polskiego - podsumował gość Poranka Radia TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM