Bodnar "przesłuchany" przez Piotrowicza. Nie tylko sprawa przejęcia Polska Press mogła być powodem

Nic nie wskazuje, by wyrok, który zapadnie jutro w budynku Trybunału Konstytucyjnego, był inny niż uznanie za niezgodny z konstytucją zapis pozwalającego Adamowi Bodnarowi na wykonywanie zadań do czasu powołania następcy. Rzecznik przyznał to w rozmowie z Maciejem Głogowskim w Poranku TOK FM.
Zobacz wideo

Wczoraj w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego Adam Bodnar pojawił się, by odpowiadać na pytania pięciorga powołanych do składu orzekającego prawników i został "przesłuchany" przez Stanisława Piotrowicza. Były prokurator z czasów PRL pytał rzecznika m.in. o sprawy, którymi ten zajmował się już po wygaśnięciu kadencji we wrześniu 2020 roku, a w czasie, gdy wciąż zajmował stanowisko w związku z brakiem następcy.

Parlament do dziś - mimo kilkukrotnych prób - nie był w stanie wybrać nowego RPO.

Maciej Głogowski pytał Adama Bodnara, czy po wczorajszych wydarzeniach spodziewa się wyroku innego niż ten, który uzna, że przepis pozwalający mu pozostawać na stanowisku aż do wyboru nowego RPO zostanie uznany za sprzeczny z konstytucją. Gość Poranka Radia TOK FM przyznał, że nie oczekuje innego rozwiązania. - Scenariusz jest dość przewidywalny i nic nie wskazuje na to, aby wyrok miał być inny niż uznanie za niezgodny z konstytucją art. 3 ust. 6 Ustawy o RPO, czyli zapisu pozwalającego mi na wykonywanie zadań do czasu powołania następcy - przyznał Adam Bodnar.

Jaki będzie efekt takiej sytuacji? - Destabilizacja urzędu. Nie będę miał podstawy prawnej do wykonywania zadań, zostanie przerwana możliwość składania skarg przez obywateli, czyli realizacja prawa wynikającego z konstytucji, bo składa się je do rzecznika, a nie tylko do urzędu - wyliczał Rzecznik Praw Obywatelskich.

Jak dodał, ta decyzja może również zostać wykorzystana w przyszłości - wobec szefów innych instytucji. - Jak będzie potrzeba polityczna, będzie można złożyć taki wniosek wobec prezesa Narodowego Banku Polskiego czy Najwyższej Izby Kontroli i uniemożliwić wpływ drugiej izby parlamentu na obsadę ważnych urzędów - wskazywał Bodnar.

Czy oczekiwana decyzja oznacza, że w najbliższy piątek Adam Bodnar nie będzie już mógł przyjść do pracy? - Jeśli już, to tylko żeby załatwić jakieś drobne sprawy formalne, pożegnać się ze współpracownikami. Nic poważnego nie będę mógł robić - przyznał. 

Adam Bodnar "przesłuchany" przez Piotrowicza

Maciej Głogowski zwrócił uwagę na pytania, jakie wczoraj padły w budynku Trybunału Konstytucyjnego, a zwłaszcza te, które zadawał Stanisław Piotrowicz. Sędzia, który do TK trafił z ław poselskich, dopytywał m.in. o sprawy, którymi Bodnar zajmował się już po wygaśnięciu jego kadencji jako RPO. Dziennikarz TOK FM zastanawiał się, czy motywacją Piotrowicza nie była sprawa przejęcia Polska Press przez Orlen. To RPO zaskarżył sprawę i w efekcie tego sąd wstrzymał przejęcie koncernu medialnego przez spółkę paliwową kontrolowaną przez państwo. 

Zdaniem Bodnara to jednak inna sprawa może być ważniejsza. I to ona mogła wpłynąć na takie, a nie inne pytania ze strony Piotrowicza. - Jako jedyny organ konstytucyjny do końca upominamy się o prawa obywatelskie w kontekście organizacji wyborów 10 maja. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie we wrześniu stwierdził, że decyzje premiera były podejmowane bez podstawy prawnej i były rażącym naruszeniem prawa - przypomniał Bodnar.

Chodzi o organizację "wyborów kopertowych" w maju 2020 roku, w czasie pandemii. Na przemiał poszły wówczas miliony kart do głosowania.

Co dalej? 

Adam Bodnar pytany, czy jego zdaniem możliwe jest, że nowy RPO wycofa skargi złożone przez niego, np. tę dotyczącą przejęcia Polska Press przez Orlen, przyznał: "Niebezpieczeństwo istnieje, ale mamy jeszcze niezależnych sędziów".

- Sąd Okręgowy w Warszawie podjął decyzję o wstrzymaniu wykonania transakcji i ona rodzi bardzo konkretne skutki prawne. I można słuchać prezesa Obajtka, ale Orlen to spółka giełdowa, która nie może sobie pozwolić na to, żeby ot tak ignorować postanowienia sądu - przyznał rzecznik. I dorzucił drugi argument - w przypadku wycofania zaskarżenia, sąd wcale nie musi się z tym zgodzić. - Kodeks Postępowania Cywilnego mówi, że sąd może uznać za niedopuszczalne cofnięcie pozwu (...) - wyjaśniał.

W innych sprawach jego zdaniem sądy będą musiały wziąć pod uwagę, że wtedy, kiedy on podejmował działania jako RPO już po wygaśnięciu kadencji, pozwalający mu na to przepis jeszcze obowiązywał. - Nigdy to w historii RPO nie było kwestionowane, co więcej są orzeczenia na ten temat - dodał Adam Bodnar.

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego, którego pracami kieruje Julia Przyłębska, w sprawie przepisów dotyczących RPO ma zapaść jutro (15 kwietnia).

DOSTĘP PREMIUM