Znieważenie prezydenta. Po co taki przepis w polskim prawie? Ekspert przyznaje wprost: Nie wiem

Karnista dr Piotr Kładoczny przekonywał w TOK FM, że istnienie artykułu dotyczącego znieważenia Prezydenta RP nie jest szczególnie uzasadnione. Zwłaszcza że istnieje szereg innych przepisów dotyczących znieważenia człowieka czy funkcjonariusza publicznego. - Już w 2016 roku zwróciliśmy się do Andrzeja Dudy o zniesienie tego przepisu - wspomniał prawnik.
Zobacz wideo

W związku ze sprawą Jakuba Żulczyka rozgorzała dyskusja na temat zasadności artykułu w Kodeksie karnym dotyczącego znieważenia Prezydenta RP. Przypomnijmy, artykuł ten zakłada, że "kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

Po co nam ten przepis? - Nie wiem - przyznał wprost dr Piotr Kładoczny, karnista z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który był gościem TOK360. Podkreślił, że w wielu europejskich krajach, jak również w Stanach Zjednoczonych, takiego przepisu nie ma. - On nie jest niezgodny z konstytucją, natomiast wielkiej potrzeby jego istnienia nie widzę - ocenił ekspert. 

Kładoczny przypomniał, że w polskim prawie istnieje kilka innych artykułów dotyczących znieważenia. To chociażby artykuł 216 Kodeksu karnego, który mówi o znieważeniu każdego człowieka. - A niewątpliwie pan prezydent czy jakikolwiek inny funkcjonariusz publiczny jest człowiekiem i jeśli się go znieważa, to jest to czyn zabroniony. Każdy może więc wystąpić z oskarżeniem prywatnym do sądu - podkreślił gość TOK FM.

Wspomniał też o artykule 226 Kodeksu karnego, mówiącym o znieważeniu funkcjonariusza publicznego (którym głowa państwa także jest). - Powstaje więc pytanie, czy potrzeba jeszcze bardziej i surowiej karać osoby, które znieważają prezydenta niż te, które zwykłego funkcjonariusza publicznego - zastanawiał się Kładoczny.

Karnista przypomniał też, że Helsińska Fundacja Praw Człowieka wraz z kilkoma innymi organizacjami w 2016 roku wystąpiła do Andrzeja Dudy o to, by ów artykuł dotyczący znieważenia głowy państwa znieść. Było to niedługo po tym, jak Duda został prezydentem. Kładoczny przypomniał zresztą, że zanim objął ten urząd, to sam krytycznie wypowiadał się na temat tego przepisu.

Przypomnijmy, gdy w 2012 roku (kiedy prezydentem był Bronisław Komorowski) twórca serwisu Antykomor.pl został skazany za znieważenie prezydenta, Duda mówił: "Wymiar sprawiedliwości wymaga zmian, bo nie może być tak, że człowiek, który założył stronę internetową krytykującą prezydenta idzie do więzienia".

Koniec końców apel o zniesienie przepisu z Kodeksu karnego spełzł na niczym. 

Co istotne jednak, Kładoczny zwrócił uwagę, że w całej sprawie dotyczącej znieważenia "prezydent nie ma nic do gadania" co do tego, czy chce ścigania konkretnej osoby, czy też nie. Jest to bowiem postępowanie ścigane z urzędu. - W związku z tym, jeśli któremuś z prokuratorów wyda się, że dane sformułowanie prezydenta znieważa, to powinien się poczuć zobowiązany, by wszcząć postępowanie, mimo że prezydent może wcale tego nie chcieć - podsumował ekspert.

Przypomnijmy, Jakub Żulczyk został oskarżony o znieważenie prezydenta w związku z wpisem, jaki umieścił w mediach społecznościowych. Pisarz publicznie stwierdził, że Andrzej Duda jest "debilem". Również w poniedziałek media informowały o historii trzech uczniów, którzy stanęli przed Sądem Okręgowym w Kaliszu, oskarżeni również o znieważenie głowy państwa

DOSTĘP PREMIUM