"PiS znów zmienia konstytucję ustawą". Gregorczyk-Abram na gorąco o decyzji TK ws. Adama Bodnara

- To pierwsza taka sytuacja w historii - podkreśliła mecenas Sylwia Gregorczyk-Abram, która na gorąco komentowała decyzję ogłoszoną w budynku Trybunału Konstytucyjnego. Julia Przyłębska poinformowała, że przepis, który pozwala na dalsze sprawowanie funkcji RPO przez Adama Bodnara, jest niezgodny z konstytucją. - Widziałam osoby, które płakały, był odgrywany hymn Polski. Były okrzyki "hańba" - relacjonowała mec. Gregorczyk-Abram to, co działo się przed siedzibą TK.
Zobacz wideo

Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej orzekł, że artykuł, który pozwala pełnić RPO swoją funkcję po upływie kadencji, jeżeli nie został wybrany następca, jest niezgodny z konstytucją. Adam Bodnar musi opuścić stanowisko w ciągu trzech miesięcy.

- Historia zatoczyła koło. Została zniszczona ostatnia instytucja, która służyła obywatelom. Obywatele stracili ochronę i gwarancję tego, że ktoś będzie w sposób niezależny dbał o ich prawa - komentowała mec. Sylwia Gregorczyk-Abram z inicjatywy Wolne Sądy, współautorka podcastu "Na prawo patrz!" w TOK FM.

Jej zdaniem trzy miesiące, które Trybunał dał Bodnarowi i rządzącym, są potrzebne na przygotowanie i "przepchnięcie kolanem" zapisów o osobie pełniącej obowiązki RPO. - Potem przyjdzie kolejna osoba wybrana w sposób niekonstytucyjny. Ja nie wiem, czy sądy w Polsce będą uznawały, że ta osoba jest skutecznie wybrana. I chaos się pogłębia - oceniła prawniczka.

Takiej okazji, by zacząć słuchać, jeszcze nie było! Wszystkie podcasty TOK FM za 1 zł

Gregorczyk-Abram, pytana, czy spodziewa się, że po odejściu Bodnara pełniący obowiązki RPO będzie wycofywał się z rozpoczętych przez niego spraw, odpowiedziała: "Wyobrażam sobie, że tak jak w przypadku Orlenu, ta nowa osoba będzie cofała wnioski w sprawach, które są niewygodne dla władzy". - I w ten sposób postępowania szkodliwe dla władzy mogą być ukracane - stwierdziła.

- To kolejna zmiana konstytucji ustawą, bo konstytucja nie przewiduje funkcji pełniącego obowiązki - dodała prawniczka, która w chwili ogłoszenia decyzji przez Julię Przyłębską znajdowała się przed budynkiem Trybunału Konstytucyjnego.

- Widziałam osoby, które płakały, był odgrywany hymn Polski. Były okrzyki "hańba" i wyrazy wsparcia dla prof. Bodnara - relacjonowała.

Nowego RPO nie udaje się wybrać

Kadencja Adama Bodnara na stanowisku RPO upłynęła jesienią 2020 roku. Do dziś parlament nie zdołał wybrać jego następcy, dlatego też Bodnar cały czas pełni tę funkcję.

Najpierw Zjednoczona Prawica nie chciała poprzeć kandydatury Zuzanny Rudzińskiej-Bluszcz, potem Senat odrzucił kandydaturę wiceministra spraw zagranicznych Piotra Wawrzyka (a to właśnie Senat ma decydujący głos w sprawie wybory rzecznika).

Dziś wieczorek w Sejmie ma się odbyć głosowanie ws. kolejnego kandydata PiS. Rządzący chcą, żeby następcą Adam Bodnara został poseł PiS Bartłomiej Wróblewski. Kandydat zyskał poparcie sejmowej komisji, w której rządzący mają większość. Ta sama komisja negatywnie zaopiniowała dwóch kandydatów opozycji - Piotra Ikonowicza i prof. Sławomira Patyra.

DOSTĘP PREMIUM