Zgoda w Zjednoczonej Prawicy to blef? "Nikt nic nie załatwił i niczego konkretnego nie ustalono"

- Z tego spotkania liderów Zjednoczonej Prawicy wszyscy wyszli raczej ciut niezadowoleni. Bo też nikt nic nie załatwił i niczego konkretnego nie ustalono. Jedynie wszyscy stwierdzili, że nie chcą wyborów, bo nikomu się to nie opłaca w tej chwili - mówiła w TOK FM dziennikarka "Newsweeka" Dominika Długosz.
Zobacz wideo

W niedzielę wieczorem doszło do spotkania liderów Zjednoczonej Prawicy. – Wszystkie strony wyrażają wolę zawarcia porozumienia programowego na lata 2021-23. Odpowiednie kroki zostaną podjęte w najbliższych dniach - komunikat takiej treści zamieścili na Twitterze: Krzysztof Sobolewski (PiS) i Jan Strzeżek (Porozumienie). Teraz politycy władzy prześcigają się w ogłaszaniu końca kryzysu w obozie władzy.

To zaklinanie rzeczywistości poddawała w wątpliwość Dominika Długosz z "Newseeka". – U mnie to wywołuje uśmiech. Słyszeliśmy te zaklęcia już pół roku temu, kiedy już politycy PiS – na czele z Ryszardem Terleckim – ogłaszali, że koalicji już w zasadzie nie ma. Potem jednak usiedli, pogadali, otrzepali się i stwierdzili, że będzie super. I było, ale to grudnia, a następnie przestało. Myślę, że teraz będzie tak samo – mówiła Długosz.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

Dziennikarka zdradziła, że z niedzielnego spotkania wszyscy wyszli "raczej ciut niezadowoleni". – Bo też nikt nic nie załatwił i niczego konkretnego nie ustalono. Jedynie wszyscy stwierdzili, że nie chcą wyborów, bo nikomu się to nie opłaca w tej chwili. Dlatego stwierdzono, że trzeba zrobić coś, by do nich nie dopuścić. Co do reszty, nic się nie zmieniło. Solidarna Polska nie zagwarantowała, że pomoże w ratyfikacji Funduszu Odbudowy, a Porozumienie nie dostało zapewnienia, że z rządu odejdzie trzech wiceministrów, na czym zależy Gowinowi. Stąd nie wiem, skąd teraz te optymistyczne zapowiedzi – oceniła gościni Karoliny Lewickiej.

Dodała, że taka narracja może wpłynąć tylko na samopoczucie wyborców PiS. – Którzy ostatnio coraz bardziej się denerwowali – podkreśliła.

"Lewica się na tym przejedzie"

Lewicka przypomniała, że trudno wierzyć w zgodę w Zjednoczonej Prawicy, skoro premier Morawiecki planuje we wtorek rano rozmawiać o Krajowym Planie Odbudowy z Lewicą. – Zapewne chce pozyskać ich głosy – wskazała dziennikarka TOK FM.

Długosz odparła, że sama nie do końca rozumie, co chce ugrać Lewica. – To święte prawo opozycji paktować z władzą i przekonywać ich do swoich pomysłów. Pytanie tylko, na ile PiS pójdzie im na rękę i na ile o czymkolwiek będzie decydował Mateusz Morawiecki. Już kiedyś Ryszard Petru ogłaszał, że widzi światełko w tunelu, a był to pędzący pociąg i potem nie dźwignął negocjacji z PiS. To porównanie wydaje się uprawnione. Lewica ma pakiet swoich poprawek, ale może się na tym przejechać. KPO to nie jedna ustawa, ale szereg zmian. Może się okazać, że premier im coś obieca, a potem te propozycje przepadną w czasie prac w parlamencie i Morawiecki będzie twierdził, że to nie jego wina – podsumowała gościni TOK FM.

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM