Nawacki dalej nie chce dopuścić sędziego Juszczyszyna do pracy. "To po prostu marna zagrywka"

- To jest po prostu jakaś marna zagrywka niemająca nic wspólnego z procedurami prawnymi - tak zachowanie prezesa Macieja Nawackiego ocenił w TOK FM Paweł Juszczyszyn, który nie został dopuszczony do pracy w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Co dalej zamierza robić, by wrócić do orzekania? Sędzia zapowiedział dwie drogi działania.
Zobacz wideo

Sędzia Paweł Juszczyszyn - zgodnie z postanowieniem Sądu Rejonowego w Bydgoszczy, który zdecydował o przywróceniu go do orzekania - stawił się w poniedziałek do pracy w Sądzie Okręgowym w Olsztynie. Jednak prezes tego sądu Maciej Nawacki do orzekania go nie dopuścił.

Stwierdził, że w jego ocenie sąd w Bydgoszczy "ingeruje w treść uchwały Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, czyli powstaje spór kompetencyjny pomiędzy sądem w Bydgoszczy, a Sądem Najwyższym". W związku z tym zapowiedział zwrócenie się do I prezes Sądu Najwyższego i Prezesa Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie tego sporu. - W mojej ocenie tu nie ma mowy o żadnym sporze kompetencyjnym - stwierdził jasno Paweł Juszczyszyn, który był gościem audycji "TOK 360". Podkreślił, że Izba Dyscyplinarna, na którą powołuje się Nawacki, "nie jest sądem", co przesądził chociażby Sąd Najwyższy w słynnej uchwale trzech izb. 

- To jest po prostu jakaś marna zagrywka niemająca nic wspólnego z procedurami prawnymi - ocenił zachowanie Nawackiego sędzia Juszczyszyn. - To żałosna próba wytłumaczenia całkowicie aroganckiego i bezprawnego działania prezesa Sądu Okręgowego w Olsztynie, na którym spoczywa prawny obowiązek wykonania orzeczenia sądu w Bydgoszczy - kontynuował. 

Gość TOK FM podkreślił, że jeżeli Nawacki nie zgadza się z tym orzeczeniem, ma prawo je zaskarżyć. Może dokładnie wskazać wszystkie swoje wątpliwości w zażaleniu, które potem rozpatrzy niezależny sąd. - Bo to sąd powinien decydować o tej sprawie, a nie prezes Nawacki, który - jak widać - stawia się ponad prawem - ocenił rozmówca Adama Ozgi.

Pytany, czy rozmawiał z prezesem Nawackim osobiście, Juszczyszyn odparł, że nie. Podał tylko, że doszło do przypadkowego spotkania w sekretariacie prezesa, kiedy składał pismo o przywrócenie go do pracy. Jak mówił, próbował dowiedzieć się, czy odpis orzeczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy dotarł już do Sądu Okręgowego w Olsztynie, ale prezes Nawacki mu nie odpowiedział. 

Sędzia Juszczyszyn nie może wrócić do pracy. Co dalej?

Dopytywany natomiast o dalsze działania, sędzia odparł, że jest kilka możliwości. Po pierwsze podał, że "nie wyklucza" złożenia zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Nawackiego. Ale podkreślił też, że z racji tego, iż "prokuratura straciła niezależność" i raczej trudno liczyć na "bezstronne przeprowadzenie postępowania przygotowawczego", zamierza też skorzystać z instrumentów, które daje procedura cywilna. 

- Ona przewiduje możliwość przymusowego egzekwowania tego orzeczenia bydgoskiego sądu poprzez przymuszanie grzywnami do jego wykonania. Te grzywny mogą być nakładane wielokrotnie i łącznie suma tych grzywien może dojść nawet do jednego miliona złotych. A jeśli one nie zostaną uiszczone i prezes Nawacki nadal będzie uporczywie uchylał się od wykonania ciążącego na nim obowiązku, takie grzywny mogą być zamienione w areszt, nawet do sześciu miesięcy - zapowiedział Juszczyszyn. 

- I chcę podkreślić jedną rzecz: to nie Skarb Państwa ani sąd jako instytucja będzie płacić te grzywny, jeśli zostaną nałożone, tylko osobiście prezes Nawacki - podsumował gość TOK FM.

Przypomnijmy krótko, Paweł Juszczyszyn został zawieszony w czynnościach przez Izbę Dyscyplinarną SN w lutym ubiegłego roku w związku z prowadzonym wobec niego postępowaniem dyscyplinarnym.

Sędzia ten został odsunięty od orzekania w związku z rozpatrywaną przez niego sprawą. Juszczyszyn rozpatrując apelację w sprawie cywilnej, uznał za konieczne rozstrzygnięcie, czy sędzia nominowany przez obecną KRS był uprawniony do orzekania w pierwszej instancji. W wydanym postanowieniu nakazał Kancelarii Sejmu przedstawienie m.in. list poparcia kandydatów do KRS.

W efekcie Juszczyszyn nie orzeka od ponad roku i decyzją Izby Dyscyplinarnej, ma obniżone wynagrodzenie.

DOSTĘP PREMIUM