"Powinien ważyć słowa". Wicerzecznik PiS o Banasiu i jego "mało poważnych oskarżeniach"

- Rozumiem emocje, ale myślę, że wysoki funkcjonariusz państwowy, jakim jest szef NIK, powinien ważyć słowa, bo tego typu oskarżenia są mało poważne - ocenił wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Z kolei rzecznik rządu Piotr Müller stwierdził, że słowa Mariana Banasia "są po prostu nieprawdziwe".
Zobacz wideo

Radosław Fogiel był dziś gościem programu "Kwadrans Polityczny"  w TVP1. Podczas rozmowy został zapytany m.in. o informacje medialne ws. raportu NIK o ubiegłorocznych wyborach korespondencyjnych oraz o kontrolę CBA w domu syna prezesa NIK Mariana Banasia. - Przede wszystkim, zdaniem kontrolerów NIK, mogło dojść do złamania przepisów, a nie doszło. Tryb przypuszczający jest tutaj istotny. A druga sprawa, to jest fakt, że tych dwóch spraw nie można łączyć - oświadczył wicerzecznik PiS.

- Należałoby założyć, że w wyniku przecieku, który mógł wyjść tylko od dysponenta raportu dwa dni temu, a następnego dnia dokonano czynności w domu syna Mariana Banasia. Tylko że problem polega na tym, że to były czynności w ramach śledztwa toczącego się już od miesięcy - tłumaczył Fogiel.

Wskazał, że sprawę śledztwa opisywano na łamach prasy oraz donosiły o tym inne media, więc "nie są to działania nagłe". - Rozumiem emocje, ale myślę, że wysoki funkcjonariusz państwowy, jakim jest szef NIK, powinien ważyć słowa, bo tego typu oskarżenia są mało poważne - ocenił.

CBA sprawdza syna Banasia

Agenci CBA do domu Jakuba Banasia wkroczyli wczoraj (środa) rano. Akcja była przeprowadzona na polecenie prokuratury, w związku ze śledztwem dotyczącym rzekomych nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych Mariana Banasia.

Szef Najwyższej Izby Kontroli odniósł się do działań agentów CBA w bardzo ostrych słowach. Podkreślał, że jego syn - podobnie jak i on sam - "jest represjonowany i inwigilowany". Przekonywał, że to, co się dzieje, "przypomina czasy bolszewickie" i twierdził, że wszystko ma miejsce niejako w odwecie za krytyczny wobec premiera raport NIK dotyczący wyborów kopertowych, który ma być opublikowany niebawem. 

Rzecznik rządu: To nieprawdziwe słowa

Rzecznik rządu - komentując wypowiedź Banasia w Radiu Zet - stwierdził, że "są to słowa, które są po prostu niesprawiedliwe". - Działania służb wynikają z postępowania, które w tej chwili prowadzi prokuratura - powiedział, zaznaczając, że nie ma dostępu do szczegółowych informacji w tym zakresie, więc trudno mu oceniać zasadność tych działań.

- Jestem przekonany, że one są zgodnie z prawem przeprowadzane i tyle mogę w tym temacie powiedzieć - oświadczył.

Müller przyznał, że ceni Mariana Banasia "za wiele rzeczy, które zrobił w czasach PRL-u, ceni za walkę z mafiami vatowskimi, ale w tym zakresie się z nim nie zgadza".

Na uwagę, że doszło do koincydencji, gdyż CBA weszło do domu syna szefa NIK dzień po tym, jak portal Onet.pl poinformował, że Izba ma dowody i dokumenty, które obarczają premiera Mateusza Morawieckiego odpowiedzialnością za organizację niedoszłych wyborów korespondencyjnych z maja 2020 r., Müller odparł: "To jest koincydencja zdarzeń".

- Wielokrotnie się zdarza tak, że niektóre rzeczy w polityce dzieją się w podobnym czasie i wyciąganie wniosków, czy tworzenie ciągów przyczynowo skutkowych z tych wydarzeń jest w tym wypadku jest nieuzasadnione - powiedział rzecznik rządu.

Jak dodał, na podstawie informacji, które posiada przeszukanie, odbyło się na polecenie prokuratury prowadzącej postępowanie i CBA podjęło czynności wobec określonych osób. - Nie mam listy osób, która dokładnie w ramach tych czynności była weryfikowana, tyle mogę powiedzieć jako rzecznik rządu - mówił.

DOSTĘP PREMIUM