"Rosja prowadzi akcję nacisków na Ukrainę". Co może zrobić Polska? "Przestaliśmy odgrywać istotną rolę"

- Polska przestała odgrywać istotną rolę adwokata niepodległości Ukrainy - ocenił w TOK FM Bronisław Komorowski, komentując napięte relacje Kijowa z Rosją. Pytany, czy Putin zdecyduje się na otwarty konflikt, były prezydent nie wykluczył takiej możliwości.
Zobacz wideo

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaproponował Władimirowi Putinowi spotkanie w dowolnym miejscu w Donbasie, którego część jest kontrolowana od 2014 roku przez prorosyjskich separatystów. Od kilku tygodni obserwujemy bezprecedensową koncentrację sił rosyjskich na zaanektowanym przez Rosję Krymie oraz wzdłuż granicy z Ukrainą.

Sytuację komentował w środowym Poranku Radia TOK FM Bronisław Komorowski. Pytany, czy Moskwa przeprowadzi operację wojenną na dużą skalę, odparł, iż "ma nadzieję, że nie". 

- Wydaje się, że Rosja prowadzi grę nerwów i akcję nacisków nie tylko na Ukrainę, ale też na świat zachodni ze szczególnym uwzględnieniem USA. Rosja najprawdopodobniej testuje wytrzymałość  Ukrainy oraz cierpliwość Zachodu. Bada na ile może sobie pozwolić - stwierdził były prezydent. Równocześnie podkreślił, że jeśli reakcja Zachodu na straszenie Ukrainy przez Kreml nie będzie zbyt stanowcza, to "kto wie, czy Putin nie ma przygotowanych jakichś dodatkowych nowych scenariuszy".

Były prezydent przypomniał, że zajęcie Krymu w 2014 roku także poprzedzone było taką "grą nerwów" i koniec końców - przeprowadzone w dość zaskakujący sposób dla Zachodu. - Więc i teraz ta gra, w jakiejś sprzyjającej dla Rosji sytuacji, może przejść do gorącego konfliktu - stwierdził w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Co może zrobić Polska?

Jak wobec działań Moskwy powinna zachować się Polska? Były prezydent przyznał, że nasz kraj "przestał odgrywać istotną rolę adwokata niepodległości Ukrainy". - My nie przestraszymy Rosji, ale do niedawna - do 2015 roku - mogliśmy przynajmniej wpływać na zachowania świata zachodniego, bo głos Polski się liczył na arenie międzynarodowej. Dziś Polska tej pozycji nie ma - ocenił Bronisław Komorowski. I dodał, że rolę adwokata Ukrainy na Zachodzie przejęła "mała, ale dzielna Litwa".

Dlatego teraz, zdaniem gościa TOK FM, nasz kraj może podejmować jedynie jakieś symboliczne działania. Za takie były prezydent uważa np. powołanie Biura Polityki Międzynarodowej w kancelarii prezydenta Dudy. Biuro to powstało w zeszłym tygodniu, a jego szefem mianowany został Krzysztof Szczerski. 

- Prezydentowi przypada rola wspierania polityki rządu, chyba że się inaczej z rządem umówi. Więc myślę, że to nowe biuro to takie mieszanie łyżeczką w tej samej szklance herbaty. Może chodzi o dodanie powagi i satysfakcji panu Szczerskiemu, ale to nic nie zmienia, jeśli chodzi o skuteczność działania polskiej polityki zagranicznej - ocenił Komorowski.

Niepodległa Ukraina i bezpieczna Polska

Maciej Głogowski pytał swojego rozmówcę o ewentualne konsekwencje wojny na Ukrainie dla Polski. Pojawiają się bowiem głosy, że taki konflikt byłby dla naszego kraju opłacalny, bo Zachód mógłby jeszcze wzmocnić obecność swoich wojsk u nas. A Rosja i tak nie zaatakowałaby Polski, bo nie miałaby na to siły ani środków. 

Komorowski stwierdził, że taka teza jest "ryzykowna". Z drugiej strony ocenił, że "jest coś prawdziwego w tym, że im silniejsze poczucie zagrożenia neoimperialnymi zakusami Rosji, tym łatwiej przekonać USA do przyjęcia bardziej stanowczej postawy". 

- To było widać po aneksji Rosji na Krym. Czuło się to, że fakty dokonane zrobiły na Zachodzie na tyle silne wrażenie, że zapadła decyzje o tzw. szpicy NATO ulokowanej w krajach wschodniej flanki, a potem stopniowo o wprowadzaniu wojsk do Polski - wspominał Komorowski.

Zdaniem byłego prezydenta Polsce powinno zależeć przede wszystkim na pokoju międzynarodowym. - Jeśli Ukrainie uda się utrzymać jako niezależne państwo, to i my powinniśmy być dużo bezpieczniejsi, choć nigdy nie powinniśmy czuć się bezpiecznie do końca - powiedział Bronisław Komorowski.

DOSTĘP PREMIUM