Zbigniew Ziobro o sprawie Jakuba Żulczyka: Nie miejmy pretensji do szeregowych prokuratorów

Decyzję w sprawie zmiany przepisu o znieważeniu prezydenta musi podjąć cała klasa polityczna; nie miejmy pretensji do szeregowych prokuratorów, którzy w związku z nim prowadzą postępowania - mówił Zbigniew Ziobro, pytany o zarzuty prokuratury wobec Jakuba Żulczyka. Szef MS i zwierzchnik prokuratury pytany był przez dziennikarzy także o Daniela Obajtka.
Zobacz wideo

Prokuratura Rejonowa Warszawa Śródmieście-Północ zarzuca Jakubowi Żulczykowi znieważenie prezydenta. Pisarz  Twitterze nazwał Andrzeja Dudę "debilem". O sprawie błyskawicznie robiło się głośno nie tylko w Polsce - pisały o niej liczne zagraniczne media.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił, że skoro pojawiło się takie zawiadomienie, to prokurator nie miał wyjścia i musiał je podjąć, bo takie są przepisy Kodeksu karnego. - Więc nie miejmy w tej sprawie pretensji do szeregowego prokuratora, którego zasada legalizmu obligowała do podjęcia kroków w tej kwestii - powiedział.

Dodał, że decyzję w sprawie zmiany przepisu o znieważeniu prezydenta musi podjąć cała klasa polityczna. - Musimy podjąć decyzje, czy pozwalamy na to, aby w polskim Kodeksie karnym inaczej niż w innych Kodeksach karnych nie było zapisu, który chroni głowy państwa przed znieważeniem, zniesławieniem i wulgaryzmami. Tutaj musi być decyzja wszystkich, czy my chcemy, aby prezydent był chroniony przed wulgaryzmami, znieważeniami -  ktokolwiek będzie tym prezydentem - wyjaśniał Ziobro. 

Ziobro o sprawie Obajtka

Minister sprawiedliwości komentował też ostatnie doniesienia "Gazety Wyborczej" na temat Daniela Obajtka. "Prokuratura Zbigniewa Ziobry wycofała z sądu akt oskarżenia przeciwko Danielowi Obajtkowi i innym osobom, przepisując - czasami słowo w słowo - wniosek obrońcy dzisiejszego prezesa Orlenu" - ujawniła "Wyborcza". Ziobro stwierdził, że wielu dziennikarzom "myli" się chronologia wydarzeń dotyczących byłego wójta Pcimia. - Sprawa trafiła do sądu w 2013 r. Gdy prokuratura zatrzymała obecnego szefa PKN Orlen, sąd stwierdził, że nie ma żadnych podstaw do tego i nakazał zwolnić Daniela Obajtka. Wówczas rządziła koalicja PO - PSL, my byliśmy w głębokiej opozycji, nasz wpływ a na pracę sądu i prokuratury był żaden - wyjaśniał Ziobro. 

Dodał, że "można powiedzieć, że sąd zdyskredytował materiał dowodowy". Przypomniał, że "na kolejnych etapach ówczesny prokurator generalny zgłosił kasację do SN, co było po myśli argumentów podnoszonych przez obrońców pana Obajtka". - SN przychylił się do tego zaskarżenia i uwzględnił je, co było z też z korzyścią dla pana Obajtka - dodał.

Zaznaczył, że decyzja prokuratury z 2017 r. była pochodną tych wcześniejszych decyzji, o których wcześniej mówił, i była związana z tym, że "część współoskarżonych, bo jedynymi obciążającymi pana Obajtka osobami były osoby wcześniej karane, większość z nich (...) wycofała się całkowicie, zaprzeczyła swoim relacjom, wskazując, że były to pomówienia - tym bardziej prokurator, w takim przypadku, nie miał innego wyjścia". - Ale tę sprawę badał później niezawisły sąd, który stwierdził, że decyzja prokuratury z 2017 r. była zasadna, rzetelna i bardzo dobrze uzasadniona. Tę decyzję podjął niezawisły sąd jeszcze przed zmianami, które wprowadzaliśmy - powiedział Ziobro. 

Po co ta konferencja?

Konferencja w resorcie sprawiedliwości miała charakter stacjonarny. Ziobro razem ze swoim zastępcą Marcinem Romanowskim prezentowali projekt zmian przepisów zakładających wyłączenie możliwości wprowadzania instytucji prawnych, które są sprzeczne z polską konstytucją i prawem rodzinnym. Jedna z dziennikarek zapytała Ziobrę, czy faktycznie temat był aż tak ważny, żeby zapraszać do resortu, do małej salki kilkudziesięciu dziennikarzy, szczególnie w kontekście dzisiejszego rekordu zakażeń koronawirusem i kroczącej trzeciej fali pandemii. Reprezentantka mediów podkreślała, że wiele konferencji prasowych rządu ma charakter zdalny. 

To pytanie wyraźnie zirytowało ministra. - Nie znam zasad organizacji konferencji w ramach Rady Ministrów, a jeśli takie są, to nie są przedstawione do mojej wiedzy. Problemy z COVID-19 są od dawna i ma pani możliwość zdalnie oglądać konferencję. Pytania są gestem wobec państwa, żeby uczynić zadość państwa prośbom. Pytania też można wysłać do biura prasowego. Jeśli pani nie czuje się najlepiej w związku z obecnością tutaj, to miała pani możliwość nie przychodzić i śledzić relację na żywo. Taka forma uczestnictwa to pani decyzja - odparł Zbigniew Ziobro. 

DOSTĘP PREMIUM