Poseł Kowalski krytykuje premiera i radzi, by "częściej wsłuchiwał się w dobre rady pana ministra Ziobry"

- Konstytucja, a konkretnie artykuł 31. mówi jasno, że tylko i wyłącznie mocą ustawy można ograniczać prawa i wolności obywatelskie. Mówię to również jako poseł na Sejm RP - stwierdził w "Wyborach w TOK-u" Janusz Kowalski z Solidarnej Polski, czym zaskoczył uczestników dyskusji.
Zobacz wideo

Trudna jest sytuacja epidemiczna w kraju. W sobotę poinformowano o ponad 31 tysiącach nowych zakażeń. Od tego dnia też obowiązują w Polsce nowe, bardziej rygorystyczne obostrzenia. Nowym zasadom sanitarnym poświęcona była zatem znaczna część dyskusji w sobotnich "Wyborach w TOK-u". Prowadząca program pytała m.in. o to, czy należy w Polsce wprowadzać godzinę policyjną, która obowiązuje w kilku innych państwach, np. we Francji

Politycy mieli na ten temat podzielone zdania. Poseł Lewicy Krzysztof Śmiszek przyznał, że jeżeli sytuacja epidemiczna będzie naprawdę trudna, to trzeba będzie "poważnie to rozważyć". - Ale to musiałoby być poprzedzone dokładnymi danymi, a nie wprowadzane jak zwykle z godziny na godzinę - skomentował. 

Przeciwnikiem wprowadzania godziny policyjnej był za to poseł Koalicji Obywatelskiej Marcin Kierwiński. Poza tym wszyscy uczestniczy dyskusji zgadzali się co do tego, że tak daleko idących ograniczeń praw i wolności obywateli nie należy wprowadzać jedynie za pomocą rozporządzenia. Bardzo jednoznaczne stanowisko miał w tej kwestii także Janusz Kowalski, poseł Solidarnej Polski. 

- Konstytucja, a konkretnie artykuł 31. mówi jasno, że tylko i wyłącznie mocą ustawy można ograniczać prawa i wolności obywatelskie. Mówię to również jako poseł na Sejm RP. Pamiętajmy, że to władza ustawodawcza jest władzą, która z jednej strony stanowi zaplecze polityczne dla rządzącego ugrupowania, ale z drugiej - zgodnie z demokratycznym schematem - jest zobowiązana do kontroli władzy wykonawczej - nadmienił.

Kowalski podkreślał kilkukrotnie, że "jest zwolennikiem tego, by to właśnie w Sejmie były podejmowane decyzje w sprawie wolności i praw obywateli, zgodnie z polską konstytucją". - Mówię to jasno. Tego typu decyzje dotyczące zasad przemieszczania czy godziny policyjnej, czy wolności zgromadzeń muszą mieć swoją podstawę prawną w ustawie - zaznaczał.

Rząd od samego początku przyjmuje kolejne obostrzenia wyłącznie w drodze rozporządzeń, a nie ustawy, choć politycy opozycji oraz wielu ekspertów zwraca uwagę, że jest to niezgodne z prawem. Dyskusje w tej sprawie toczą się w zasadzie od roku, czyli od początku epidemii w Polsce. Dlatego oświadczenie posła Kowalskiego wywołało zdumienie wśród gości "Wyborów w TOK-u" oraz prowadzącej program.

- Pan krytykuje rząd Mateusza Morawieckiego za wprowadzenie tych zasad przez rozporządzenia - dziwiła się Dominika Wielowieyska. I dopytywała, czy w takim razie szef Solidarnej Polski (i minister rządu Morawieckiego) Zbigniew Ziobro zwracał uwagę premierowi na ten problem.

- Pan minister Ziobro jest legalistą i stoi na straży konstytucji. Proszę pamiętać, że za kwestie dotyczące walki z pandemią odpowiada tylko i wyłącznie pan premier Morawiecki - odparł Kowalski. Próbował przekonywać, że jego oświadczenie nie jest żadną "krytyką pana premiera", ale po prostu "literalnym czytaniem konstytucji". 

- My [Solidarna Polska] jesteśmy ugrupowaniem koalicyjnym. Gdyby nasi przyjaciele z Prawa i Sprawiedliwości, a szczególnie pan premier Mateusz Morawiecki częściej wsłuchiwał się w dobre rady pana Zbigniewa Ziobry, to nie mielibyśmy problemu ani w Brukseli, ani z fatalną umową z lipca 2020 roku w sprawie Funduszu Odbudowy, ani z unijnym rozporządzeniem w sprawie praworządności. To jest kwestia dialogu - przekonywał poseł SP.

Słuchaj całej dyskusji w "Wyborach w TOK-u":

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM