Banaś: Przewidujemy kontrolę efektów tarczy antykryzysowej. Prezes NIK zapowiedział też wniosek do prokuratury ws. Ostrołęki

Marian Banaś zapowiedział w Polsat News, że NIK szykuje kontrolę dotyczącą rządowej tarczy antykryzysowej. Prezes Najwyższej Izby Kontroli poinformował też, że do końca miesiąca "zostanie opublikowany raport świadczący o pewnej dysfunkcji administracji publicznej".
Zobacz wideo

Marian Banaś w rozmowie z Polsat News mówił o planowanych kontrolach NIK. - Przewidujemy kontrolę efektów tarczy antykryzysowej. Chodzi o to, w jaki sposób państwo pomaga w tej sytuacji kryzysowej przedsiębiorcom, a szczególnie tym małym i średnim. Niestety, tutaj mamy informację, że ta sytuacja wygląda nie najlepiej i najbardziej cierpią na tej epidemii mali i średni przedsiębiorcy - mówił prezes Najwyższej Izby Kontroli.

Pytany, czy z dotychczasowych ustaleń wynika, że tarcze są źle adresowane, Banaś odpowiedział, że są informacje medialne, ale także do Izby zgłaszają się przedsiębiorcy, którzy skarżą się, że nie zawsze pomoc do nich trafia.

Przyznał też, że NIK prowadzi kontrolę ws. działań państwa dotyczących walki z epidemią, ale są one uzależnione od obostrzeń. - My nie możemy zakłócać funkcjonowania szpitali, kiedy taka sytuacja jest jak obecnie, żebyśmy odpowiadali za życie i zdrowie któregoś z pacjentów - powiedział. - Staramy się dostać dokumenty i analizujemy te dokumenty zdalnie - dodał Marian Banaś.

NIK zainteresowała się słynną inwestycją w elektrowni w Ostrołęce

Szef Najwyższej Izby Kontroli mówił także o kontroli dotyczącej elektrowni w Ostrołęce. - Kroi się nam sytuacja bardzo poważna, jeśli chodzi o elektrociepłownię, która miała być na węgiel. Wyłożono 1 mld 300 mln zł i nagle została zamknięta. Tak być nie może. Będziemy zmuszeni zawiadomić prokuraturę - poinformował.

Marian Banaś deklarował też w Polsat News, że "do końca miesiąca zostanie opublikowany raport świadczący o pewnej dysfunkcji administracji publicznej".

Afery Banasia... "nie było"?

Szef NIK po raz kolejny wrócił do słynnej "afery Banasia", której zdaniem jej bohatera w ogóle nie było.

- Nie było afery Banasia, ale prowokacja, która dążyła do dyskredytowania mojej osoby. Podobnie jak to miało miejsce w przypadku Romualda Szeremietiewa, który po 10 latach został uniewinniony przez sąd, a w międzyczasie miał dwa zawały serca. Może niektórym chodziło o to, żebym i ja takie zawały miał, a może zszedł z tego świata - mówił Marian Banaś.

DOSTĘP PREMIUM