Brak zgody na zatrzymanie sędziego Tulei to zaplanowany ruch? "Być może to gra obozu władzy"

Dlaczego Adam Roch, kojarzony ze Zbigniewem Ziobrą, stwierdził, że zatrzymanie sędziego Igora Tulei byłoby bezzasadne? Poseł PO Michał Szczerba oceniał w TOK FM, że Roch mógł mieć "dyspozycje" i domyślał się, że może być to próba uwiarygodnienia tzw. Izby Dyscyplinarnej. Natomiast polityk Solidarnej Polski Janusz Kowalski dowodził, że "sprawa jest oczywista" a sędziego Tuleię nazywał "aktywnym politykiem totalnej opozycji".
Zobacz wideo

W czwartek tzw. Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie wyraziła zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Igora Tulei. Sam sędzia mówił, że to wygranie "małej bitwy", ale "wojna w obronie praworządności jeszcze trwa". Sprawę Tulei rozpatrywał Adam Roch, czyli kojarzony ze Zbigniewem Ziobrą... prokurator, który jednak stwierdził, że zatrzymanie sędziego byłoby bezzasadne. Po tym orzeczeniu nawet mecenas Jacek Dubois przyznał, że w gmachu Sądu Najwyższego usłyszał to, co jako prawnik "sam by napisał", choć Izby Dyscyplinarnej nie uznaje za sąd. 

Również Andrzej Rozenek z Nowej Lewicy podkreślał w TOK FM, że Izba Dyscyplinarna to nie jest Sąd Najwyższy, tylko "grupa osób, którzy się poprzebierali w togi" i "udają sąd". - Oczywiście cieszę się, że w imieniu tej grupy osób jeden człowiek przedstawił całkiem rozsądne stanowisko. Natomiast weźmy pod uwagę, że ono nie powinno mieć żadnych skutków prawnych, ponieważ ta instytucja jest bezprawna - zaznaczył. Jak dodał, cała sprawa Igora Tulei to "polityczne polowanie na niezależnego sędziego", a władza "chce go skuć w kajdanki". 

Prowadząca audycję Dominika Wielowieyska zauważała, że Adam Roch nie tylko nie zgodził się na doprowadzenie sędziego Tulei siłą do prokuratury, ale wręcz "zmasakrował" oskarżenie prokuratury. Jednak Michał Szczerba z PO stwierdził, że "pan prokurator Roch miał jakieś dyspozycje" i domyślał się, że może być to próba "uwiarygodnienia" Izby Dyscyplinarnej, którą nazwał "izbą Ziobry". - Być może jest to jakaś gra wewnątrz obozu władzy, my też do końca nie wiemy, kto pociąga te sznurki, na ile sędzia Manowska jest w to włączona - mówił polityk. I zauważał, że pierwsza prezes SN milczy w sprawie Igora Tulei, ale "autoryzuje to bezprawie". 

Z kolei Hanna Gil-Piątek z Polski2050 oceniała, że dzisiaj mamy w Polsce obóz "pokłóconej prawicy", a na tej samej zasadzie jak Izba Dyscyplinarna wydała decyzję ws. sędziego Tulei, na sejmową mównicę wyszła ostatnio posłanka Siarkowska, które ku zdumieniu wszystkich sprzeciwiała się tzw. paszportom covidowym. - Widać, że każdy już walczy tylko o siebie, ustawia się do przyszłego albo obecnego wiatru. Nawet we własnych szeregach ani Zbigniew Ziobro, ani Jarosław Kaczyński nie mają 100 proc. posłuchu - mówiła. - Cała sprawa Igora Tulei jest kompletną farsą, decyzje tutaj już dawno zapadły, jest następny odcinek tego serialu - stwierdziła. Jak jednak dodała, Ziobro "gra w swoją grę" i "trudno przewidzieć jego kolejny ruch". 

- Protestuję przeciwko stwierdzeniu, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem. To jest polski sąd, polski organ - mówił poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski. Jak stwierdził ani TSUE, ani politycy opozycji, ani nawet sędziowie Sądu Najwyższego nie mają prawa decydować co jest konstytucyjne, a co nie, bo to jest kompetencja Trybunał Konstytucyjnego.  - Sprawa sędziego Tulei jest dla mnie oczywista, zgodnie z art. 32 wszyscy są równi wobec prawa. Jeżeli obywatel jest wzywany do prokuratury, aby złożył wyjaśnienia, każdy (...) powinien zgodnie z prawem się stawić. Sędzia Tuleya nie jest żadną świętą krową, nie jest wyjęty spod polskiego prawa - mówił. 

Kowalski oceniał, że Igor Tuleya "nie jest żadnym sędzią", tylko "aktywnym politykiem totalnej opozycji" i "chowa się za parawanem immunitetu". - Na to absolutnie nie ma zgody. Mam nadzieję, że jednak zostanie doprowadzony do prokuratury - stwierdził. - Prokuratura będzie w tej sprawie na pewno reagować, ponieważ nie ma takiej możliwości, żeby ktokolwiek był wyjęty spod prawa. Być może trzeba się zastanowić w ogóle nad zdjęciem kwestii immunitetów - sugerował. 

Zdaniem posła PSL Władysława T. Bartoszewskiego sprawa Igora Tulei to przede wszystkim "kolejna próba naruszenia trójpodziału władzy". - Ostatni czasem, kiedy prokuratura mówiła sędziom, co mają robić, to były czasy głęboko komunistyczne - zauważał. - Mamy sytuację, kiedy aktywny polityk rządu, minister sprawiedliwości jest prokuratorem generalnym, czyli kontroluje prokuratorów, ale jemu to jest wyraźne za mało i chce kontrolować również sędziów. Sprawa z sędzia Tuleyą jest kompletnie kuriozalna - stwierdził. 

Przypomnijmy, że orzeczenie Izby Dyscyplinarnej ws. sędziego Tulei nie jest prawomocne. Zaraz po jego ogłoszeniu prokuratura zapowiedziała złożenie zażalenia. W komunikacie napisano m.in., że "na prokuraturze ciąży obowiązek skutecznego prowadzenia postępowań, a w przypadku podejrzenia przestępstwa postawienia podejrzanemu zarzutów, o których zasadności będzie decydował sąd". "Dotyczy to wszystkich podejrzanych, bez względu na to, czy sprawują godność sędziowską albo udzielają się w mediach. Są wobec prawa równi" - czytamy w komunikacie Prokuratury Krajowej.

DOSTĘP PREMIUM