"Niebywała krótkowzroczność, żeby nie powiedzieć głupota". Prof. Stola ostro o nowej posadzie Beaty Szydło

Beata Szydło za sprawą wicepremiera Piotra Glińskiego trafiła do Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. - Jeśli się mianuje kogoś takiego do rady, to nie po to, żeby nie ingerował w działalność muzeum, tylko zupełnie przeciwnie - ocenił w TOK FM prof. Dariusz Stola, były dyrektor Muzeum POLIN, który mimo tego, że wygrał konkurs na kolejną kadencję, nie został powołany na stanowisko przez Piotra Glińskiego.
Zobacz wideo

W ubiegłym tygodniu okazało się, że Beata Szydło ma nową posadę. Była premier, a obecnie europosłanka, została powołana do Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau. - Beata Szydło ma potrójny mandat do bycia w radzie: pochodzi z Ziemi Oświęcimskiej, jest muzealnikiem i jest wybitnym polskim politykiem - mówił w sobotę wicepremier i minister Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu Piotr Gliński. To on podpisał nominację dla Beaty Szydło.

Po informacja o powołaniu byłej premier z członkostwa zrezygnowało troje dotychczasowych członków rady: Stanisław Krajewski, Marek Lasota i Krystyna Oleksy. W kończącej się kadencji Oleksy była przewodniczącą Rady Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.

Decyzją wicepremiera Glińskiego oburzony jest prof. Dariusz Stola. – Mianowanie do takiego ciała kogoś, kto poza byciem politykiem, nie ma do tego żadnych kompetencji, to przejaw niebywałej krótkowzroczności, żeby nie powiedzieć głupoty. Od ponad dwóch lat rząd nie powołuje przecież Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej, która powstała po to, żeby unikać sporów o upamiętnienie ofiar Auschwitz. Nie umieją (rządzący - red.) znaleźć takiego składu, który miałby szacunek na świecie. Myślę, że mianowanie pani Szydło może tylko muzeum zaszkodzić, a na pewno mu nie pomoże – ocenił w Poranku Radia TOK FM były dyrektor Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

Czytasz? Zacznij SŁUCHAĆ! Teraz możesz zrobić to za 1 zł

Zdaniem prof. Stoli intencje władzy w tej sprawie nie są czyste. – Rząd PiS wzbudza uzasadnioną i powszechną nieufność wobec swoich intencji. Jeśli się mianuje kogoś takiego do rady, to nie po to, żeby nie ingerował w działalność muzeum, tylko zupełnie przeciwnie. Polityk ma pilnować, co tam się będzie działo. Obóz Auschwitz to największe miejsce pamięci zagłady Żydów, a rząd PiS po pamiętnej i niesławnej noweli ustawy o IPN z 2018 roku ma jak najgorszą opinię w tym względzie – wyjaśniał w rozmowie z Dominiką Wielowieyska.

Jak podkreślił gość TOK FM, nominacja Szydło na pewno "nie jest dobrym sygnałem". - Nie znam intencji pana Glińskiego, ale z reguły nie są takie, jak o nich mówi. On jest w stanie oszukiwać nawet poważnych partnerów, a czym sam się przekonałem – dodał profesor Stola.

Przypomnijmy, że prof. Dariusz Stola od 2014 roku był dyrektorem Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Wygrał też w 2018 roku konkurs na kolejną kadencję, ale nigdy nie otrzymał nominacji na to stanowisko. A min. Gliński nie krył, że to jego osobista decyzja, by prof. Stola nie był dyrektorem muzeum. Zarzucał historykowi zaangażowanie w politykę. Profesor wielokrotnie odrzucał takie insynuacje. I finalnie ogłosił, że dla dobra muzeum zrezygnuje z ubiegania się o kierowanie placówką, a min. Gliński powołał na stanowisko dyrektora POLIN Zygmunta Stępińskiego. Zdaniem Stoli Stępiński radzi sobie w tej roli całkiem dobre.

– Szczególnie, że muzeum działa w trudnych warunkach pandemii, kiedy instytucje kultury są zamknięte. Wszystkie są na celowniku PiS. Jeszcze przejęcie Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, czy atak na Muzeum Solidarności (Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku) to były sprawy wewnętrzne, to już ataki na POLIN wzbudziły zainteresowanie opinii międzynarodowej. To pomogło na jakiś czas odsunąć zagrożenie wrogiego przejęcia muzeum. Pandemia też ma tutaj znaczenie – ocenił gość TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM